Sprawdza się na nich treść owego przysłowia: Wraca pies do wymiocin swoich, a umyta świnia znów się tarza w błocie.
2 Piotra 2:22
Wykład wygłosił generał-profesor Solomon Abramowicz Kogan z Instytutu Badań Naukowych NII-13. Tym razem przeanalizował słynne „Protokoły mędrców Syjonu”. Zaczął z daleka:
„Towarzysze, dzisiaj zajmiemy się kabałą, kabalistami i kabalistyką. Zobaczmy, co to za abrakadabra. Przeprowadzimy nawet kilka praktycznych eksperymentów.
Tutaj wezmę książkę Dagoberta Runesa „Historia filozofii”, Nowy Jork, 1959. Runes, Żyd i doktor, zaczyna całą historię filozofii od judaizmu i mówi, że religia żydowska, judaizm, składa się z trzech części: Tory (5 ksiąg Mojżeszowych), Talmudu i kabały, gdzie kabała to mistycyzm i mesjanizm, spirytyzm, demonizm, alchemia, magia, czary i wszelkiego rodzaju tajne doktryny, których nie wolno zapisywać, a jedynie przekazywać ustnie.
W naszych czasach takimi kabalistami jest sekta chasydów, która kontynuuje dzieło biblijnych faryzeuszy. A faryzeusze to ci, którzy najwięcej spierali się z Chrystusem.
Przyjrzyjmy się więc tej historii judaizmu... Oto żydowski filozof Mojżesz Hess (1812-1875), apostoł socjalizmu i jeden z nauczycieli Karola Marksa. Apostoł ten rozpoczął swoją karierę od poślubienia zarejestrowanej prostytutki z żółtą kartą i przeżył z nią szczęśliwie całe życie. Gojom głosił socjalizm, a Żydom mesjanizm i syjonizm.
Oto żydowski filozof, Asher Ginsberg (1856-1927), znany również pod pseudonimem Ahad-Ham. Jego rodzice należeli do sekty chasydzkiej, wychowali go na chasyda i ożenili z córką chasydzkiego rabina. Dagobert Runes pisze, że Asher Ginsberg był duchowym przywódcą żydowskiego nacjonalizmu i mesjanizmu. W duchu chasydzkim. Ale chasydzi są mistykami i kabalistami, których niektórzy nazywają po prostu satanistami. A już niedługo spotkamy tego Ashera Ginsberga w zupełnie nieoczekiwanej roli – w związku z sensacyjnymi „Protokołami mędrców Syjonu”.
A oto co Runes pisze o Karolu Marksie: „Gigantyczna postać Marksa została znacząco zniszczona przez jego antysemickie tendencje. Choć sam był Żydem nawróconym, stale utożsamiał Żydów z pieniędzmi, bankami, lichwą i materializmem. W swoim dziele „W kwestii żydowskiej”, pozwala sobie na następujące stwierdzenia: „Podstawą judaizmu jest miłość własna. Jedynym związkiem, który jednoczy Żydów, jest ochrona ich własności i egoizm…”
, „Światowa kultura Żyda to lichwa, jego bogiem są pieniądze. Wyzwolenie od lichwy i pieniędzy, czyli od prawdziwego judaizmu, będzie wyzwoleniem naszych czasów”
. Ten antysemityzm przyćmił ruch socjalistyczny w Europie od Proudhona po Stalina i niestety jeszcze nie ustał”.
Znajduje się tam także portret Hitlera i podpis: „Tworząc swoją Partię Narodowo-Socjalistyczną, Adolf Hitler pozostawał pod silnym wpływem antysemickich pism Karola Marksa, który często nawoływał do zniszczenia tego, co nazywał żydowskim kapitalizmem”
.
Teraz biorę się za kolejną książkę Dagoberta Runesa – „Historia tyranii”, wydanie Biblioteki Filozoficznej, Nowy Jork, 1963. We wstępie autor dedykuje tę pracę swojemu ojcu Izydorowi, który zginął w stalinowskich koncłagrach na Syberii, i matce Adele, którą zabili w Austrii szturmowcy Hitlera.
Jednocześnie chciałbym powiedzieć temu żydowskiemu filozofowi, co następuje. Czy ty, wszechwiedzący, nie wiesz, że Stalin był pół-Żydem z Kaukazu? I czy nie wiesz, że dziadek Hitlera był austriackim Żydem? A czy Ty, wszechwiedzący, nie wiesz, że swastyka Hitlera to jeden z symboli masońskich, gdzie obok niej znajduje się wąż kąsający własny ogon?
W „Historii tyranii” autora ponownie prześladuje antysemityzm Karola Marksa. Cytuję: „Karl Marks twierdził, że żydowski kapitalizm stanowi zagrożenie dla zwycięstwa komunizmu i że świat musi być wolny od Żydów”
. I jeszcze jedno: „Antysemityzm Karola Marksa, syna nawróconego Żyda, który w swojej książce „Problemy dotyczące kwestii żydowskiej” napisał, że Żydzi koronują i detronizują królów, że dążą do rządu światowego, który będzie rządem Żydów, że ich bogiem jest pieniądz, a ich zajęciem – lichwa…”
.
Wszyscy wiemy, że większość marksistów to zazwyczaj Żydzi. A sam Karol Marks, jak się okazuje, jest antysemitą! Za kim podążają Żydzi? Za antysemitą? Znowu ten sam wąż, który gryzie własny ogon…
Nawiasem mówiąc, nazwisko rodowe Marksa to Mordechaj Marx Levy, a Karol Marks to tylko pseudonim. Obaj jego dziadkowie byli rabinami, ojciec był konwertytą, a sam Karol Marks był masonem.
Dagobert Runes następnie skarży się, że antysemityzm osiągnął apogeum – cytuję dosłownie: „w rzekomym dziele dokumentalnym zatytułowanym "Protokoły mędrców Syjonu", które dostarcza „dowodów” na oskarżenia Karola Marksa i innych”.
Jak wam się podoba, towarzysze? Okazuje się, że „Protokoły mędrców Syjonu” potwierdzają nauki Karola Marksa! I nie mówi tego jakiś niegrzeczny żydożerca, ale doktor filozofii żydowskiej, Dagobert Runes. To tyle, jeśli chodzi o czysty marksizm! Zrobimy z was takich marksistów, że nawet siebie nie poznacie.
Runes dalej twierdzi, że Stalin fanatycznie nienawidził Żydów i po drugiej wojnie światowej chciał zesłać wszystkich Żydów na Syberię. Jednocześnie Runes nazywa Żydowski Region Autonomiczny „syberyjskim koncłagrem”, w którym chcieli z biednych Żydów zrobić niewolników, jak w egipskich piramidach. Tutaj Runes kłamie tak bardzo, że przypomina bełkot szalonego syjonisty.
Jednocześnie Runes jest oburzony, że przywódcy sowieccy, kierując się przykazaniami Karola Marksa, całkowicie usunęli Żydów ze służby dyplomatycznej i wszystkich wyższych stanowisk w rządzie, ponownie wprowadzili „stawkę procentową” dla Żydów na uniwersytetach i – och, zgroza! – zmuszają nieszczęsnych Żydów do wpisania w paszporcie, że są Żydami. Zatem doktor filozofii żydowskiej po prostu kłamie, że najświętsza rzecz w religii żydowskiej – obrzezanie – jest w ZSRR surowo zabronione pod karą dożywotniego więzienia.
Runes napisał całą masę książek, w tym książkę „O Bogu, diable i Żydach”. Nie sądzę, żeby cytował tam słowa Jezusa skierowane do Żydów: „Waszym ojcem jest diabeł”
(Jana 8:44). Ale na obwolucie reklamowej „Tyranii” znajduje się godna pochwały recenzja samego Alberta Einsteina.
Ponieważ filozof Runes wspomina „Protokoły mędrców Syjonu”, które rzekomo zawierają dowody na oskarżenia Karola Marksa przeciwko Żydom, sami przyjrzyjmy się tym „Protokołom”.
Uważa się, że „Protokoły” te zostały zakupione przez agenta rosyjskiej tajnej policji od jednego z uczestników Pierwszego Kongresu Syjonistycznego w Bazylei w 1897 r. Następnie te „Protokoły” zostały opublikowane w formie książkowej przez Siergieja Nilusa. Ale samo nazwisko Nilus jest podobne do pseudonimu – człowieka z Nilu. Z niektórych informacji wynika, że był pół-Żydem. W młodości Nilus był rewolucjonistą, ateistą i masonem. Ale po rewolucji 1905 r. nastąpiła w nim przemiana: z masona i ateisty stał się religijnym mistykiem i zagorzałym antymasonem. Dlatego zrozumiał prawdziwe znaczenie tych „Protokołów”.
Po duchowej przemianie, będąc jeszcze stosunkowo młodym mężczyzną, Nilus nagle poślubił starszą kobietę. Lecz nie jedynie starszą, ale damę z kręgów dworskich. Jest to również typowe dla psycholi. Mężczyzna systemu „miłośnik starszych kobiet”.
Pierwsze wydanie „Protokołów” opublikowano w roku 1905 pod tytułem „Wielkie w małym i nadchodzący Antychryst blisko”. Drugie wydanie ukazało się w roku 1911 pod tytułem „Blisko jest do drzwi”. Ale mam też wydanie odeskie z 1919 roku. Trzeba powiedzieć, że ta dość mądra książka ma wyjątkowo głupi tytuł: „Wielki w małym – nadchodzący Antychryst i królestwo diabła na ziemi są blisko”.
Wszystkie te mistyczne nagłówki Nilusa tylko niepokoją i odstraszają poważnego człowieka. Ale treść książki jest dość interesująca. Ciekawe jest to, że Nilus spokojnie przeżył swoje życie w ZSRR, nawet nie zmieniając nazwiska i nikt mu nie przeszkadzał. Może tak samo, jak Iwan Groźny nie dotknął świętego głupca, św. Bazylego Błogosławionego, który go denuncjował.
Teraz sięgam po „Protokoły mędrców Syjonu” opublikowane w Buenos Aires w 1955 roku pod tytułem „Światowy spisek”. Istnieje szczegółowa historia tych „Protokołów”. Okazuje się, że ich autorem jest Asher Ginsberg. Ten sam Asher Ginsberg, alias Ahad-Ham, o którym Dagobert Runes wspomina w swojej „Historii filozofii”, nazywając go filozofem i duchowym przywódcą żydowskich kabalistów chasydzkich.
Ci chasydzcy kabaliści nauczają tego: skoro dobro i zło są stworzone przez Boga, zatem zło również ma prawo istnieć. To jest apologia zła. Ale ucieleśnieniem i symbolem zła jest szatan. Dlatego niektórzy goje nazywają chasydów nie kabalistami, ale satanistami.
A „Protokoły” kabalisty Ashera Ginzberga to nic innego, jak program partyjny prawicy syjonistów na Pierwszym Kongresie Syjonistycznym w Bazylei w 1897 roku. Tam Żydzi natychmiast podzielili się na dwa skrzydła, podobnie jak nasi bolszewicy i mieńszewicy. Lewe skrzydło to Herzl i nasz przyjaciel Nordau. A prawe skrzydło to kabalista Asher Ginsberg.
Herzl i Nordau, reprezentujący Żydów zachodnich, rozwiązanie kwestii żydowskiej widzieli w utworzeniu państwa żydowskiego w Palestynie. A Ginzberg, który reprezentował żydostwo wschodnie, widział rozwiązanie kwestii żydowskiej w przygotowaniu przez Żydów światowego rewolucyjnego zamachu stanu, we wszystkich krajach rozproszenia żydowskiego, a przede wszystkim w Rosji. Doszło do tego, że Nordau został zastrzelony przez jakiegoś psychola ahada-hamistę.
Po długiej walce pomiędzy tymi dwoma ruchami, na XI Kongresie Syjonistycznym w Wiedniu w 1913 roku zwyciężył program Ashera Ginsberga i stał się programem międzynarodowego żydostwa. Wszystko to jest szczegółowo opisane w załącznikach do niniejszych „Protokołów”, wydania z 1955 roku.
Przyjrzyjmy się teraz samym „Protokołom”. Ogólnie rzecz biorąc, jest to program o tym, jak przejąć władzę na świecie za pomocą masonerii. Trucizna liberalizmu. Anarchia. Terror. Zasady i prawidła rządu żydowsko-masońskiego: przemoc powinna być zasadą, a przebiegłość i obłuda - prawidłem. Pokazowa administracja i tajni doradcy. Rola prasy, która jest w rękach Żydów. Degeneracja gojów. Kryzysy gospodarcze, depresje, inflacja. Despotyzm masonerii.
No cóż, tu mamrotanie o „wielkim królu-despocie syjońskiej krwi, którego przygotowujemy dla świata”. Tak, pół-Żydzi: Kiereński, Lenin, Stalin, Beria. A potem – Wielka Czystka, podczas której rozstrzeliwaano wszystkich twórców rewolucji, głównie Żydów. Ale Hitler jest także „z krwi syjońskiej”… I płaczą Żydzi nad rzekami Babilonu.
Przytaczam pokrótce treść tych „Protokołów”. Rola tajnych agentów masońskich. Sposoby przejęcia władzy przez masonerię. Jak wziąć opinię publiczną w swoje ręce. Oto soczysta drobnostka: „Potrzebujemy antysemityzmu, aby rządzić naszymi mniejszymi braćmi”
.
A ideolog syjonizmu, Theodor Herzl, pisał w swoim dzienniku, że uważa antysemityzm za użyteczny „dla rozwoju żydowskiej indywidualności”
.
Wybitny syjonista W. Żabotyński pisał w 1905 r.: „Jako argument na rzecz agitacji syjonistycznej, antysemityzm, zwłaszcza «podnoszony jako zasada», jest oczywiście bardzo wygodny i użyteczny”
.
Przyszły premier Izraela Ben-Gurion napisał kiedyś w żydowskiej gazecie Kaempfer w Nowym Jorku:
„Gdybym miał nie tylko wolę, ale i władzę, wybrałbym grupę silnych młodych ludzi – mądrych, skromnych, oddanych naszym ideom i płonących chęcią pomocy w powrocie Żydów, i wysłałbym ich do tych krajów, w których Żydzi pogrążeni są w grzesznym samozadowoleniu. Zadaniem tych młodych ludzi byłoby przebieranie się za nie-Żydów i przy użyciu metod prymitywnego antysemityzmu prześladowanie tych Żydów za pomocą antysemickich sloganów. Mogę zagwarantować, że rezultaty, w postaci znacznego napływu imigrantów z tych krajów do Izraela, byłyby dziesięciokrotnie większe niż rezultaty, osiągnięte przez tysiące emisariuszy wygłaszających bezowocne kazania”.
