Grigorij Klimow «Protokoły Mędrców Sowieckich»

Protokół 15. Korzenie wad

Dlatego Bóg oddał ich haniebnym namiętnościom: ich kobiety zastąpiły naturalne użycie płci nienaturalnym; podobnie i mężczyźni, porzucając naturalne użycie płci żeńskiej, rozpalili się wzajemną pożądliwością, mężczyźni hańbili mężczyzn i otrzymywali w sobie należną zapłatę za swój błąd.

Rzym. 1:26-27.

Podczas gdy radzieccy i amerykańscy dyplomaci kłócili się o bombę neutronową i rakiety manewrujące, gdzie jednym naciśnięciem przycisku można zniszczyć miliony ludzi, podczas gdy na Zachodzie grali „chińską kartą”, próbując nastawić Chiny przeciwko ZSRR, w truście mózgowym profesora Maksyma Rudniewa, nazywanego przez przywódców moskiewskich Czerwonym Papieżem, kształcono kadry nowych radzieckich przywódców. Profesorowie nowej sowieckiej inkwizycji, którym mundur KGB wystawał spod białych fartuchów niczym diabelski ogon, w dalszym ciągu analizowali korzenie dobra i zła, szczęścia i nieszczęścia, życia i śmierci, które niegdyś nazywano Bogiem i diabłem, i wyjaśniali:

„Wiadomo, są generałami służby medycznej. Choć noszą mundury wojskowe, są po prostu wspaniałymi chirurgami. Tak samo i my. Chociaż nosimy mundur KGB, robimy to tylko dla wygody i operatywności. Ale tak naprawdę jesteśmy tylko naukowcami – socjologami, psychologami. Filozofami i teologami, jeśli wolicie. Wiecie, wcześniej była mistyka, a teraz mamy statystyki, maszyny elektroniczne, komputery”.

Niektóre wykłady były tak tajne, że profesorowie zabraniali nawet zapisywania ich w notatkach, które studenci, wprawdzie w stopniach ministerialnych i marszałkowskich, choć siwi, ale jak rozpieszczeni chłopcy, nazywali „Protokołami mędrców sowieckich”. Dlatego też niektóre szczególnie drażliwe rzeczy należy podawać skrótami, fragmentami. A czarni profesorowie mówili:

„Wiecie, Bóg widzi prawdę, ale nie powie jej prędko…”

Na przykład generał-profesor służby medycznej Bykow, lekarz osobisty Czerwonego Papieża i Bohater Pracy Socjalistycznej, który podobno udzielał komunii Stalinowi, wygłaszał teraz wykład o… prostytutkach. Ale najpierw zrobił małe wprowadzenie:

„Towarzysze, jeśli już odkryliśmy, że te same motywy psychodynamiczne motywowały czarowników murzyńskich, szamanów syberyjskich, średniowieczne wiedźmy i czarowników oraz większość wielkich przywódców, rewolucjonistów i dyktatorów historii starożytnej i średniej... Jeśli, jak wiecie, odpowiada to specjalnemu kompleksowi władzy, kojarzonemu z agresywnością i sadyzmem... Jak zatem wygląda sytuacja w naszych czasach? Dzisiaj! Czy naprawdę wszystko się zmieniło? A może zmieniły się tylko nazwy? Czy niektórzy z książąt tego świata nie są kierowani przez te same ciemne siły? Jak widać, pytanie jest dość drażliwe. Ale aby to wiedzieć, musimy bardziej szczegółowo poznać te bardzo różnorodne i bardzo dynamiczne siły”.

„Wróćmy do naszego diagramu drzewa zła” – profesor zwrócił się do diagramu rozłożonego na tablicy, przypominającego drzewo. – „Swoją drogą, zaczerpnęliśmy ten diagram z księgi innego Mędrca Syjonu – doktora Benjamina Karpmana, głównego psychiatry szpitala Św. Eżbiety, największego szpitala psychiatrycznego w Waszyngtonie. Ta książka jest grubsza niż Biblia i nosi tytuł „Przestępca seksualny i jego zbrodnie” (Nowy Jork, 1954, s. 746-747).

Ale nie tyle interesuje nas aspekt medyczny tego problemu, ile socjologiczny. Tutaj, na tej gałęzi, widzicie prostytucję. Ludzie zwykle myślą, że kobiety wychodzą na ulice z potrzeby. To dlaczego w tym schemacie prostytucję zalicza się do perwersji psychoseksualnych? Faktem jest, że takie zjawiska społeczne, jak prostytucja, mają zwykle nie jedną, ale wiele przyczyn. A kiedy naukowcy zajęli się tą kwestią bardziej szczegółowo, przyczyny, które pojawiły się jako pierwsze, nie były natury ekonomicznej, lecz mentalnej.