Te wypowiedzi przywódców syjonizmu całkowicie pokrywają się z instrukcjami „Protokołów” dotyczących antysemityzmu. A takich zbiegów okoliczności jest wiele. To właśnie potwierdza autentyczność „Protokołów”.
Przyjrzyjmy się zatem dalej „Protokołom”… Geniusz podłości. Genialny przywódca masonerii. Prezydenci są postaciami masonerii. Goje - barany. No cóż, o baranach wiemy już z Talmudu.
Solidarność masońska we współczesnej prasie. Pornografia: „W krajach zwanych zaawansowanymi, stworzyliśmy szaloną, brudną, obrzydliwą literaturę”
. Przypomnijcie sobie formułę Kierkegaarda: „W naszych czasach diabeł zamieszkał w farbie drukarskiej”. I pamiętajcie o formule lorda Charlesa Snowa: „9 na 10 pisarzy jest szkodliwych politycznie”.
W tych „Protokołach” odnajdujemy także nazwisko filozofa Mojżesza Hessa. Pamiętacie tego, który poślubił prostytutkę z żółtą kartą? Okazuje się, że był on nauczycielem, nie tylko antysemity Karola Marksa, ale także supersemity Ashera Ginsberga.
Weźmy Protokół nr 8. Komu należy powierzać odpowiedzialne stanowiska w rządzie? Na czas, gdy powierzanie odpowiedzialnych stanowisk w państwach naszym braciom Żydom będzie jeszcze niebezpieczne, powierzamy je osobom, których przeszłość i charakter są takie, że między nimi a narodem powstałaby przepaść, takim ludziom, którzy w razie nieposłuszeństwa naszym instrukcjom, będą musieli czekać albo na proces, albo na wygnanie. Dzieje się tak, aby chronili nasze interesy do ostatniego tchnienia.
Stale widzimy to u prezydentów Ameryki, która stała się rodzajem kolonii Izraela. Tak było w przypadku prezydenta Nixona i jego wiceprezydenta Agnewa. Podobna historia dotyczy prezydenta Cartera.
No cóż, co jeszcze znajduje się w „Protokołach”? Rozmnożenie lóż masońskich. Masoneria jako lider wszystkich tajnych stowarzyszeń. Absolutyzm masonerii. Król Izraela - patriarchą świata. Podpisano przez przedstawicieli Syjonu 33 stopnia.
Ale oto, co już jest nam znane: realizacja tego planu zostanie również przeprowadzona „poprzez upadek duchowy i zepsucie moralne, głównie przy pomocy Żydówek pod przykrywką Francuzek, Włoszek, Hiszpanek, najlepszych nosicielek rozpusty w moralności przywódców narodów”
. Przypomnijcie sobie teraz długą listę żydowskich żon książąt tego świata.
Pewnego dnia prezydent Kennedy był w Paryżu, a jego żona Jacqueline pisnęła gdzieś w radiu: „A ja także jestem Francuzką!”
Na to prasa francuska odpowiedziała jej: „Tak, jej przodkowie są francuskimi Żydami”. Tutaj macie Żydówki udające Francuzki, o których mowa w „Protokołach”. A prezydent Kennedy najadł się przez nią wstydu i hańby.
Trójka z pięciorga dzieci Jacqueline zmarła zaraz po urodzeniu. A po śmierci prezydenta Kennedy'ego, jego żona Jacqueline okazała się najdroższa, Boże - wybacz mi, w Ameryce: poślubiła najbogatszego starca na świecie, Onassisa, który mógłby być nie tyle jej ojcem, co dziadkiem. Potem prasa tabloidowa napisała, że Onassis chciał się z nią rozwieść, ponieważ rzekomo zainscenizowała katastrofę lotniczą, w której zginął jego syn, aby uzyskać większy spadek. Pieniądze! Patologiczna chciwość! Jak pisał Karol Marks: żydowskim bogiem jest pieniądz.
Każdy czytelnik „Protokołów” będzie oczywiście zainteresowany: kim są ci masoni? Co to za tajne stowarzyszenia? Jaki jest ich sekret? Na to istotne pytanie nie ma jednak odpowiedzi w Protokołach. Chociaż sam Nilus był masonem i powinien o tym wiedzieć. Dlaczego milczy? Zatem „Protokoły” Nilusa są jak zamek bez klucza.
Ale my z wami już wiemy, kim są masoni. Przypomnę, amerykański oficjalny magazyn uczciwych, otwartych homoseksualistów „Jeden” {"One"}, który wprost stwierdza: „W nowoczesnym systemie społecznym i kulturowym homoseksualista automatycznie staje się członkiem międzynarodowej masonerii” („One”, Los Angeles, sierpień 1958, s. 9).
Nie zapominajcie, że to nie tylko 4% uczciwych, otwartych homo ze statystyk doktora Kinseya, ale także 33% osób biseksualnych i 52-54% minetczyków z tych samych statystyk doktora Kinseya. Oznacza to, że teoretycznie jest to co drugi człowiek. I to jest kolosalna siła, która żyje według formuły: „Jeden za wszystkich – wszyscy za jednego!” Nilus ma mistykę, a my mamy statystykę.
Zatem masoni są tajnymi stowarzyszeniami degeneratów wszelkich odmian i odcieni. Dlatego Nilus, były mason, milczy na temat swoich byłych braci. Wyszedł z masonerii, ale nie jest łatwo wyjść jako homo. Dlatego ożenił się ze starszą kobietą, tylko jednak z kręgów dworskich. To także jeden z masońskich chwytów, charakterystycznych dla homos. Więc tak samo Jacqueline Kennedy poślubiła bogatego staruszka.
A przemiana Nilusa z masona w religijnego mistyka, od Szawła do Pawła, jest rodzajem choroby psychicznej dobrze znanej psychiatrom – szaleństwem religijnym. Trzeba jednak powiedzieć, że Nilus, podobnie jak apostoł Paweł, kierował się dobrymi motywami, czyli Bogiem. Dlatego nikt go nie tknął”.
* * *
Generał-profesor Solomon Abramowicz Kogan, drugi mesjasz, w dalszym ciągu wyjaśniał tajemnice „Protokołów mędrców Syjonu”:
„Te «Protokoły» rodzą wiele pytań. Na przykład, jeśli Nilus nie potrafił wyjaśnić, czym są masoni, to dlaczego żaden z kolejnych wydawców «Protokołów» tego nie zrobił? Tak, faktem jest, że ci antysemici mają wiele wspólnego z semitami. Zgodnie z pierwszym prawem marksizmu o jedności i walce przeciwieństw.
Freud zauważył już związek między antysemityzmem a homoseksualizmem w tym sensie, że wielu żydojadów to homo. I to jest całkiem logiczne. Ci homo-żydojady widzą to, czego nie widzą normalni ludzie: że Żydzi to najbardziej zdegenerowany naród na Ziemi. Ale tacy antysemici nie mogą tego powiedzieć. Bo wtedy semici powiedzą: „A ty sam kim jesteś?”
Ta sama historia, co z papieżem i jego mnichami. Dlatego tajemnica «Protokołów» pozostaje tajemnicą. Ale normalna osoba rzadko dociera do sedna tych wszystkich tajemnic. A nawet jeśli dotrą do sedna sprawy, niewielu to opublikuje.
Głównym antysemitą XX wieku był Hitler. Ale już wiemy, że choć nie był homo w dosłownym tego słowa znaczeniu, to był osobą wyraźnie nienormalną seksualnie, być może homo utajonym lub wypartym. Psychicznie też był nienormalny. Wiecie, te siedem demonów, które są gorsze od pierwszego.
Przed Hitlerem głównym prześladowcą Żydów była Hiszpańska Inkwizycja – złożona z mnichów. I tu jest ta sama historia: cały szczyt Inkwizycji, na czele której stał Torquemada, składał się z ludzi „syjońskiej krwi”, którzy wygnali Żydów z Hiszpanii. Oto ten wąż judejski, który gryzie własny ogon.
Wiadomo już, że Hitler, szef Gestapo Himmler, jego prawa ręka Heydrich i specjalista od „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” Eichmann, byli, jak mówią w „Protokołach”, ludźmi „syjońskiej krwi”. I takich było wielu wśród nazistowskiej elity. Otwórzcie biografię Josepha Goebbelsa i od razu widzicie dziwne rzeczy: kiedy studiował na uniwersytecie, jego ulubionymi profesorami byli wyłącznie Żydzi, jego pierwsza narzeczona była… Żydówką. A wszystko to jest charakterystyczne dla ludzi z domieszką krwi żydowskiej {с прожидью}.
Prawą ręką Goeringa był feldmarszałek Erhard Milch. Po jego śmierci nawet w amerykańskim czasopiśmie „Time” (07.02.1972) napisano, że był pół-Żydem.
Szefem wywiadu wojskowego Hitlera był admirał Canaris, również Żyd. Podobna historia dotyczy nazistowskiego ideologa, Alfreda Rosenberga. I całą swoją nazistowską ideologię zapożyczył z żydowskiego Talmudu.
Aby Żydzi nie poczuli się urażeni, że Hitler jest ćwierć-Żydem, zrobimy to, co robią sami Żydzi: dobry Żyd to Jewriej, {хороший еврей – это еврей}, a zły Żyd to Żyd {плохой еврей – это жид}. W końcu słowo „jid” jest słowem hebrajskim i jest używane nawet w Talmudzie (Tocharot: Niddah) i oznacza to samo, co „potc” lub „szmok” {„потц” или „шмок” – garnek lub nocnik, niewulgarne określenie męskiego narządu, w znaczeniu najczęściej niedorosłego chłopca – dokładniejsze wyjaśnienie na końcu książki – przypis tłumacza}.
Zatem Hitler nie jest ćwierć-Jewriejem, {не четвертьеврей} tylko ćwierć-Żydem {четвертьжид}. Mam nadzieję, że od tego będzie dobrym Żydom lżej {евреям}.*
Skąd jednak w Niemczech wzięło się tak wiele osób pochodzenia żydowskiego? Jest to wynik procesu, który Bierdiajew nazywa zjednoczeniem szatana i antychrysta. W Niemczech na 70 milionów Niemców przypadało 1/2 miliona Żydów. Weźmy górne 5% populacji, czyli 3,5 miliona. Połowa z nich (te same 52-54%) to degeneraci, czyli 1,75 miliona, którzy mają tendencję do związywania się z Żydami.
W rezultacie po kilku pokoleniach okazuje się, że prawie połowa niemieckiej inteligencji będzie z domieszką żydowskości. Na przykład, w literaturze znajdują się wzmianki, że nawet Bismarck, żelazny kanclerz, który zjednoczył Niemcy żelazem i krwią, był „ukrytym Żydem”. Jego matka Louise, z domu Mencken, była Żydówką. I rzekomo poczęła Bismarcka nie z mężem, ale z napoleońskim marszałkiem Soultem, który także był Żydem.
Pisze to generał-major książę Czerep-Spiridowicz w swojej książce „Tajny rząd światowy”, Nowy Jork, 1926. Jako źródło tej informacji powołuje się na wspomnienia angielskiego premiera, Żyda Disraeli. Stwierdza także, że Trocki był masonem 33 stopnia. Czy sądzicie, że GPU-NKWD Stalina nie czytało tych książek, zwłaszcza o Trockim?
Były carski generał i książę Czerep-Spiridowicz jest zły na Żydów i masonów, ale także milczy na temat tego, kim są masoni i jakie mają powiązania z Żydami. Dlaczego? Nie wiem? A może się boi? I oto ta sama historia z prawie wszystkimi żydowskimi zjadaczami.
Jak widać, mówię tu rzeczy, które są bardzo miłe dla żydowskiego ucha. Nasze podejście jest czysto akademickie i bezstronne. Interesuje nas jedno – prawda.
Przyjrzyjmy się teraz literaturze niemieckiej. Ćwierć-Żyd Hitler nakazał spalić wszystkie książki laureata Nagrody Nobla, Thomasa Manna. Ale Tomasz Mann był... pół-Żydem!
Pradziadek Manna był masonem i poślubił Żydówkę, a w rezultacie dwie siostry Manna popełniły samobójstwo. Nie zważając na to, Mann spłodził 6 dzieci. W rezultacie jego syn Klaus zaczął pisać powieść o samobójstwie, lecz jej jej nie ukończył, gdyż sam popełnił samobójstwo. W tym momencie Hitler był bardziej uczciwy niż Mann i pozostał bezdzietny. I tak po prostu, obojętnie, gdzie spluniesz, ta sama historia.
Tomasz Mann pochodził z zamożnej patrycjuszowskiej i zdegenerowanej rodziny. I natychmiast wpełzają tam Żydzi, jak robaki w zgniłe jabłko. Jak to się robi? Poprzez stowarzyszenia masońskie, gdzie Żydzi zwąchiwują się z degeneratami gojów.
Filozof-egzystencjalista Sartre napisał małą książeczkę „Antysemita i Żyd”, w której twierdzi, że antysemita beszta Żydów rzekomo dlatego, że w głębi duszy ich kocha, że antysemita chce przespać się z żydowską kobietą. Według Sartre’a, Hitler niszczył Żydów, ponieważ ich kochał.
A w mojej kartotece jest cała grupa antysemitów-Żydożerców, którzy byli żonaci z Żydówkami. Na przykład szefem rosyjskich nazistów w USA w latach 30-tych był niejaki Wonsiacki, który najpierw ożenił się z Żydówką, a potem w wieku 22 lat poślubił 44-letnią amerykańską multimilionerkę Marion Rome i wraz z nią za pieniądze żony stworzył w USA własną partię nazistowską ze swastyką i szturmowcami – i ostatecznie poszedł za to do więzienia.
Zwróćcie uwagę na charakterystyczną nierówność w małżeństwie: 22-letni mężczyzna poślubia 44-letnią kobietę, która jest w wieku, w którym może być jego matką. Znów jak Nilus, mężczyzna z systemu „starej kobiety”. To jedna z form obscenicznego kompleksu. Ale ta kobieta jest bogata. Te sztuczki są często wykonywane przez homoseksualistów i Żydów. Wiedząc o tym, lepiej zrozumiecie dziwne drugie małżeństwo wdowy po prezydencie Kennedym, Jacqueline, która poślubiła multimilionera Onassisa, który mógłby być jej dziadkiem, a nie tylko ojcem. Kobieta systemu „starego mężczyzny”.