Na przykład, umownie uważa się, że w otaczającym społeczeństwie homoseksualizm wynosi około 5%. Wydawałoby się, że gdzie jak gdzie, ale wśród prostytutek, które stale mieszkają z mężczyznami, odsetek ten powinien być niższy. A tak naprawdę, wśród prostytutek niektórzy naukowcy, jak berlińczyk, dr Mehl, znaleźli nie 5, ale 25% lesbijek. A inni, jak seksuolog Havelock Ellis z Londynu i profesor Lombroso z Włoch, że stanowiły ponad 40%. Niektórzy, jak dr Wittels, uważają, że prawie wszystkie prostytutki są nienormalne, to po prostu istoty biseksualne, androgyniczne lub aseksualne.

Paradoks? Tak. Wyjaśnia to złożone kompleksy psychiczne, w których człowiek, który nie może prowadzić normalnego życia, wpada z jednej skrajności w drugą.

Na ten temat polecam przeczytać w naszej bibliotece bardzo dobre opowiadanie Stefana Zweiga „Siostry Bliźniaczki”. Tam jedna siostra jest słynną kurtyzaną, a druga, aby ją prześcignąć, zostaje świętą. Zweig był bardzo zainteresowany takimi tematami psychoanalitycznymi. A potem popełnił samobójstwo wraz z żoną. W napadzie depresji psychicznej. Patrzenie na otaczający świat stało się przerażające.

Obok prostytucji na drzewie zła znajduje się sutenerstwo. Są to wspólnicy prostytutek, żyjący na ich koszt. Wydawać by się mogło, że to mężczyźni mają wszystko, co dotyczy kobiet. To dlaczego w takim razie stręczycielstwo również znajduje się na liście perwersji psychoseksualnych? Widzicie, statystyki kryminalistyczne pokazują, że większość sutenerów to takie same prostytutki, tylko typu męskiego, tzn. świadczące usługi starszym kobietom i homoseksualnym mężczyznom. Zarówno naszym, jak i waszym.

Znów paradoks. To takie same zdezorientowane typy biseksualne, gdzie, podobnie jak w przypadku lesbijskich prostytutek, mężczyźni wpadają z jednej skrajności w drugą – od sutenerstwa do starszych kobiet lub pederastów. Zatem sutener i prostytutka uzupełniają się psychologicznie, jak dwie części jednej całości.

Przyjrzyjmy się teraz klientowi prostytutki. Oczywiście, każdy może tam wpaść” – tutaj generał-profesor nowej sowieckiej inkwizycji uśmiechnął się, jakby wspominał swoją młodość. – „Muszę przyznać, że nigdy nie korzystałem z usług prostytutek. Wolałem kobiety typu «szczerej dawczyni». Tak... Kiedy więc socjolodzy analizowali klientów prostytutek, to, co dziwne, na pierwszym miejscu znaleźli się wszelkiego rodzaju legioniści z legionu doktora Kinseya. Dlaczego? Z tego prostego powodu, że nie potrzebują prostych, tylko szczególnych rodzajów miłości, które trudno znaleźć gdzie indziej. Mówiąc o ludziach normalnych i nienormalnych, mistrz psychopatologii, Dostojewski, nazwał ich zwyczajnymi i nadzwyczajnymi. A zwykli ludzie, tacy jak wy, nawet nie są świadomi szczególnych rodzajów miłości, których potrzebują niezwykli ludzie. A prostytutki doskonale o tym wiedzą i mają na to nawet specjalny cennik”.

Następnie na ekranie pojawiła się sztuka „Balkon” popularnego francuskiego dekadenckiego egzystencjalisty, Jeana Geneta. A profesor Bykow wyjaśnił:

„Niektórzy mędrcy z Zachodu nazywają Geneta największym pisarzem swojego pokolenia. Jest synem nieznanych rodziców. Sądząc po jego późniejszej karierze, możliwe, że jest synem złodzieja i prostytutki. Ogólnie rzecz biorąc, dziwka. Do 10 roku życia wychowywał się w domu charytatywnym. A począwszy od 10 roku życia przebywał w więzieniach niemal we wszystkich krajach Europy – jako międzynarodowy złodziej, recydywista. Karierę literacką rozpoczął w więzieniu. W tych dziełach więziennych – powieściach, sztukach teatralnych i wierszach – gloryfikuje przestępczość i przestępców, złodziei, prostytutki i homoseksualistów, nie ukrywając, że sam jest homoseksualistą. W 1948 roku jako niepoprawny recydywista został skazany na dożywocie. Ale tutaj stanęło w jego obronie wielu czołowych francuskich pisarzy, w tym pedermot Andre Gide, dekadencki Sartre i awangardowy Cocteau. Złożyli petycję do prezydenta Francji, w wyniku czego Genet został ułaskawiony.