Czasami też używamy takich tricków. Przypomnijcie sobie sensacyjny przypadek córki tego samego Onassisa, Christiny, która, w trzecim małżeństwie, poślubiła bez grosza przy duszy sowieckiego urzędnika, Siergieja Kauzowa. Potem była sensacja w prasie światowej: jak władze sowieckie spokojnie pozwoliły Kauzowowi na rozwód w Moskwie z pierwszą żoną i poślubienie psychotycznej milionerki Christiny?!
Przywódca angielskich faszystów, Sir Oswald Mosley, ożenił się z wnuczką żydowskiego milionera z Chicago, Leviego Leitera.
Główny antysemita Polski, generał bezpieczeństwa państwa Moczar, który w 1966 r. wypędził wszystkich polskich Żydów za granicę, sam był żonaty z Żydówką, z którą ma dwójkę półżydowskich dzieci. Ma też macochę żydowską, od której ma pół-żydowską siostrę Irminę.
Należy zauważyć, że oprócz chorobliwych antysemitów-żydojadów, którzy często, sami będąc pochodzenia żydowskiego lub żonaci z Żydówkami, istnieją również całkowicie normalni antysemici, którzy nie lubią Żydów z czystej instynktownej niechęci, tak jak zdrowego człowieka instynktownie odpycha chora osoba.
Biorę więc książkę Leonarda Gendlina „Pokolenie Straconych”, Tel Awiw, 1980. Autor jest sowieckim Żydem, który wyjechał do Izraela w 1972. Na s. 249 Gendlin opisuje swoją rozmowę z szefem wydziału agitacji i propagandy Komitetu Centralnego Komsomołu Łotwy A.Y. Andersonem, który w 1955 r. w rozmowie z Żydem Gendlinem szczerze przyznał:
„Możesz się obrażać, jak chcesz, ale nienawidzę Żydów bardziej niż czegokolwiek innego na świecie”. Po prostu się ich boję. Denerwują mnie. Kiedy widzę Żyda, tego dnia tracę apetyt, źle sypiam, śnią mi się koszmary.
„Czy naprawdę Żydzi sprawili wam tak nieodwracalny ból?” – pyta Gendlin.
„Nie, co ty! Po prostu nie mogę organicznie strawić waszego narodu. Mam wewnętrzną antypatię do wszystkich Żydów”.
„Oto klasyczny przykład zdrowego sowieckiego antysemityzmu” – podsumował generał-profesor Kogan. – „Co więcej, mam małe podejrzenie, że sam Gendlin doszlifował tę formułę".
Książka Gendlina zawiera kilka innych interesujących fragmentów. Jego ojciec, Jewgienij Izaakowicz, był rewolucjonistą za czasów carskich i został za to uwięziony na 4 lata. A po rewolucji pod rządami sowieckimi, o które walczył, przebywał w więzieniu i na zesłaniu nie 4 lata, ale 10 lat, od 1930 do 1940 roku. W tym czasie trockiści byli więzieni. Permanentny rewolucjonista.
W 1935 roku, kiedy Leonard Gendlin, syn permanentnego rewolucjonisty, miał 12 lat, został nagle zabrany i umieszczony… na oddziale politycznym dla dzieci szpitala psychiatrycznego imienia Kaszczenki. To jest główny durdom, w którym obecnie więzieni są nasi dysydenci, opozycjoniści i nieprawomyślni, czyli schizofrenicy, paranoicy i inni psychopaci.
Gendlin szczegółowo opisuje, że w tym dziecięcym wydziale politycznym siedziały wraz z nim dzieci i krewni innych znanych rewolucjonistów, którzy zostali rozstrzelani jako wrogowie ludu podczas Wielkiej Czystki. Byli tam nastolatkowie w wieku 12–15 lat: Sasza Piatakow, syn byłego anarchisty; Boris Sobelson, bratanek Karola Radka; Naum Eideman; Andriej Bucharin; Natan Zinowjew; Sasza Czubar; Witia Jegorow; Misza Gorkowaty; Arnold Eiche.
Niezauważalnie Leonard Gendlin odkrywa główną tajemnicę Wielkiej Czystki lat 30tych. Rewolucjoniści - to z reguły chorzy psychicznie degeneraci. Dlatego również i ich dzieci są chore psychicznie. Dlatego wśród rewolucjonistów była tak niesamowita liczba Żydów: w końcu Żydzi mają średnio 6 razy więcej chorób psychicznych niż goje, według złotej formuły Lombroso. Dlatego ojców rozstrzelano, a ich dzieci wysłano do szpitala psychiatrycznego jako RWN – krewnych wrogów ludu.
Leonard Gendlin opisuje, że większość nastolatków typu RWN, przetrzymywanych wraz z nim na oddziale politycznym dla dzieci szpitala psychiatrycznego im. Kaszczenko, to Żydzi. Ale większość tamtejszych lekarzy, to także Żydzi: naczelnym lekarzem szpitala jest Kaganowicz, kierownikiem oddziału Fani Jakowlewna Katsnelson, naczelnym lekarzem Lapidus i tak dalej. Znowu pierwsze prawo marksizmu: jedność i walka przeciwieństw. Znowu ten żydowski wąż, który gryzie własny ogon.
Wiele z tych dzieci typu RWN później całkowicie oszalało lub popełniło samobójstwo. Roman Ponizowski, syn odeskiego dziennikarza, stracił rozum na zawsze. 13-letni Andriej Bucharin, adoptowany siostrzeniec Bucharina, powiesił się w toalecie. Samobójstwo popełnił także Boris Sobelson. A to zazwyczaj psychopaci z depresją popełniają samobójstwa.
Mogę dodać jeszcze kilka szczegółów. Pamiętacie słynnego marszałka Tuchaczewskiego? Jak przystało na książąt tego świata, ożenił się z Żydówką, Natalią Sats. Kiedy Tuchaczewski został rozstrzelany podczas Wielkiej Czystki, jego żydowska żona oszalała, a jego 12-letnia pół-żydowska córka powiesiła się. Co to znaczy? Chorzy umysłowo.
Rywal Stalina Siergiej Kirow również był żonaty z Żydówką. Kiedy zamordowano Kirowa, jego żydowska żona również oszalała i trafiła do zakładu dla obłąkanych. Więc to wszystko ludzie chorzy psychicznie. W końcu ilu normalnych mężów zginęło na froncie – a ich normalne żony nie zwariowały.
Mówiąc o antysemityzmie, możemy wyróżnić trzy kategorie osób:
1. Zjadacze Żydów {Жидоеды}, czyli chorobliwi antysemici. Zwykle są to degeneraci, którzy sami są pochodzenia żydowskiego lub żonaci z Żydówkami.
2. Żydoluby, czyli szabes-goje. Bardzo podobni do żydojadów. Jedność skrajności. Zdarza się, że jeden brat jest żydolubem, a drugi jest żydojadem. Ale obaj są chorzy.
3. Normalni antysemici. To po prostu normalni, zdrowi ludzie, którzy mają instynktowną antypatię do chorych ludzi.
Wyjaśniając wam powody, dla których żydowscy zjadacze nie mogą ujawnić tajemnicy „Protokołów mędrców Syjonu”, trochę odszedłem od tej kwestii. Czort pomieszał. Wróćmy teraz do analizy tych „Protokołów”, gdzie supersemita Asher Ginsberg, mistyk i kabalista, podaje plany i instrukcje, według których Żydzi rzekomo przejmują władzę na świecie przy pomocy tajnych stowarzyszeń masońskich. Zobaczmy, co to za kabalistyka.
Wiemy już, że masoneria jest tajnym stowarzyszeniem homoseksualistów i innych degeneratów i zboczeńców. Jeśli Asher Ginsberg i jego kabaliści chcą dowodzić masonerią, to w tym celu sami muszą być tymi samymi degeneratami. Inaczej nie dostaniecie się do tych tajnych stowarzyszeń.
Ilu takich zboczeńców jest wśród Żydów, jeśli chcą dowodzić wszystkimi zboczeńcami na świecie? Podam konkretny przykład z życia codziennego.
Mam jednego przyjaciela, pół-Żyda, Saszę. On oczywiście nie wie, że jestem generałem KGB. Wie tylko, że jestem jakimś socjologiem lub psychologiem. Jego żona jest Żydówką, ma dwójkę dzieci w wieku 17 i 20 lat, ale wszyscy żyją źle. Kiedy żona wywołuje z nim kolejną awanturę, czasami przychodzi do mnie, aby wylać swoją duszę: narzeka na życie, na żonę, na swoje dzieci.
Muszę przyznać, że jest to dość uczciwy człowiek. Mówi, że nienawidzi Żydów, ale ponieważ jego żona jest Żydówką, wszyscy ich przyjaciele i znajomi też są Żydami. Któregoś dnia siedzieliśmy, piliśmy i rozmawialiśmy na intymne, męskie tematy. Zwraca się do mnie z prośbą o rozwiązanie swoich problemów rodzinnych. I nagle mówi: „Co za diabeł? Wśród moich przyjaciół i znajomych, 90% kopuluje w usta lub dupę. A bywa i gorzej…”
Ja już dobrze wiem, co to za diabeł. Dzieje się tak dlatego, że wszyscy jego przyjaciele i znajomi są Żydami. I zostawia 10% jako lukę, na własny rachunek. Czasem jednak zdradza, że uwielbia też francuskie sztuczki. A jednocześnie ma żonę i dzieci. Ale... w rodzinie panuje poważny nieporządek.
Drogą analizy statystycznej doszliśmy do tych samych wyników – 90%, z czego 24% to w pełni homoseksualni, a reszta to jakby biseksualiści. Te same 37% i 52-54% doktora Kinseya, które wśród Żydów zamieniają się w 90%. Co więcej, że 90%, mówimy tak z grzeczności. To jest bardzo zagmatwane i dlatego nie lubimy mówić „wszyscy” i „zawsze”.
Z analizy książki naszego syjońskiego mędrca, Abrama Moisiejewicza Swiadoszcza „Seksopatologia kobiet”, wiadomo już, że „około 60% homosów nie uważa swojego stanu za nienaturalny i nie chce się leczyć”. Inni psychologowie twierdzą, że wielu z tych 60% uważa się nawet za elitę, za wybranych.
Zacytowaliśmy wam artykuł redakcyjny z oficjalnego magazynu uczciwych, otwartych homosów w USA, „One”, który bezpośrednio stwierdza, że masoni są homosami. Artykuł ten ma więc bardzo charakterystyczny tytuł: „Cieszę się, że jestem homoseksualistą”. Autor, Hollister Barnes, jest z tego dumny, uważa się za elitę, wybrańca.
Znając bardzo dobrze całą tę Wyższą Socjologię, talmudzcy rabini i kabaliści wbijali Żydom w głowy urojeniową ideę „narodu wybranego”. Przypomnę, co mówi Talmud: „Kiedy Żyd ma dzieci, nawet jeśli są nieślubne lub głupie, to spełnił swój obowiązek rozmnażania rasy ludzkiej… Dzieci gojów nie mogą być porównywane nawet z nieślubnymi lub idiotami pochodzenia żydowskiego”
(traktat „Rashba, Haga 6”).
Ale urojeniowa idea „narodu wybranego” jest z klinicznego punktu widzenia urojeniem wielkości. A za nią, jak za siostrą, kryje się mania prześladowań – antysemityzm.
Swoją drogą zwróćcie uwagę na charakterystyczną terminologię masońską: wielki mistrz, wielka loża, wielki cesarz różokrzyżowców. Ta sama mania wielkości, co u „narodu wybranego”.
Ale... za tym kryje się podświadomy kompleks władzy, kompleks przywódcy. A skoro wiara przenosi góry, to także wiara w siebie i często te kompleksy prowadzą do władzy. Asher Ginsberg wiedział o tym doskonale, kiedy komponował swoje „Protokoły”.
Jedną z najlepszych definicji masonerii podał Hitler, który mówił o masonach w ten sposób: „Masoni - to sztuczni Żydzi”. Oznacza to, że masoni żyją według tych samych zasad, co Żydzi. I jeszcze mogę dodać, że Żydzi to rodzaj sztucznego narodu, trwałego skrzyżowania z degeneratami z tych krajów, w których Żydzi przebywali w ciągu 4000 lat.
Teraz podam wam praktyczny przykład tego, jak przy pomocy żydowskiego kabalizmu można dojść do władzy. Powiedzmy, poślubić księżniczkę. Tak, nie zwykłą księżniczkę, ale sowiecką księżniczkę.
Wszyscy wiecie, że córka Nikity Chruszczowa, Rada, poślubiła Adżubeja. W ten sposób włóczęga Adżubej został zięciem cara Nikity i został redaktorem „Izwiestii”. Ale Adżubej wcale nie jest Adżubejem, lecz czystej krwi Żydem. Jego matka jest Żydówką, i jego ojciec jest Żydem. Ojciec został rozstrzelany podczas Wielkiej Czystki, a matka wyszła za mąż za mężczyznę rasy kaukaskiej, Adżubeja, który adoptował żydowskiego pasierba i nadał mu swoje nazwisko.
Żyd Adżubej wywęszył, że córka Chruszczowa, Rada, była pół-Żydówką, już z pierwszego małżeństwa Nikity z Żydówką Nadieżdą Gorską, którą Stalin wywiózł na Syberię. W ten sposób Adżubej wszedł do rodziny cara Nikity i zrobił karierę. A ich dzieci będą już w 3/4 Żydami.
Syn Chruszczowa Siergiej również ożenił się z Żydówką. A raczej ta Żydówka wydała go za mąż za siebie, wiedząc, że Siergiej był pół-Żydem i... pół-mężczyzną. Ich dzieci też będą w 3/4 Żydami. Car Nikita prawdopodobnie przewraca się w grobie od tego wszystkiego. Dzieci zamówiły pomnik na grób ojca u rzeźbiarza Ernsta Neizwiestnego, którego Nikita nie mógł znieść i publicznie nazwał pederastą. Swoją drogą ten Nieznany też jest pół-Żydem.
Myślę, że ten modernistyczny rzeźbiarz przyjął dla siebie takie nazwisko-pseudonim – Nieznany – gdyż sam nie wie, kim są jego prawdziwi rodzice. To też jakieś sztuczki.
A teraz, mówiąc o dzieciach cara Nikity, pamiętajcie słowa proroka Izajasza skierowane do narodu żydowskiego: „Będziesz ssać piersi królewskie”
(Izajasz 60:16). Żydzi stosują te sztuczki od czasów biblijnych. Sekretnym kluczem do tego są wszelkiego rodzaju anomalie seksualne.
Pół-Żyd, kaukaski Stalin, będąc komisarzem ds. narodowości, oficjalnie opowiadał się za asymilacją, czyli wchłonięciem Żydów. Ale wszystkie jego dzieci zrobiły coś zupełnie odwrotnego – w małżeństwach zmieszały się z Żydami i wróciły na łono swoich przodków. Podobnie jak półżydowskie dzieci cara Nikity. Jedyną kochanką rudowłosego pół-Żyda Lenina była rudowłosa Żydówka, Inessa Armand.
Praktyczne obserwacje pokazują, że wśród pół-Żydów, ćwierć-Żydów, ¾ Żydów i konwertytów, proces rewersyjnego powrotu do przodków jest bardzo silny. Często pół-Żyda pociąga pół-Żydówka, ćwierć-Żydówka często wychodzi za Żyda (ich dzieci będą w 5/8 Żydami), a nawrócony Żyd po cichu poślubia Karaimkę ze staroobrzędowców z Testamentu Mojżeszowego. Co ich wszystkich łączy? Mistyczny głos krwi? Nie, powód jest czysto praktyczny: łączy ich perwersja seksualna.
Ten proces odwrotny, swego rodzaju błędne koło, można zaobserwować już od dawna. W czasach hiszpańskiej inkwizycji, rządzonej wówczas przez pół-Żyda Torquemadę, istniała nawet specjalna formuła w tej sprawie, która odnosiła się do nawróconych Żydów, których przyciągano z powrotem na łono swoich przodków. Ta formuła, niczym święta prostota, była trochę niegrzeczna: „Jak psy, które wracają do wymiocin”
(„Jewish Erotica” Edwardsa, s. 201).
Ale tę świętą prostotę zapożyczono z Biblii, gdzie apostoł Piotr mówi jeszcze prościej: „Sprawdza się na nich treść owego przysłowia: Wraca pies do wymiocin swoich, oraz: Umyta świnia znów się tarza w błocie” (2 Piotra 2:22).
Apostoł Piotr zapożyczył to ze starotestamentowych przypowieści mądrego króla Salomona, który równie prosto mówi: „Jak pies wraca do wymiocin, tak głupiec powtarza swoje szaleństwo” (Przysłów 26:11).
* * *
„Zobaczmy teraz, jak „Protokoły Mędrców Syjonu” sprawdzają się w praktyce. Dzisiaj. Przeanalizujmy proces naszych tzw. dysydentów, opozycjonistów i nieprawomyślnych. Od razu rzuca się w oczy dziwna rzecz: z jakiegoś powodu wszyscy oni są w jakiś sposób powiązani z Żydami”.
Tak naprawdę spór zaczął się od sprawy Żyda Pasternaka i jego powieści „Doktor Żywago”, gdzie bohater powieści, Żyd Jurij Żywago, kocha i niszczy trzy kobiety, dając im wcześniej czworo nieślubnych dzieci {четырех байстрючат }. Potem porzuca je wszystkie i pisze wiersze o czystej miłości.
Typowa twórczość dekadencka, gdzie wszystko jest na odwrót. Opisuje łajdaka i czyni z niego bohatera. Podsuwa nam g.wno i mówi: „Och, jak ładnie pachnie!”
Ale międzynarodowy legion dekadentów – pamiętajcie 37% i 52–54% doktora Kinseya – uwielbiał to g.wno. Od razu zorientowali się, że Pasternak jest „jednym z naszych” i dali mu szaloną reklamę, aż do Nagrody Nobla, zarzucając nam jednocześnie tłumienie wolności twórczej.
Wtedy głowa Związku Pisarzy Radzieckich, Aleksiej Surkow, z bolszewicką szczerością oficjalnie oświadczył, że Pasternak to homoseksualista i alkoholik. Zostało to opublikowane w prasie międzynarodowej, łącznie z „Nowym Rosyjskim Słowem” z 8 listopada 1958 r.
Jak zwykle w takich przypadkach doszło do międzynarodowego skandalu. Wszyscy członkowie, kandydaci, towarzysze podróży i sympatycy tej niewidzialnej partii, która nazywa się Legion, rzucili się na pomoc pedrikowi Pasternakowi. Wszyscy pedowcy, półpedowcy, byli pedowcy, utajeni i stłumieni pedowcy (37% doktora Kinseya). Wszystkie rusałki typu lesby, półlesby, byłymi lesby, utajone i represjonowane lesby (47% według dr Wittelsa w jego książce „Sexual Habits of American Women”). A za tym kryją się wszyscy polityczni nihiliści, anarchiści, ekstremiści i terroryści.
Wszyscy schizofrenicy i paranoicy, psychotycy i neurotycy, histerycy, szalone, szaleńcy i psychopaci zaczęli podskakiwać i podrygiwać. Wszystko to w dawnych dobrych czasach nazywano złymi duchami. Ogólnie rzecz biorąc, kabalizm zaczął się od „Protokołów” Ashera Ginsberga, który bardzo dobrze znał wszystkie te sztuczki. Ale my też je znamy.
Co ciekawe, sam izraelski premier Ben-Gurion potępił Żyda Pasternaka i jego „Doktora Żywago” za „niegodne portretowanie Żydów przez pisarza żydowskiego pochodzenia” (Tel Awiw, 7.2.1959).
Chociaż Surkow nazwał Pasternaka pedałem, ten pedał miał żonę, dwójkę dzieci, a nawet kochankę Olgę Iwińską, która trzymając się sławy Pasternaka, opublikowała następnie na Zachodzie swoje wspomnienia na ten temat. Ale to wszystko jest tylko przebraniem, oszustwem i oszukiwaniem samego siebie, co kończy się źle. Podobnie jak w Doktorze Żywago.
Widzimy więc, że Pasternak jest Żydem i homoseksualistą. Dokładnie według planów i instrukcji zawartych w „Protokołach”.
Kolejnym bohaterem dysydencji był pisarz Walery Tarsis, którego wyrzuciliśmy za granicę w 1965 roku. Tam z jakiegoś powodu Tarsis starannie ukrył fakt, że jest Żydem i upierał się, że jest bezpośrednim potomkiem Arystotelesa. Wszyscy jego krewni byli znaczącymi komunistami, których rozstrzelano podczas Wielkiej Czystki. Sam Tarsis był członkiem partii komunistycznej przez 20 lat, a potem siedział w domu wariatów.
Przez kilka lat Tarsis dostawałwał na Zachodzie prawie taką samą reklamę jak Sołżenicyn. Solidaryści z NTS, za pieniądze CIA, opublikowali „Dzieła zebrane Tarsisa” w 6 tomach. Krzyk i wrzask na cały świat: „Talent! Geniusz! I takiego człowieka wsadzono do domu wariatów w ZSRR?!”.
I nagle zapadła śmiertelna cisza. To było tak, jakby ten Tarsis nigdy nie istniał. O co chodzi? Fakt jest taki, że Tarsis od kilku lat siedzi w domu wariatów w Szwajcarii. Zaklepali go na głucho. A kto za to płaci? Wydział Propagandy CIA.
Zachodnia propaganda ma nadzieję, że ludzie mają krótką pamięć. Ale my pamięć mamy długą.
Zatem Tarsis jest Żydem i szaleńcem. Znowu według „Protokołów”.
Zachodnia propaganda uczyniła akademika Sacharowa arcykapłanem sprzeciwu. A główną rolę odgrywa tam jego druga żona, pół-Żydówka, Elena Bonner. Jej ojciec, Gieorgij Alichanow, był I sekretarzem Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Armenii, i został rozstrzelany podczas Wielkiej Czystki. A jej matka to stara bolszewiczka i żydowska trockistka, Ruth, która została zmieciona wraz z mężem i przez 17 lat reedukowali ją w więzieniach i koncłagrach. I tak jej nie zreedukowali. Teraz ta 80-letnia trockistka jest sparaliżowana, leży w łóżku, robi pod siebie, ale wciąż, tak jak poprzednio, jest zaangażowana w permanentną rewolucję.
Charakterystyczne jest to, że dwaj synowie Sacharowa z pierwszego małżeństwa wyrzekli się ojca. Proszę pamiętać, że to nie jest czas Stalina i to wyrzeczenie nie jest wymuszone, ale realne. Są po prostu zniesmaczeni psychopatyczną żydowską macochą, która rządzi ich ojcem.
Sacharow to typowy szabes-goj, wykonujący żydowską robotę, wokół którego roi się od Żydów. Chociaż jego druga żona Elena Bonner jest pół-Żydówką i pół-Ormianką, jej poprzedni mąż był Żydem o nazwisku Bonner, jej dzieci są w 3/4 Żydami i wszystkie ciągną z powrotem do Żydów. A tam taki bałagan, że sam diabeł nie jest w stanie tego ogarnąć. Na przykład Madame Bonner ma dwóch synów – Dawida i Jefima Jankielewicz. Ale skąd pochodzą ci Jankielewicze, skoro jej mężem był Bonner? Madame Bonner ma jeszcze całą gromadkęę innych dzieci, każde z nich ma inne nazwisko, ale nie Bonner? Ilu miała mężów? Czy to ta sama historia, co w Doktorze Żywago? Gdzie jest normalna rodzina?
Rodzina jest podstawową jednostką państwa. Akademik Sacharow i Madame Bonner nie byli w stanie założyć własnych rodzin, ale chcą odbudować całe państwo. To typowe dla psychopatów.
Dla autorytetu dali Sacharowowi Pokojową Nagrodę Nobla. I od lat w jego imieniu prasa międzynarodowa pełna jest różnego rodzaju manifestów, w których żonglują słowami „wolność”, „prawa człowieka” i „międzynarodowa opinia publiczna”.
Przyjrzyjmy się bliżej, o jakim rodzaju „praw człowieka” mówi Sacharow. 26 sierpnia 1973 roku Sacharow podpisał tzw. „Manifest Humanitarny”, wydrukowany we wszystkich najważniejszych gazetach świata, w którym czytamy: „W dziedzinie stosunków seksualnych uważamy, że nietolerancja, często kultywowana przez ortodoksyjne religie i kultura purytańska, niepotrzebnie ogranicza zakres zachowań seksualnych”
Hmm, dlaczego naukowiec atomowy, Sacharow, na starość zagłębił się w „obszar stosunków seksualnych”? A przeciwko jakim „ograniczeniom” protestuje? I jakie „ramy zachowań seksualnych” chce rozszerzyć? Cóż, towarzysze, sami mi to powiedzcie!”
Audytorium poruszyło się ożywione:
„Przecież ograniczają tylko pederastów…”
„Znaczy, Sacharow głosuje na pederastów…”
„Za co i otrzymał Nagrodę Nobla…”
„Tak, towarzysze” – kontynuował generał-profesor Kogan. – „Pod rozdzierającymi serca okrzykami o „wolności” i „prawach człowieka” przemyca się wolność sodomii i prawa homoseksualistów. Humaniści ci sprzeciwiają się „religiom ortodoksyjnym”, czyli chrześcijaństwu, które potępia sodomię. Dlatego mówią, że to nie humaniści, tylko sataniści. Dlatego teolodzy mówią, że szatan uwielbia maskować się jako anioł światłości.
Cały ten „Manifest Humanitarny” wyraźnie trąci masonerią. I chciałbym zadać pytanie akademikowi Sacharowowi: ty, wujku, nie wiesz, pod czym się podpisujesz?
Myślę, że Sacharow od dawna jest zawerbowany do masonerii. Widać sowę w locie. A jego żona jest pół-Żydówką. Dlatego mówią, że masoneria jest zawsze judeomasonerią.
Wiedząc o tym, zrozumiecie, dlaczego podczas Wielkiej Czystki rozstrzelano ojca Madame Bonner i przez 17 lat trzymano jej trockistowską matkę za drutem kolczastym. Przecież Trocki był masonem 33 stopnia i gromadził swoich zwolenników według przepisów z „Protokołów mędrców Syjonu”. Ale pół-Żyd Stalin także znał całą tę kabałę. A teraz wszyscy to wiemy.
W prasie zachodniej Sacharow wziął udział w zbiorowej petycji o zniesienie kary śmierci. Jednak wiemy już, że masoni zawsze opowiadają się za zniesieniem kary śmierci, że zawsze chronią przestępców. Dlaczego? Pamiętajcie, co mówi nasz przyjaciel, profesor Lombroso: że prawie wszyscy poważni przestępcy, zarówno kryminalni, jak i polityczni, to chorzy psychicznie degeneraci. Oto masoni, zasiadający na górnych stanowiskach społecznych, tak pomagają swoim „młodszym braciom”. I w ten sposób tworzą anarchię w społeczeństwie. Zapamiętajcie zasadę: diabeł jest pierwszym nihilistą i anarchistą.
Sacharow udaje osobę dobroduszną, która jest przeciwna karze śmierci. Ale w 1910 r., na międzynarodowym kongresie socjaldemokratów w Kopenhadze, Lenin również podpisał uchwałę przeciwko karze śmierci. To było przed rewolucją. A po rewolucji leninowska CzeKa w ciągu 3 lat rozstrzelała więcej ludzi, niż cała dynastia Romanowów w ciągu 300 lat.
Sacharow jest powiązany z Międzynarodową Fundacją Pokoju Bertranda Russella. Podobnie jak Sacharow, lord Russell jest wybitnym matematykiem i laureatem Nagrody Nobla. Ponadto Russell jest także filozofem i przywódcą angielskiej Nowej Lewicy, anarchistów i nihilistów, hipisów, narkomanów i homos. Jego dziadek, lord John Russell, był premierem i ministrem spraw zagranicznych Anglii. Jego ojciec był deistą, to znaczy wyznawał zarówno Boga, jak i diabła. A sam lord Bertrand Russell był po prostu ateistą i wiecznym buntownikiem. Nosił długie, jak u kobiety, włosy.
Kiedy Russell był profesorem na Uniwersytecie Nowojorskim, matki studentów zażądały jego zwolnienia i uzyskały je, ponieważ głosił niemoralność i rozpustę. Lord Russell miał cztery żony. Chociaż naprawdę chciał mieć dzieci, jego pierwsze dziecko urodziło się jego drugiej żonie, Żydówce, Dorze Black, gdy Russell miał 48 lat. Wkrótce ta Żydówka Russell-Black oświadczyła, że ma to dzieck nie ze swoim mężem, ale z innym mężczyzną, i rozwiedli się. Czy widzicie, jaka to oszustka, ta żydowska żona? Ale lord Russell nie stracił ducha. W wieku 65 lat ożenił się z 26-letnią dziewczyną i wkrótce urodziło im się dziecko. Jest całkowicie jasne, że to małżeństwo jest fikcyjne, a dziecko nie jest jego. Te sztuczki są zwykle wykonywane przez homos.
Ogólnie rzecz biorąc, lord Bertrand Russell jest takim samym genialnym idiotą lub geniuszem, co nasz akademik Sacharow. W nauce – geniusz, w polityce – idiota. Pamiętajcie o geniotach profesora Lombroso. Dlatego redaktor naczelny Literaturnej Gazety, Żyd Czakowski, nazwał Sacharowa w prasie „świętym głupcem”.