Swoją drogą, tego rodzaju lewicowi pisarze głosują teraz na naszych sowieckich pisarzy-dysydentów: Siniawskiego-Tertza, Maksimowa, Niekrasowa, Galicza, Sołżenicyna, Tarsisa, Amalrika i tak dalej. Rybak widzi z daleka rybaka. Nie ma nic nowego pod słońcem.

Genet swoją etykę oparł na kulcie zła. Kiedy jednak ukazały się zebrane dzieła Geneta, krzywooki apostoł dekadencji, Sartre, zamieścił do nich przedmowę – liczącą nie mniej niż 600 stron – i nazwał ten wstęp «Świętym Genetem».

Nawiasem mówiąc, niedawno na międzynarodowej konferencji kryminologów, szef Interpolu, międzynarodowej policji z siedzibą w Paryżu, zdecydowanie zalecił zwrócenie uwagi na związek między przestępczością a homoseksualizmem. Wyraźnym tego przykładem jest «Święty Genet».”

Na ekranie pojawiło się coś dziwnego.

„Jak widać, cała akcja spektaklu od początku do końca rozgrywa się w burdelu” – wyjaśnił profesor. – „Wszystkie bohaterki to prostytutki i ich klienci. Co więcej, to nie tylko burdel, ale burdel dla niezwykłych ludzi”.

Na ekranie pojawiła się pierwsza para. On jest w pełnych szatach biskupich i z jakiegoś powodu na szczudłach. A ona jest kimś w rodzaju Joanny d'Arc, tyle że z jakiegoś powodu półnaga. Biskup i Dziewica Orleańska toczą gorącą dyskusję na pewne święte tematy. Dziewica kręciła tyłkiem, a biskup podniecał się coraz bardziej, po czym nagle całe jego ciało zadrgało konwulsyjnie, jakby w ataku boogie-woogie.

„Finisz!” – powiedział profesor. – „Trzeba zmienić spodnie”.

Na ekranie pojawiła się druga para. On jest w szacie sędziowskiej, na wysokiej platformie, i także na szczudłach. Ona jest złodziejką i znowu półnaga, eksponując uda. Sędzia arogancko i ze złością czyta jej morały, a ona poniżająco czołga się przed nim na kolanach. Następnie sędzia w zamyśleniu argumentuje, że tak naprawdę, gdyby nie było złodziei, nie byłoby sędziów. Nagle pada na podłogę przed złodziejką i niewolniczo dziękuje jej za uczynienie go sędzią. Złodziejka wskakuje na podium sędziego i trzaska z bata. Sędzia leży na brzuchu i drga konwulsyjnie.

„Sadomasochizm!” – wyjaśnił profesor.

Trzecią parę tworzyli generał napoleoński w trójgraniastym kapeluszu i na szczudłach oraz półnaga dziewczyna z końskim ogonem. Generał chełpił się swoimi zwycięstwami, a dziewczyna jak prawdziwy koń rżała, galopowała i potrząsała ogonem i grzywą. Generał coraz bardziej i bardziej dawał się ponieść zwycięstwom, aż w końcu, podobnie jak biskup i sędzia, zaczął drżeć w konwulsjach.

„Robione przez doświadczonych psychologów” – pochwalił profesor. – „Jak widzicie, życie seksualne tych wszystkich niezwykłych ludzi wiąże się z pewną obsesją – byciem biskupem, sędzią czy generałem. Dopiero gdy przyjdą do tego specjalnego burdelu i przebiorą się w odpowiedni, fantazyjny strój, gdy prostytutki wcielą się w rolę świętej, złodziejki lub konia, dopiero wtedy ci ludzie doświadczają podniecenia seksualnego, erekcji i orgazmu. W normalnych warunkach nic im nie wychodzi”.

Następnie na ekranie pojawia się bandersza {burdelmama}, do której intensywnie przymila się szef policji. Ale to już nie maskarada, tylko rzeczywistość. Jednak on też ma problem. Chociaż uosabia władzę państwową, sam ma impotencję seksualną. Dlatego nie ma innego wyjścia, jak obserwować, co robią inni, za pomocą specjalnych luster.

„Teraz pytanie praktyczne” – powiedział profesor. – „Jak często ludzie z takimi kompleksami psychopatologicznymi faktycznie zostają szefami policji, generałami, sędziami czy biskupami? Trzeba oczywiście wziąć pod uwagę, że kandydatów jest znacznie więcej niż wolnych miejsc…”

Podczas gdy na scenie odgrywano dziwną miłość, za sceną cały czas słychać było jakieś hałasy, strzały i eksplozje, co przedstawiało ludową rewolucję. Wreszcie rewolucja się dokonuje i na scenie pojawia się Ktoś, kto zaprasza banderszę do zostania królową i utworzenia nowego rewolucyjnego rządu. Bandera nie odmawia i ze swoich klientów tworzy nowy rząd rewolucyjny, ubrany w kostiumy biskupa, sędziego i generała. {Przypis tłumacza: – bandera, bandersza, to określenie tzw. burdelmamy}.