Za cara Nikity w Moskwie odbył się sensacyjny pokazowy proces spekulantów walutowych – „milionerów”. Wtedy genialny filozof Russell, w telegramie skierowanym do Chruszczowa, zaprotestował przeciwko wyrokowi śmierci dla Żydów, którzy przewodzili tej bandzie podziemnych milionerów. Chruszczow odpowiedział drwiącym telegramem, w którym zapytał, dlaczego filozof protestuje tylko przeciwko wyrokowi dla Żydów, a nie dla Rosjan. Co – wybrany naród? Ale filozof skromnie milczał w tym temacie. I charakterystyczne jest to, że prasa międzynarodowa niesamowicie nagłośniła telegram Russella, a przemilczała telegram Chruszczowa. Tak właśnie robi się to, co nazywa się „światową opinią publiczną”.
Oto wyraźny przykład tego, jak masoni, w tym przypadku geniota Russell, zawsze bronią Żydów. A Żydzi odwdzięczają się im reklamą i sławą w prasie, która jest w rękach Żydów. To samo dotyczy „świętego głupca” geniotę Sacharowa. I obaj są żonaci z Żydówkami. A potem Żydzi są strasznie urażeni, gdy mówi się, że masoneria jest zawsze judeomasonerią.
Kiedy w Moskwie aresztowano Żyda Anatolija Szarańskiego za szpiegostwo na rzecz Stanów Zjednoczonych, w prasie międzynarodowej rozległ się wściekły wrzask, wrzawa i wycie na całym świecie. A kiedy niemal jednocześnie Rosjanin Anatolij Fiłatow został skazany na śmierć za szpiegostwo na rzecz Stanów Zjednoczonych, w zachodniej prasie nie było ani słowa. W rezultacie, żydowski Anatolij został uwięziony na 13 lat, a rosyjski Anatolij został rozstrzelany.
W liście otwartym do laureata nagrody Nobla, Heinricha Bölla, Sacharow broni dysydenta Amalrika. Ale po raz pierwszy Amalrik został postawiony przed sądem wcale nie za politykę, tylko za pornografię, która jest typowa dla zboczeńców seksualnych. Sam Amalrik przyznaje, że jego nazwisko ma żydowskie pochodzenie. To znaczy, że jest pochodzenia żydowskiego.
A pisarz Heinrich Böll zasłynął jako ideologiczny przywódca i prawnik niemieckich neolewicowych anarchistów i terrorystów ze słynnego gangu Baader-Meinhof, którzy nazywali siebie „Frakcją Czerwonej Armii”. Terroryści ci popełnili serię morderstw, zamachów bombowych i napadów na banki, trafili do więzienia i tam popełnili samobójstwo. Uwaga: mordercy to także samobójcy. Ten ruch terrorystyczny powstał w szpitalu psychiatrycznym w Heidelbergu, gdzie się leczyli i nie doleczyli. A Heinrich Böll promuje tych na wpół szalonych ludzi na wszelkie możliwe sposoby. Kolejny idiota z nagrodą Nobla.
Dlatego inteligentny i uczciwy lord Charles Snow twierdzi, że 9 na 10 pisarzy jest wypaczonych politycznie, i ostatecznie prowadzi to do komór gazowych. Zamiast ikony, Böll zawiesił u siebie nad głową portret żydowskiej rewolucjonistki, Róży Luksemburg. Kiedy Böll otrzymał Nagrodę Nobla, jego syn pracował w kibucach w Izraelu, rzekomo odkupując winę narodu niemieckiego wobec narodu żydowskiego – zaciągnięta została w czasie, gdy ćwierć-Żyd Hitler rozliczał swoje rodzinne porachunki z Żydami.
Lewicowo-liberalna amerykańska organizacja „Obywatele na rzecz zdrowszego świata”, zdecydowała się przyznać „Nagrody Pokojowe” akademikowi Sacharowowi i amerykańskiemu Żydowi, Danielowi Elsbergowi, który podczas wojny w Wietnamie pracował w Pentagonie, ukradł tam cały ładunek tajnych dokumentów i je opublikował, co według prawa amerykańskiego jest zdradą stanu. Wcześniej Elsberg i jego żona byli przez długi czas leczeni przez psychiatrę.
Znowu te same elementy: Sacharow, Żydzi, choroba psychiczna – i zdrada stanu. A wszystko to pod fałszywym pozorem „uzdrawiania świata”.
Sacharow i Jesienin-Wołpin podpisali ateistyczny „Drugi Manifest Humanistyczny”, gdzie wszyscy pozostali sygnatariusze to ateiści, agnostycy i masoni. Ale kim jest Jesienin-Wołpin? Jest pół Żydem, pół poetą i pół szaleńcem, którego dręczy sława ojca, poety Siergieja Jesienina.
Bardzo kocham i cenię Sieriożę Jesienina. Prawdziwy poeta. Problem w tym, że był biseksualny. Stąd jego alkoholizm, chuligaństwo, depresja i samobójstwo. Dlatego pomylił się z Żydówką, z którą ma syna Jesienina-Wołpina. Pechowy syn. Kilka razy przebywał w szpitalu psychiatrycznym i został oficjalnie uznany za niepoczytalnego. Ale pisze wiersze i przekazuje je zachodnim korespondentom. Oto na przykład następujące wersety:
Ale będę przebiegły – i będę mógł swobodnie
Rwać i deptać szczęśliwe kwiaty!
I śmiać się z tego, że poza bólem
Nie znam żadnego piękna.
(1950)
Ostatecznie wyemigrowaliśmy tego psychola na izraelskiej wizie. Zanim zdążył przybyć do Rzymu, ponownie znalazł się w szpitalu psychiatrycznym. A teraz leczy się u amerykańskich psychiatrów i podpisuje wszelkiego rodzaju „manifesty humanistyczne”. Razem z geniuszem nagrody Nobla Sacharowem.
Znowu te same elementy: Sacharow, homoseksualizm, Żydzi i choroby psychiczne. A wszystko to jest zamaskowane jako „humanizm”. A wcześniej nazywano to satanizmem.
Tak więc cały „ruch demokratyczny” akademika Sacharowa jest zbudowany dokładnie według „Protokołów mędrców Syjonu”. Autor tych „Protokołów”, Asher Ginsberg, znany również jako Ahad-Ham, był nie tylko sam masonem, ale także twórcą i arcykapłanem własnego, czysto żydowskiego stowarzyszenia masońskiego, „B'nai Moishe”, czyli: „Synowie Mojżesza”. I znał doskonale tę kabalistykę, którą nazywamy Wyższą Socjologią. To tyle, jeśli chodzi o tajne doktryny żydowskiej kabały, których nie można spisać, a jedynie przekazywać ustnie”.
Drugi mesjasz w mundurze KGB nieznacznie się uśmiechnął:
„Jeśli chcecie, to nasza Wyższa Socjologia - to swojego rodzaju czerwona kabała.
Swoją drogą u masonów, podobnie jak w kabale, obowiązuje ta sama zasada – nie zapisuj niczego istotnego. Nie należy prowadzić protokołów z poważnych spotkań. Aby nie doszło do takiego zdarzenia, jak w przypadku „Protokołów mędrców Syjonu”. Dlatego wszystkie publikacje masońskie są wyjątkowo puste.
Istnieje wiele takich podobieństw między Żydami i masonami. Do tego stopnia, że Żydzi i masoni mają ten sam kalendarz, rzekomo od stworzenia świata. Zatem nasz rok to 1980, ich rok to 5740. Dlatego Hitler powiedział: „Masoni to sztuczni Żydzi. A Żydzi to sztuczny naród, naród masoński".
Żydzi i masoni, rozproszeni po całym świecie, zawsze działają w oparciu o zasadę międzynarodowej solidarności. Jeśli w jednym kraju nacisną ich we wrażliwe miejsce, na całym świecie wzniosą rozdzierający serce krzyk.
Zawsze działają za pośrednictwem prasy. Dlaczego? Pamiętajcie, co powiedział filozof Kierkegaard, Żyd garbus i homo: „Od wynalezienia prasy drukarskiej diabeł zadomowił się w atramencie drukarskim”
. Potwierdza to homoseksualny laureat nagrody Nobla Andre Gide, który twierdzi, że nie ma ani jednej poważnej książki, która powstałaby bez pomocy diabła.
Wszystko jest tak proste, jak dwukrotne dwa równa się cztery. Ale nie znajdziecie tego nigdzie w druku. Dlaczego? Tak, ponieważ diabeł zawsze stara się udowodnić, że nie istnieje.
Weźmy kolejnego króla dysydentów – Sołżenicyna. Jest pół-Żydem, ale z jakiegoś powodu starannie to ukrywa. Tutaj biorę największy i najpoważniejszy zachodnioniemiecki magazyn „Der Spiegel” nr 28 z 1971 r., w którym wyraźnie stwierdza się: „Ojciec Sołżenicyna... w „14 sierpnia” ukazany jest pod nazwiskiem „Izaak Łażenicyn”, żydowski intelektualista, który przeszedł na prawosławie” (s. 99). Tak pojawił się Aleksander Isajewicz, były Izaakowicz, Sołżenicyn.
W zachodnioniemieckim czasopiśmie „Stern” ciotka ze strony matki Sołżenicyna, Irina Szczerbak, donosi, że ojciec Sołżenicyna popełnił samobójstwo, gdy Sołżenicyn był dopiero w trzecim miesiącu w łonie matki. Z tego tylko się po prostu cieszyć, a on się strzela! Pytanie brzmi: dlaczego?
Pamiętajmy o surowym prawie rabinicznym dotyczącym małżeństw mieszanych: jeśli ojciec jest Żydem, a matka gojką, sziksą, to dziecko NIE jest uważane za Żyda. Dlaczego? Rabini doskonale wiedzą, że są to zazwyczaj małżeństwa dwóch nienormalnych osób. I często matka sziksa, aby poprawić genetykę dziecka, spłodzi go nie z mężem, ale z cudzym wujkiem. Choć nie jestem rabinem, sam znam kilka takich przypadków.
Czasami odbywa się to za zgodą męża. A czasami bez. A potem mąż oczywiście strasznie się obraża. Być może dlatego ojciec Sołżenicyna się zastrzelił.
Jego pierwsza żona, Natalia Reszetowskaja, również jest pół-Żydówką. Ciotka Sołżenicyna, Irina Szczerbak, nazywała Reszetowską „córką żydowskiego kupca”, czego sama Reszetowskaja nie potwierdza (por. książka N. Reszetowskaja „W sporze z czasem”, Moskwa, 1975, s. 171). Dlaczego Reszetowskaja ukrywa swoją żydowską połowę, tak jak sam Sołżenicyn? Czego się wstydzą? Co w tym takiego złego? A jednocześnie ukrytego pół-Żyda ciągnie do ukrytej pół-Żydówki.
Kiedy Sołżenicyn w wieku 51 lat opuścił Reszetowską i związał się ze Swietłową, Reszetowskaja próbowała popełnić samobójstwo. Nie jest to dobry znak. Oznacza to, że Sołżenicyn żył z psychopatką.
Tym, co mnie teraz interesuje, nie jest twórczość literacka Sołżenicyna, ale jego psychoanalityczny obraz. Mieszkał z Reszetowską przez około 30 lat – i ją opuścił. Normalni ludzie tak nie robią.
Przypomnę też formułę z Cornell University: na 25 rozwiedzionych mężczyzn (winnych) tylko jeden jest normalny, a pozostałych 24 jest nienormalnych. I tam się też mówi, że takich psycholi jest szczególnie dużo wśród Żydów. I dodam jeszcze, że wśród pół-Żydów, jak Sołżenicyn, takich psycholi jest jeszcze więcej.
Druga żona Sołżenicyna, Natalia Swietłowa, nie jest już w połowie, ale w pełni Żydówką, co oboje z jakiegoś powodu ponownie ukrywają. Co powiedzą, Swietłowa? Takie piękne rosyjskie nazwisko?! Przypomnijcie sobie poetę Michaiła Swietłowa, autora „Kachowki” – czystej krwi Żyda.
W 1974 roku, kiedy Sołżenicyn został wydalony z ZSRR, miał 55 lat, jego żona 33 lata, najstarszy syn 3 lata, średni 16 miesięcy, a najmłodszy 5 miesięcy (Time , 25.02.1974, s. 35). Czy zauważacie jakieś osobliwości?
Między mężem i żoną jest 22 lata różnicy. Trochę za dużo. Normalni ludzie unikają takich kombinacji. Potem urodziło się troje dzieci. Od narodzin drugiego dziecka do poczęcia trzeciego upływają zaledwie 2 miesiące. Nawet lekarze tego nie zalecają. Skąd taki gorączkowy pośpiech?
Teoretycznie dzieci Sołżenicyna są w 3/4 Żydami, ale w praktyce... Po dokładnej analizie wszystkich faktów, widzę tutaj wiele podobieństw z żydowską żoną lorda Russella.
Cały problem dzieł Sołżenicyna polega na ich niesamowitej dwoistości. Wydaje się, że jest proradziecki, a potem nagle antyradziecki. Tutaj jest za Żydami, a tam przeciwko Żydom. W jednej chwili wydaje się być monarchistą, a potem zupełnie odwrotnie. Wydaje się, że jest człowiekiem Cerkwi, ale w tajemnicy wychwala masonów. Dlatego z jego dzieł można wyciągnąć dowolne cytaty, całkowicie przeciwne. Jest to typowe dla schizofreników, którzy sami nie zauważają swojej dwoistości.
Tutaj przytoczę kilka cytatów o Sołżenicynie z prasy zagranicznej: „Niektórzy duchowni Rosyjskiej Cerkwi za Granicą ogłosili Sołżenicyna masonem” („Nasze Słowo”, Australia, 10.1974, s. 5). Muszę zaznaczyć, że choć nie jestem duchownym, tylko generałem KGB, to też uważam, że Sołżenicyn od dawna jest zwerbowany do masonerii.
Dalej tak: „Archimandryta A. odwiedził Zurych, gdzie spotkał się z Sołżenicynem i pobłogosławił go ikoną Wstawiennictwa Matki Bożej, napisaną na drewnianej tablicy w Ogrodzie Getsemani”
(„Nasz Kraj”, Buenos Aires, 11 czerwca 1974). Tylko mówią o tym archimandrycie A., że on sam jest masonem. W ten sposób jeden mason błogosławi drugiego. I oszukują ludzi.
„Myśl Rosyjska” (Paryż, 9 maja 1974) z entuzjazmem donosi: „Sołżenicyn nie pije (nawet w rocznice)”
. Więc co w tym złego? Hitler też nie pił, nawet w swoje rocznice. Lenin też był abstynentem.
Kiedy Sołżenicyn zaczął krytykować Zachód w przemówieniu na Harvardzie, najbardziej autorytatywna amerykańska gazeta, „The New York Times”, napisała, że jest on „fanatykiem” i „niebezpiecznym” („Nasz Kraj”, 20.10.1978).
I nawet najlepsi przyjaciele Sołżenicyna („Nowe Słowo Rosyjskie”, 17.02.1979) zmuszeni są przyznać, że teraz, gdy Sołżenicyn zaczął wygłaszać oświadczenia w Ameryce, amerykańska prasa nazywa go „na wpół szalonym prymitywem”. Uwaga – na wpół szalony.
Tutaj biorę moją specjalną kartę dla Sołżenicyna. Kiedy pisał w ZSRR, kukułki w prasie zachodniej nadały mu tak entuzjastyczne tytuły: sól rosyjskiej ziemi, słońce życia, wyznawca prawdy, paladyn wiary, sumienie narodu rosyjskiego, sumienie ludzkości, święty asceta, wielki syn Rosji, ewangelista, Szekspir naszych czasów, Rosjanin grzmot, to Lew Tołstoj XX wieku, tytan w walce z pigmejami, to jest nowy Dostojewski!!! I dali mu nagrodę Nobla.
A kiedy Sołżenicyn znalazł się na Zachodzie i zaczął pisać najróżniejsze bzdury, wkrótce te same kukułki, które tak go wychwalały, nagle zaczęły go porównywać do szalonego ajatollaha Chomeiniego. Sic transit gloria mundi?
W Moskwie Aleksander Sołżenicyn zachowywał się jak imperator Aleksander IV. Megalomania. A kiedy znalazł się w Ameryce, nagle zbudował tam coś w rodzaju obozu – z drutem kolczastym, reflektorami i psami stróżującymi. Mania prześladowań. W końcu są jak siostry bliźniaczki.
Lenin mówił kiedyś o „pożytecznych idiotach”. Kiedy Sołżenicyn pisał w Moskwie, był taki „użyteczny” dla Zachodu. A kiedy znalazł się na Zachodzie, stał się wręcz „użyteczny” – dla nas. Dlatego „zabraliśmy go” za granicę.
W 1980 r. KGB aresztowało księdza księdza Dmitrija Dudko, który zaczął pisać listy do Zachodu: „...z powodu chrześcijańskiej miłości do narodu żydowskiego zaczynają mnie nawet truć…”
(„N.S.”, 06.06.1980). Oznacza to, że Dudko zgadza się z antychrystem. Następnie Sołżenicyn wygłosił w prasie głośne oświadczenie w obronie Dudki: „...że KGB przygotowuje fałszywych świadków wśród młodych mężczyzn do fałszywego procesu z brudnym oskarżeniem księdza o homoseksualizm”
(NRS, 25.03.1980).
Wkrótce Dudko rozpadł się na strzępy, publicznie żałował za swoje grzechy i został spokojnie uwolniony. I nawet bez wspominania o homoseksualizmie. Ale po wypowiedzi Sołżenicyna wielu może pomyśleć: „No cóż, nie ma dymu bez ognia”. Sołżenicyn wyrządził Dudko krzywdę. I sam się ubrudził. To się nazywa „przydatne”.
Przy tej okazji inny znany sowiecki dysydent i działacz religijny A. Lewitin-Krasnow, również pół-Żyd i schizmatyk, donosi, że Dudko „zawsze cierpiał na ciężką neurastenię... w tym czasie neurastenia się nasiliła” (NRS, 07/ 2/1980). Rybak widzi z daleka rybaka.
Ale na podstawie tych zachodnich danych moglibyśmy umieścić Dudko w domu wariatów. A my po prostu grzecznie, po chrześcijańsku, poprosiliśmy go, aby pokutował.
Wróćmy jednak do naszego papierka lakmusowego – „Protokołów mędrców Syjonu”. W przypadku króla dysydentów, Sołżenicyna, ponownie widzimy tę samą kabalistykę. Ukryty pół-Żyd robiący żydowskie rzeczy. Chroni księdza, który chroni Żydów. A niektórzy krzyczą o homoseksualizmie.
Wszystko to są te same znamiona, znamiona diabła, które są charakterystyczne dla wszystkich dysydentów i rewolucjonistów. A w zasadzie to wszystko jest tą samą bandą, która dokonała rewolucji 1917 roku, co kosztowało naród rosyjski, według słów tegoż Sołżenicyna, ponad 60 milionów istnień ludzkich.
Czy zatem powinniśmy leczyć Rosję z cholery za pomocą zarazy? A może powyrzucać wszystkich tych dotkniętych zarazą dysydentów za granicę? Niech zaniosą tę plagę do Izraela lub Ameryki.
Przypomnijmy profesora Harvardu, Nathana Leitesa i jego projekt harwardzki, według którego cała wojna psychologiczna z ZSRR, włączając i dysydentów, została zbudowana na kompleksie ukrytej półpederastii pół-Żyda Lenina. Tak więc, zgodnie z formułą syjońskiego mędrca, Nathana Leitesa, wszyscy oni nie są dysydentami, ale ch…ssaczami. I znowu dokładnie według „Protokołów mędrców Syjonu”. A Uniwersytet Harvard jest najlepszym trustem mózgowym w Ameryce.
Podsumowując całą tę żydowską kabałę, możemy podsumować słowami mądrego króla Salomona: „Jak pies wraca do wymiocin, tak głupiec powtarza swoje szaleństwo”
(Przysłów 26:11).”
* * *
„Przyjrzyjmy się teraz, jak ta kabała z „Protokołów mędrców Syjonu” działa w podstawowej komórce społeczeństwa – w małżeństwie, w rodzinie, w dzieciach.
Kiedy ludzie mają 18-25 lat, wszyscy tańczą, bawią się, marzą o szczęściu – i nic tam nie widać. Dlatego przeprowadziliśmy specjalny projekt „Złota Jesień”, aby zobaczyć, jak ci sami ludzie żyją w późniejszych latach, w wieku 50-60 lat.
Ponieważ w ZSRR złe duchy zostały zepchnięte do podziemia, wzięliśmy grupę ludzi w USA, gdzie złe duchy mają pełną swobodę. Aby nie powiedzieć, że jest to, jak mówią, tylko wśród Amerykanów, wzięliśmy grupę rosyjskich emigrantów, mieszkających niedaleko Nowego Jorku.
Radziecka misja przy ONZ ma jako dom wakacyjny swoją posiadłość w Glen Cove, 40 km od Nowego Jorku, gdzie mieszka wielu rosyjskich Amerykanów. A w pobliżu znajduje się wieś Sea Cliff, rodzaj rosyjskiej wioski, w której mieszka także wielu rosyjskich emigrantów.
To właśnie tam realizowaliśmy nasz specjalny projekt „Złota Jesień”. A kiedy skończyliśmy, zmieniliśmy nazwę tego specjalnego projektu: wyniki pokazały, że nie była to „Złota Jesień”, ale „Sąd Ostateczny”.
Skutki są dosłownie jak w Sodomie i Gomorze. Dlatego też w tym samym czasie zmieniliśmy nazwę Sea Cliff na Sodomkino, a Glen Cove na Gomorkino. Ale to wszystko zobaczycie dopiero, gdy będziecie mieć 60 lat i spojrzycie wstecz.
Kluczem do tej tajemnicy Sodomkino i Gomorkino są statystyki doktora Kinseya, które mówią, że nawet wśród małżeństw, 52% żon i 54% mężów oddaje się stosunkom oralno-genitalnym, czyli wszelkiego rodzaju francuskim sztuczkom. Jednak, zgodnie z literą prawa w Stanach Zjednoczonych nazywa się to oficjalnie sodomią (zbiorcza nazwa wszelkich perwersji seksualnych) i zbrodnią przeciwko naturze, za którą, teoretycznie, grozi kara do 20 lat więzienia. W praktyce nie będzie wystarczającej liczby więzień.
Jednak efekty tego zobaczycie dopiero znacznie później. Bóg czeka długo, ale uderza mocno. Tak było w Sodomkinie i Gomorkinie. I zamiast „Złotej jesieni” dostaliśmy „Sąd Ostateczny”.
Podam praktyczny przykład. Nawiasem mówiąc, tutaj jednocześnie odkryjemy jedną z tajemnic słynnego Babiego Jaru. Taka tajemnica, o której nie wiedzą, ani Jewtuszenko, ani Kuzniecow-Anatol, którzy pisali o Babim Jarze.
Tak więc sodomitka, Ałła Babijarowa, spaceruje wzdłuż Sea Cliff, przepraszam, wzdłuż Sodomkino. Podaję tutaj nasze kryptonimy dla specjalnego projektu, które podkreślają to, co najbardziej charakterystyczne dla danej osoby.
Dlaczego Babijarowa? Tak, ponieważ jej wujek, brat jej ojca, tutaj jestem zmuszony podać jego prawdziwe imię i nazwisko – Wadim Majkowski, w latach 1941-1943, podczas Babiego Jaru, był szefem kijowskiej policji pod władzami niemieckimi i pomagał nazistom wpędzać Żydów do Babiego Jaru. Kimś w rodzaju gospodarza Babiego Jaru. A jednocześnie był pół-Żydem, co starannie ukrywał.
Niektórzy mówią, że był idealistą. A tak naprawdę był schizofrenikiem i alkoholikiem. Za schizofrenię obwiniał swoją żydowską połowę – i dlatego gnał Żydów do Babiego Jaru. Kompleks Hitlera.
Niestety, jest to częsta historia. Niedawno w Szwajcarii ukazała się książka Hennecke Kardela „Hitler – założycielem Izraela”, Genf, 1974 (Hennecke Kardel „Adolf Hitler – Founder of Israel: Israel in War With Jews”), która dostarcza faktów, że wymienieni przywódcy nazizmu byli pochodzenia żydowskiego. Nie tylko sam Hitler (jego dziadkiem był Żyd Frankenberger), ale także jego kochanka, Ewa Braun, byli częściowo tego pochodzenia. Także zastępca Hitlera Rudolf Hess, imiennik Mojżesza Gessa-Hessa, nauczyciela Ashera Ginsberga (ten własnie Ahad-Ham – autor „Protokołów mędrców Syjonu”).
Jest tam także szef Gestapo, Himmler i jego zastępca, Heydrich. Jest też nazistowski ideolog Rosenberg, krwawy gauleiter Polski – Frank i alkoholik minister pracy niewolniczej Lei-Levi. A główny kat narodu żydowskiego, Adolf Eichmann, sam był czystej krwi Żydem z rodziny konwertytów.
Autor tej dobrze udokumentowanej książki, Hennecke Kardel, wyjaśnia ten paradoks, mówiąc, że wszyscy ci ludzie byli degeneratami, zrzucali winę na swoją żydowską krew – i dlatego niszczyli innych Żydów. I ta sama historia przydarzyła się hiszpańskiej inkwizycji. Nic więc dziwnego, że gospodarz Babiego Jaru, Wadim Majkowski, był ukrytym pół-Żydem.
Pisali o tym Wadimie Majkowskim w sowieckim czasopiśmie „Moskwa” w 1980 r.: „Notatki Śledczego Gestapo” S. Władimirowa. Wspomniano o nim w nowojorskim „Nowym Rosyjskim Słowie”: „Jechaliśmy do Babiego Jaru... Majkowski zastrzelił Stefę, ja zabiłem Nadię” (NRS, 17.08.1980). Po Babim Jarze Majkowski pracował w berlińskim Gestapo.
Ale wróćmy do jego siostrzenicy Ałły Babijarowej. Mieszkała z mężem 24 lata, czyli prawie ćwierć wieku. Jak złote wesele, złota jesień. Ale na progu złotych godów, z jakiegoś powodu uciekła od męża, wywołując skandal, skandalizując przez 4 lata, a potem w wieku 46 lat wyszła za mąż po raz drugi za karykaturalnego Żyda, dla którego było to również drugie małżeństwo. Wydawałoby się, bzdura. Tylko rozwód i drugie małżeństwo.
Jednak formuła rozwodu Uniwersytetu Cornell stwierdza, że na każdych 25 rozwiedzionych mężczyzn i 14 rozwiedzionych kobiet (winnych) przypada tylko jedna normalna osoba, a cała reszta to psychopaci. Mówi też, że wśród Żydów odsetek osób chorych psychicznie jest wyższy niż innych osób (NRS, 31.03.1962).
Sprawdźmy, czy to prawda, czy nie. I od razu widzimy dziwne rzeczy. Tutaj Ałła Babijarowa spaceruje po Sodomkinie. A za nią biegnie jej 7-letni syn, Andriuszka. Ale to jest syn adoptowany, którego ona, będąc bezpłodna, wybłagała od swego pierwszego męża. Ponadto jest rasowym arabem, którego wcześniej nazywano Ibrahimem. A jego drugi tata, który jest czystej krwi Żydem, biegnie za nim. I Ałła zaczęła ten cały arabsko-żydowski bałagan. Od tego czasu ludzie w Sodomkinie nazywają ją po prostu Ałką-Błazenką.
Ale jednocześnie Ałka-Duroczka jest doktorem języka i literatury rosyjskiej oraz wykłada język rosyjski na Uniwersytecie Columbia. Wydawać by się mogło, że nie jest aż tak głupia.
Co tu jest grane? Faktem jest, że w wieku 38 lat przeszła menopauzę. Niezwykle wczesne klimakterium. Zwykle menopauza występuje u kobiet w wieku 50 lat plus minus 5. Tylko 4% kobiet doświadcza menopauzy przed 40 rokiem życia. A to jest zły znak.
Tak czy inaczej, u Ałły rozwinęło się szaleństwo menopauzalne i stała się psychopatką menopauzalną. Główny objaw: to szaleństwo jest zawsze skierowane przeciwko mężowi, mąż staje się wrogiem nr 1. I tutaj na mężu gromadzi się taki wstyd i hańba, że czasami dochodzi do morderstwa lub samobójstwa.
Pierwszą rzeczą, jaką robi taka psychopatka, jest ucieczka od męża. Potem zaczyna go zdradzać z byle kim, przy użyciu wszelakich brudnych sztuczek. Chociaż w zależności od momentu wystąpienia choroby, nazywa się to szaleństwem menopauzalnym, w istocie jest to schizofrenia lub paranoja, która pojawia się po menopauzie w wyniku rewolucji hormonalnej. Zaczyna się bardzo powoli i trwa niezauważalnie przez lata, a czasem kończy się szpitalem psychiatrycznym.
Na przykład, Maria K. mieszka w Sodomkinie z mężem, są małżeństwem bezdzietnym. Maria K. również przeszła menopauzę przed 40-tym rokiem życia. Nagle zaczęła grozić mężowi nożem kuchennym, po czym wbiła sobie nóż w klatkę piersiową, bardzo blisko serca. Najpierw była hospitalizowana i operowana, a następnie przez kilka miesięcy przebywała w szpitalu psychiatrycznym.
Przeanalizujmy bardziej szczegółowo przypadek Ałły Babijarowej. Spójrzmy na jej drzewo genealogiczne. Jej matka to prosta ukraińska pracownica kołchozu, degeneratka kołchozowa, bywają i takie. Urodziła się jako wcześniak i martwo urodzona. I w ostatniej chwili diabeł szarpnął ojca za rękę – a dziecko ożyło i krzyknęło.
Ojciec Ałły był pół-Żydem z nawróconych, co starannie ukrywał, i sprzedawcą w lombardzie w Kijowie, gdzie okradał starsze kobiety „z przeszłości”. Był także psychopatą z ciężką depresją i przez całe życie groził żonie samobójstwem. Tak, i miał powód.
On i jego żona żyli jak pies z kotem. Z jakiegoś powodu jego żona Jewgenija Palna spała ze wszystkimi oprócz własnego męża. Jewgenija Palna miała także dwójkę kolejnych dzieci, po Alli, nie z mężem, lecz z wielu swoimi kochankami. I potem wykrzyczała to mężowi w twarz. Na oczach dzieci, sąsiadów i przyjaciół. Dlatego ludzie, którzy ją dobrze znali, nazywali ją nie Jewgenija Palna, ale Kurva Palna.
Przypomnijmy sobie rabiniczną formułę dotyczącą małżeństw mieszanych, gdzie dzieci z gojki, z sziksy nie są uważane za Żydów. Rabini znali wszystkie te sztuczki. I my też je znamy.
Oprócz różnego rodzaju psychoz, ojciec Ałły powoli umierał z powodu wady serca. Potem Jewwgienija Palna wyrzuciła umierającego męża na ulicę i znalazła sobie ormiańskiego amanta, Arama. A mąż przed śmiercią publicznie, na oczach świadków, przeklął swoją żonę i wszystkie jej dzieci. I ta klątwa się spełniła.
Balzac mawiał, że imię czasami wpływa na los człowieka. I odwrotnie: los narzuca imiona. Tak mówią sąsiedzi i znajomi: „Kurva Palna” – i wszystko jasne. Głos ludu jest głosem Boga. Folklor. Dlatego wybaczcie moją niegrzeczność, ale pójdę za Balzakiem.
Tak więc, chociaż Kurva Palna miała wszystkie trzy córki z różnymi mężczyznami, otrzymane rezultaty były takie same: wszystkie okazały się nienormalne – biseksualne. Wszystkie te córki postępowały według tego samego sposobu działania. W wieku 16-18 lat uprawiały małe lesbijstwo ze swoimi przyjaciółkami. W wieku 18 lat przechodziły na sodomię z mężczyznami. Potem wychodziły za mąż, rodziły dzieci, rzucały mężów i spędzały życie z najróżniejszymi sodomitami. Podobnie, jak ich matka. Niedaleko pada jabłko od jabłoni.
Matka Ałły mieszkała z Ormianinem Aramem przez 20 lat i zajmowała się z nim różnymi ormiańskimi żartami – dwójnikiem i trójnikiem, czyli tymi samymi 69 sposobami na bycie nieszczęśliwym. Tymczasem żona Arama – notabene pół-Żydówka – całe te 20 lat spędziła w szpitalu psychiatrycznym. Również w wyniku szaleństwa menopauzalnego. Jej stan psychiczny powoli się pogarszał przez 7 lat. I dopiero gdy chciała odciąć brzytwą penisa mężowi, Aram się przestraszył i umieścił ją w domu wariatów. Ostatecznie w ciągu 20 lat ta szalona pół-Żydówka kosztowała amerykańskich podatników ponad milion dolarów.
A Jewgienija Palna ćwiczy jogę, staje na głowie i wzdycha: „Och, ja też muszę iść do psychiatry, ale nie mam pieniędzy”
.
To jest rodzina Ałły. A oto jej przyjaciółki. W wieku 16-18 lat jej najlepszą przyjaciółką numer jeden była Natasza K., również ukryta pół-Żydówka. 20 lat później ta Natasza była już trzykrotnie w szpitalu psychiatrycznym.
Najlepszą przyjaciółką numer dwa w młodości Ałły była Luda B. Piętnaście lat później, w wieku 35 lat, Luda zaczęła powoli tracić zmysły i po pięciu latach stała się kompletną schizofreniczką i niepełnosprawną osobą utrzymującą się ze świadczeń socjalnych z pomocy społecznej. Kosztuje to mniej, niż trzymanie jej w ośrodku dla psychicznie chorych. Luda mieszka w tym samym Klifie Morskim, przepraszam, w Sodomkinie.
Ogólnie rzecz biorąc, powiedz mi, kim jest twój przyjaciel, a powiem ci, kim jesteś. A wszystko to za grzechy młodości.
Po tych dwóch dziewczynach, w wieku 19 lat, Ałła żyła w konkubinacie z Rurikiem-Schizikiem, czyli schizofrenikiem. To wszystko nasze kryptonimy, które od razu charakteryzują daną osobę. Rurik to także ukryty pół-Żyd, od urodzenia biseksualny psychopata schizoidalny. Potem Ałła zaszła w ciążę, a Rurik wyrzucił ją jak niepotrzebną rzecz. I nawet nie dał na aborcję.
Przeprowadzimy teraz paralelę z kabałą z „Protokołów mędrców Syjonu”. Spójrzcie, jak to niszczy małżeństwo, rodzinę i dzieci.
Zwróćcie uwagę na łańcuch. Ałła jest ukrytą ćwierć-Żydówką. Żona Arama jest pół-Żydówką. Natasza K. to ukryta pół-Żydówka z Kijowa, uciekinierka z Babiego Jaru. A Rurik to także ukryty pół-Żyd, także z Kijowa, także uciekinier z Babiego Jaru. Wszyscy przylegają do siebie jak blade krętki. I mógłbym ciągnąć ten łańcuch w nieskończoność. W jakiś sposób wszyscy się rozpoznają. W końcu wszyscy oni są chorzy psychicznie.
A wujek Ałły, Wadim Majkowski, gospodarzrz Babiego Jaru, także ukryty pół-Żyd i idealista-schizofrenik, wiedząc o tych wszystkich żydowskich sztuczkach, po prostu gnał Żydów do Babiego Jaru.
W wieku 20 lat Ałła Babijarowa poznała swojego pierwszego męża, normalnego, zdrowego mężczyznę. Po raz pierwszy przyszła do jego łóżka po aborcji od pedermota Rurika.
Muszę przyznać, że przez 20 lat Ałła była bardzo dobrą żoną – niezwykle życzliwą, delikatną, posłuszną, czystą. Po prostu święta kobieta. A za tym krył się masochizm, charakterystyczny dla stłumionych homos typu pasywnego. To nie było tylko dobro, ale złe dobro.
Potem święta żona Ałłoczka zażądała od męża dzieci. A jej mąż już zorientował się, że cała jej rodzina to kompletni degeneraci i mówi: nie, nie mogę, dla mnie to przestępstwo.
Tak czy inaczej, Ałłoczka mieszkała z mężem przez 20 lat, nawet uważano ich za idealną parę. W końcu mąż zlitował się nad nią i zgodził się na dzieci. I wtedy Ałłoczka miała jakąś nieprawidłową ciążę, zapalenie macicy i w rezultacie niepłodność. A potem następuje menopauza w wieku 38 lat. Nawet sam diabeł nie będzie w stanie dowiedzieć się, co jej dolega.
Następnie Ałłoczka błaga męża, aby zgodził się na adopcję dziecka. I znowu mężowi zrobiło się jej żal i zgodził się. Ale nawet tutaj zrobiła coś dziwnego – wzięła 5-miesięcznego araba z Libanu. I miała szczęście: Andriuszka, były Ibrahim, okazał się uroczym chłopcem. Po prostu arabska bajka.
Lecz ta adopcja w jakiś sposób zbiegła się w czasie i splotła się z szaleństwem menopauzalnym, które przychodzi bardzo powoli, niezauważalnie i postępuje z biegiem lat. W rezultacie, adopcyjna matka Andriuszki okazała się chora psychicznie. I ta sprawa jest tak przerażająca i podła, że żaden psychiatra nie jest w stanie przewidzieć, kiedy i jak się to skończy.
Trzeba tu powiedzieć, że choroby psychiczne często niosą ze sobą element złośliwości. Jeśli przed, Ałłoczka była bardzo delikatna, miła i elastyczna, to po menopauzie stała się całkowitym przeciwieństwem – bardzo podła, agresywna, zła i podstępna. Jeśli wcześniej była wysublimowaną masochistką, teraz stała się czymś w rodzaju sadystki. Ogólnie schizofreniczka paranoidalna. Rozdarta osobowość.
Wtedy Ałłoczka nagle oświadcza mężowi, że jest... hrabiną. Zwariowana.
A potem była święta żona wyjawia, że chce teraz mieć trójkę adoptowanych dzieci i nowego męża. Masochistka. A masochiści szukają szczęścia w nieszczęściu.
A Andriuszka rośnie i rośnie. I objawia się ciekawy szczegół. Ałła, która tak bardzo pragnęła dziecka, nie jest w stanie tego dziecka pokochać. Dlaczego? Ponieważ w głębi serca jest homo. A homos nie może nikogo kochać. Przez całe życie gardziła ojcem, wstydziła się matki i sióstr, po 20 latach małżeństwa nienawidzi męża – nie potrafi nawet pokochać swojego dziecka. Dlatego zgodnie z literą prawa, lesbijkom nie wydaje się adoptowanych dzieci.
A mąż Ałły nagle okazał się wspaniałym ojcem. Dlaczego? Tak, bo jest normalnym człowiekiem. Ale Ałła uciekła od męża i pozbawiła dziecko ojca.
Wiedźmy pragną miłości, ale nie potrafią kochać. Nawet do głowy by im nie przyszło, żeby pocałować dziecko. I przez cały dzień Andriuszka słyszy tylko: „Andriuszka, pocałuj mamę!” Andriuszka, pocałuj babcię!”
W końcu nawet mieszkańcy Sodomkina zdali sobie sprawę, że była święta żona Ałłoczka zwariowała i zaczęli nazywać ją po prostu Ałką-Duraczką.
Ogólnie, panikowała przez 4 lata i po 24 latach małżeństwa, w przeddzień złotej jesieni, wzięła rozwód, oskarżając męża o chęć jej zabicia. W swoim chorym umyśle uświadomiła sobie, że ludzie tacy jak ona powinni zostać wyeliminowani zaraz po urodzeniu, i zrzuciła winę za to z chorej głowy na zdrową – na męża.
Osoby chore psychicznie często nie rozróżniają, co jest dobre, a co złe, gdzie jest dobro, a gdzie zło. Tak więc była święta żona Ałłoczka nie rozumiała, że w stosunku do męża okazała się przestępczynią: będąc członkiem całkowicie zdegenerowanej rodziny, wyszła za normalnego mężczyznę, zabiła własne dziecko i ukradła adoptowane, które jej mąż traktował lepiej, niż jego własny ojciec. Lecz nie udowodnisz tych zbrodni w żadnym sądzie.
Po rozwodzie, w wieku 46 lat, bezpłodna i z adoptowanym dzieckiem, w ciągu dwóch tygodni wyszła za mąż za 50-letniego Żyda, Rubena Jankielewicza, którego sama wcześniej nazywała pederastą, prawdopodobnie na podstawie słów jego pierwszej żony. A jego absurdalne pierwsze małżeństwo pokazuje, że jest wyraźnie nienormalnym człowiekiem.
Jak za niego wyszła? Tak, bardzo prosto. „Ty" – mówi – „Ruben, nie bój się. Wiem, że nie potrzebujesz kobiet. Ale ja też nie potrzebuję już mężczyzn. Ale mam dom i dziecko". Cóż, Ruben chwycił przynętę. Myślał, że na jego głowę wylądował niebieski ptak, ptak szczęścia. A na jego głowie usiadła szalona, na wpół szalona kobieta.
Pierwsza żona Rubena również była w czwartej części Żydówką o imieniu Lola. Ale z jakiegoś powodu ta żona Lola nie kopulowała ze swoim mężem Rubenem, ale od razu z bandą hipisów. Głównym kochankiem był tam jakiś czarny gruźlik. A Lola jest nimfomanką i do tego wyjątkowo brzydką. Normalny mężczyzna nie spałby z kimś takim.
W końcu Lola zachodzi w ciążę i mówi wszystkim, że ma nadzieję, że to od jej czarnego kochanka. Zauważ, że teściowa Jewgenija Palna zrobiła tak samo.
Ruben Jankielewicz cierpliwie czekał, aż jego żona urodzi dziecko od czarnego mężczyzny i pocieszał się faktem, że mieszkał z teściową, która nie była lepsza od swojej córki Loli. On ma 40 lat, a jego teściowa 60 lat. Mężczyzna systemu „starej kobiety”, o obscenicznych kompleksach: mieszka ze starą kobietą i myśli, że ona jest jego matką.
Wtedy Lola stała się zazdrosna o matkę i rozwiodła się z nim. A Ruben spokojnie nadal mieszkał ze swoją teściową, także rozwódką, która była jeszcze gorsza od teściowej Jewgienii Palny.
Wkrótce Lola urodziła nieślubne dziecko i głośno narzekała, że to dziecko niestety nie jest czarne, tylko białe, i teraz musiała się głowić, kto to był z tej całej bandy hipisów, z którymi cudzołożyła.
Oto, co kryje się za pozornie „prostymi” rozwodami. Stąd formuła rozwodowa Uniwersytetu Cornell: „25 i 14”. Spośród nich tylko jeden jest normalny, a cała reszta to psychopaci.
Pierwsza żona Rubena była ćwierć-Żydówką i nimfomanką. A druga żona to znowu ćwierć-Żydówka z psychozą menopauzalną. Gdyby Ruben był choć trochę mądrzejszy, mógłby stać się takim samym antysemitą jak Wadim Majkowski.
Ojciec Rubena Jankielewicza był polskim komunistą, w latach dwudziestych XX w. pracował w Moskwie w GPU. A w latach 30-tych, on sam został rozstrzelany przez NKWD, kierowane wówczas przez tych samych Żydów. Matka Rubena umarła w koncłagrach, a sam Ruben wychowywał się w sierocińcach takich jak RWN. Pamiętajcie, co Leonard Gendlin pisze o tych specjalnych sierocińcach w swojej książce „Stracone Pokolenie”.
Teraz Ruben Jankielewicz pracuje dla gazety „Nowe Rosyjskie Słowo”. Sądząc po jego karierze i dwóch karykaturalnych małżeństwach, musi być trochę opóźniony w rozwoju. A wszystko to za grzechy rodziców.
Kulminacyjna psychopatka Ałła poślubiła Rubena wcale nie z miłości do niego, ale z bolesnej nienawiści do swojego pierwszego męża. To typowa reakcja psychopatek w okresie menopauzy. Następnie ta sama nienawiść rozprzestrzenia się na drugiego męża, który jest fizycznie i społecznie znacznie niżej od pierwszego. Życie z taką psychopatką pod jednym dachem jest dość trudne. I bardzo możliwe, że „staruszek” Ruben pocieszy się swoją nową teściową Kurvą Palną, która dobiega już 70. roku życia. Oto macie "Złotą Jesień".
Charakterystyczne jest to, że przez całe życie sodomitka Ałła starannie ukrywała fakt, że jest ćwierć-Żydówką. A kiedy oszalała, nagle poczuła się syjonistką, wróciła „do swoich” i wyszła za Żyda. Ale nawet przed tym Żydem ukrywa fakt, że sama jest krypto-żydówką i że pachnie Babim Jarem.
Mieszkając przez 24 lata ze swoim pierwszym, normalnym mężem, Ałła oszukała nie tylko jego, ale także siebie. To właśnie to wieczne samooszukiwanie się ostatecznie prowadzi do rozdwojenia osobowości, schizofrenii. A kiedy Ałła oszalała, zdała sobie sprawę, że mimo wszystko jest lesbijką – i wyszła za homoseksualistę. Nie myśląc, że było to szkodliwe i niebezpieczne dla jej dziecka. Prosto do tego, co nazywa się wykorzystywaniem seksualnym małoletnich.
Amerykańskie statystyki kryminalne mówią, że molestowanie dzieci zdarza się w 10% rodzin. Ale to 10% występuje z reguły tylko wśród 52–54% homoimpulsów doktora Kinseya, czyli tam będzie już 20%. A jeśli zarówno tata, jak i mama są tacy, to będzie to około 40% prawdopodobieństwa.
Tak więc Andriuszka Jankielewicz ma 40% szans, że albo tata, albo mama, albo oboje zepsują normalne, zdrowe dziecko.
Tymczasem Ałła Jankielewicz biega z mężem po Sodomkinie, szczerzy zęby i zapewnia, że Żydzi są bardzo dobrymi mężami. Udaje, że jest bardzo szczęśliwa. Oto macie "Złotą Jesień".
Ałła ma 50% szans, dobrych szans, że pozostanie psychopatką klimakteryjną, która codziennie musi łykać hormonalne tabletki estrogenowe, czego strasznie się boi, bo podobno powodują raka macicy. Ma też 50% szans, złych szans, że prędzej czy później trafi do szpitala psychiatrycznego. W końcu stan psychiczny żony Arama pogarszał się przez 7 lat, a Ałła podąża tą ścieżką zaledwie od 5 lat.
Oto przekleństwo umierającego ojca, na wpół Żyda i na wpół szaleńca, który wiedział, że te rzeczy są dziedziczne z pokolenia na pokolenie.
Trzeba powiedzieć, że pierwszy, normalny mąż Ałły, wywinął się tanio. Mogło być gorzej, znacznie gorzej. A jeśli dała by mu dzieci? A potem te dzieci okazałyby się takie same jak ona? Zgniła krew, podobnie jak trucizna, jest silniejsza niż zdrowa krew.
Oto była święta żona Ałłoczka. Dobre zło. A teraz płaci za grzechy swojej młodości.
I nie zapominajcie, że 52% żon jest takich. I 52% teściowych też takie same.
Ałła Jankielewicz biega do cerkwi w Sodomkinie i odpokutowuje za swoje grzechy. Całuje ojca Seliwana w rękę, a on, który jak każdy prawdziwy chrześcijanin, jest w duszy antysemitą, bardzo chciałby napluć na jej grzeszną głowę.
Ałła żegna się i modli: „Panie, ratuj i zmiłuj się! Panie, ratuj i zmiłuj się!” Ale nikt jej nie uratuje ani nie zlituje się. W końcu jest poważną masochistką – a sam od siebie nie uciekniesz. Tacy masochiści podświadomie szukają szczęścia w nieszczęściu i sprowadzają nieszczęście na innych. I wszystko się źle skończy.
Sędzią będzie tutaj 7-letni Andriuszka. Zanim matka zdąży spojrzeć wstecz, Andriuszka Jankielewicz dorośnie, zrozumie, co jest co i powie jej coś, co nie będzie dobre.
Andriuszka widzi swoją babcię Jewgieniję Palnę i krzyczy: „Ibn Szarmuta!” (brudne arabskie przekleństwo). I nie kupisz Andriuszki za żadną ilość cukierków. Madame Jankielewicz oskarży Andriuszkę o antysemityzm i nie zrozumie, że sama nawarzyła tę całą arabsko-żydowską kaszkę.
Któregoś dnia Andriuszka przejrzy swoje dokumenty adopcyjne. A jest tam napisane, że jego prawdziwi rodzice zginęli podczas wojny domowej w Libanie w 1975 roku. I wszyscy wiedzą, że tą wojnę sprowokowali Żydzi. A teraz Andriuszka ma żydowskiego papele i krypto-żydówkę mamele. I w Andriuszce zagotuje się gorąca arabska krew…
Można tylko życzyć Andriuszce, aby nie związał się z taką żoną jak jego adoptowana mamele - Ibn Szarmuta.
Jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółami, proszę zapytać ks. Seliwana w Sodomkinie. Mówi, że jego siostra wyjechała do Polski. Jednak tak naprawdę jest w domu wariatów, także na skutek menopauzy. Więc on wie takie rzeczy.
Podałem tylko jeden przykład z naszego specjalnego projektu „Złota Jesień” lub „Sąd Ostateczny”. A takich sodomitów jest 52-54% w Sodomkinie i Gomorkinie. Dlatego Dostojewski mówi, że prawdziwa prawda jest zawsze nieprawdopodobna.
* * *
„Teraz chcę Wam dać kolejną ilustrację postulatu, że osoby biseksualne to osoby o dwóch twarzach. Jeśli chodzi o kobiety, są to niewierne żony, które łączą się bez miłości i rozstają się bez łez. Na przykład ta sama Ałła Babijarowa-Jankielewicz”.
A jeśli chodzi o mężczyzn, podam przykład Witalija K-vy. Również z Sodomkina i Gomorkina. Ten Witalij udaje zagorzałego monarchistę, prawdziwego duchownego i strasznego antysemitę. Po prostu święty Witalij.
Ale to tylko maskarada, maska. Choć święty Witalij jest strasznym żydożercą w mowie, w rzeczywistości sam jest pół-Żydem, po matce, co starannie ukrywa. Kompleks Hitlera. A ze strony ojca jest w jednej czwartej Ormianinem, a tylko w jednej czwartej Rosjaninem.
Żona Witalija, Miła, również jest antysemitką, a także ukrytą pół-Żydówką, z domu Goldman. Witalij szczerze przyznaje: „Kocham kobiety po francusku”
. A jego żona Mila siedzi obok niego i oblizuje usta. Para szczerych minetczyków – to samo 52% i 54%.
Święty Witalij idzie do cerkwi, żegna się i modli: „Panie, ratuj i zmiłuj się! Panie, ratuj i zmiłuj się!” Potem święty Witalij poszedł do spowiedzi do młodego księdza, o którym coś wiedział. Wyznaje, że kocha się z żoną po francusku, co, jak mówią, nie jest grzechem, ale czasami pociągają go mężczyźni, co oczywiście jest grzechem sodomskim.
To tyle, jeśli chodzi o grzesznego świętego Witalija. Cóż, ten sukinsyn ma wiele gorszych grzechów. Dlatego nadaliśmy mu, jako cechę najbardziej charakterystyczną, nasz kryptonim Witalij Sukinson.
Przez piętnaście lat Witalij i jego żona byli najlepszymi przyjaciółmi Ałły Babijarowej i jej pierwszego, normalnego męża. Kiedy bezpłodna Ałła błagała męża o adoptowane dziecko, Witalij i jego żona (tam Witalij jest bezpłodny) wzięli także 4-letniego adoptowanego syna, a następnie 6-miesięczną adoptowaną córkę. Przywieziono je z Argentyny.
I wkrótce stało się jasne, że oboje ich adoptowane dzieci były bardzo, bardzo niepełnosprawne. Syn jest nadpobudliwy, diabeł z piekła rodem, którego trzeba cały czas faszerować tabletkami uspokajającymi i depresyjnymi, inaczej gryzie jak pies. A córka to w ogóle kretynka: nie chodzi, nie mówi i nic nie myśli, to żywy trup.
Żona Witalija była tak znerwicowana tym wszystkim, że zachorowała na raka macicy. W końcu mówią, że rak to choroba smutku. A lekarze mówią, że zaczęły się przerzuty i Miła wkrótce umrze. Ogólnie rzecz biorąc, Witalij Sukinson został złapany w kleszcze. Bóg czeka długo, ale uderza boleśnie.
Lecz z Ałłą i jej mężem wszystko jest inaczej: jej adoptowany syn jest uroczy, tylko Ałła jest szalona, chodzi po Sodomkinie i krzyczy, że teraz chce trójki adoptowanych dzieci – i nowego męża.
Wtedy Witalij zdał sobie sprawę, że wkrótce zostanie wdowcem z dwójką ułomnych dzieci i nie znajdzie drugiej żony z takimi dziećmi. A obok niego taka pokusa: żona jego najlepszego przyjaciela, która pragnie trójki adoptowanych dzieci i nowego męża. Tak, ona też ma dom wart 75 tysięcy dolarów. Bogata panna młoda. Zwierzę biegnie w stronę łapacza.
Żydowska krew Witalija Sukinsona zagrała, i on zdradził swojego najlepszego przyjaciela w nadziei, że zajmie jego miejsce. Witalij poinformował psychopatkę Ałłę, że jej mąż nazywa ją brzydkimi słowami – i to wywołało ostateczny skandal. Była święta żona Ałłoczka wpadła w jeszcze większy szał niż wcześniej i niczym rozwścieczona biała mysz zaatakowała męża ogromnym nożem kuchennym.
A potem wzięła rozwód w nadziei, że wyjdzie za mąż za swojego szefa, starego homoseksualistę, którego uważała za milionera i o którego na próżno zabiegała przez trzy lata.
Witalij promienieje radością na widok swojego geniuszu, oblizuje wargi jak kot słoninę i czeka, aż żona w końcu umrze. Tacy ludzie spotykają się bez miłości i rozstają się bez łez.
Ale Ałła nie czekała, aż żona Witalija, jej najlepsza przyjaciółka, zagra w tę grę. Kiedy zaczęła wywierać presję na swojego szefa-milionera, stary gnojek po prostu ją wyrzucił. Wyrzucił ją, tak jak kiedyś zrobił to Rurik z nią. Taki jest los masochistów, którzy szukają szczęścia w nieszczęściu.
Potem Ałła w gniewie poślubiła żebraka Rubena Jankielewicza, wabiąc go swoim domem.
A Andriuszka biega i bełkocze: „Dom mamy jest zepsuty, samochód zepsuty, głowa też zepsuta…”
.
Niedługo po tym, jak Witalij Sukinson zdradził swojego najlepszego przyjaciela, którego wcześniej praktycznie uwielbiał, żona Witalija zmarła bolesną śmiercią. A Witalij, mając 50 lat, został sam z dwójką niepełnosprawnych, adoptowanych dzieci. I nie wolno mu wchodzić do żadnego domu z takimi dziećmi.
Witalij zabiegał o względy jednej na wpół szalonej kobiety, lecz mu odpowiedziała: „Nie, nie, jeszcze nie jestem całkowicie szalona, żeby zadawać się z takimi dziećmi”.
Jednak wszyscy w Sodomkinie zapewniają, że i tutaj Witalij Sukinson nie jest na straconej pozycji. Plotka głosi, że teraz antysemita Witalij kopuluje z semitą Jankielewiczem, nowym mężem Ałły Babijarowej. Według formuły Sartre’a, antysemita kocha semitów.
Ponadto Witalij cierpi na klaustrofobię – strach przed zamkniętymi miejscami. Które miejsca są najbardziej zamknięte? Więzienie lub zakład dla obłąkanych. Dlatego osoby, które podświadomie boją się, że wylądują w więzieniu lub ośrodku dla psychicznie chorych, często cierpią na klaustrofobię.
Posadź Witalija na tylnym siedzeniu samochodu, a wkrótce zacznie walić głową w sufit, jak ptak w klatce. Dręczy go nieczyste sumienie.
A w niedzielę grzeszny święty Witalij idzie do cerkwi i modli się: „Panie, ratuj i zmiłuj się! Panie, ratuj i zmiłuj się!”
Oto widoczny przykład postulatu: osoby biseksualne to osoby o dwóch twarzach. Kobiety biseksualne to żony o dwóch twarzach. A biseksualni mężczyźni to przyjaciele o dwóch twarzach. Dla kobiet są to grzechy Świętej Ałły. A dla mężczyzn – grzechy św. Witalija. I nie zapominajcie, że jest ich 52-54%, co druga osoba.
O nich śpiewa się słynną piosenkę Arkadego Siewiernego: „Po prostu nie wybaczaj podłości – ani przyjaciółce, ani przyjacielowi!”
W naszym specjalnym projekcie „Złota Jesień” widać wiele osób skrywających swoją domieszkę krwi żydowskiej. Te same 17 milionów. I wtedy z tego samego środowiska pojawia się idealista-schizofrenik, Wadim Majkowski, gospodarz Babiego Jaru, także ukryty pół-Żyd, który znając te wszystkie żydowskie rzeczy, wpędza Żydów do Babiego Jaru. I kto jest temu wszystkiemu winien?”
Profesor Kogan, czerwony kardynał nowej sowieckiej inkwizycji i generał najbardziej tajnej specsłużby ZSRR, skrzywił się, jakby bolał go ząb.
„Oto, towarzysze, jak wygląda pod mikroskopem cała ta tajemna kabała z „Protokołów mędrców Syjonu” w detalach, w aspekcie małżeństwa, rodziny i dzieci.”
Następny rozdział
Powrót do spisu treści