„Jak widzicie” – powiedział profesor degenerologii – „sam Genet odpowiada na to pytanie. Oczywiście w formie symbolicznej. Kiedy otwierają się wakaty, jak w przypadku rewolucji, dzieje się tak, jak pokazał Genet. Oczywiście w rzeczywistości nie czekają na zaproszenie, siedząc w burdelu, ale aktywnie uczestniczą w rewolucji. Oczywiście nie wszyscy, ale wielu. A im wyższa stawka, tym więcej takich degeneratów. Taki jest wewnętrzny filozoficzny sens tej modernistycznej zabawy, która dla niewtajemniczonych, dla zwykłych ludzi wydaje się absurdem lub bełkotem szaleńca. Dlatego władcy myśli współczesnej Francji – Gide, Sartre, Cocteau – stanęli w obronie Geneta. Nazywają Geneta czarnym magiem i geniuszem. Ten więzienny ptak nie bał się powiedzieć tego, co oni wiedzą, ale nie mogą powiedzieć.

Takie jest prawo wszystkich rewolucji. Rewolucjoniści to, jako prawidłowość, dziwni ludzie. Czy to nie dziwne, że Stalin kształcił się w seminarium, aby zostać księdzem? A kim się stał? A nazwisko żony Stalina, Allilujewej, mówi, że pochodzi z rodu kapłańskiego. I Dzierżyński w młodości chciał zostać księdzem. I został szefem CzeKa! Podobnie jest z Hitlerem i Himmlerem.

Wróćmy jednak do czarnego maga i genialnego Geneta: zwróćmy uwagę, że wszystkie jego postacie stoją na szczudłach. Z jednej strony ci niezwykli degeneraci mają ten sam kompleks, co syberyjscy szamani i murzyńscy czarownicy, podświadomy kompleks władzy – duchowej, sądowniczej, wojskowej itd., – chęć bycia na szczycie, która jest tak silna, że w burdelu specjalnie do tego celu przyczepiają szczudła. Ale z drugiej strony, wewnątrz tych degeneratów kryje się równie silna świadomość własnej niższości – kompleks niższości. W rezultacie są tak samo niestabilni psychicznie, jak człowiek na szczudłach.

Oto tajemnica procesów moskiewskich podczas Wielkiej Czystki. Do dziś cały świat zastanawia się, dlaczego byli towarzysze Lenina, żelbetonowi bolszewicy, którzy nie bali się ani carskich więzień, ani wygnania, na procesach moskiewskich zachowywali się jak szmaty i posłusznie przyznawali się do najbardziej fantastycznych zbrodni.

Kluczem do tej zagadki jest sztuka czarnego maga, Geneta. Kiedy śledczy wie, że przed nim stoi człowiek na politycznych szczudłach, bardzo łatwo jest go przewrócić. A ponieważ te psychologiczne szczudła są przywiązane do nóg, człowiek taki po upadku nie może już wstać i tylko się czołga.

Można tu dokonać porównania ze skandalicznym procesem pisarza Oscara Wilde’a (1854-1900). Napisał melodramat „Wiara lub nihiliści”. To właśnie ten nihilizm go zniszczył. W 1886 roku wraz z Bernardem Shawem podpisał petycję o ułaskawienie dla chicagowskich anarchistów skazanych na śmierć. Ogólnie rzecz biorąc, rewolucjonista. Ale był sądzony po prostu za pederastię. Został pozwany przez ojca swojego kochanka {миньона}, lorda Douglasa. Chociaż Oskar miał żonę i dzieci, dostał 2 lata więzienia, a jego żona, która nawet nie podejrzewała podwójnego życia Oskara, wraz z dziećmi zmieniła nazwisko i uciekła za granicę. Po tym procesie Oscar Wilde stał się żywym trupem.

Technika ta jest już dawno opatentowana. W 1916 roku, u szczytu I wojny światowej, Brytyjczycy pojmali głównego irlandzkiego rewolucjonistę, Rogera Casementa, który wracał z Niemiec na niemieckiej łodzi podwodnej. Wcześniej Casement był angielskim dyplomatą, a nawet został podniesiony do rangi rycerskiej. Teraz został skazany na śmierć za zdradę stanu. Jednak „opinia publiczna” wyrażana przez prasę i legion doktora Kinseya była temu przeciwna. Wówczas rząd brytyjski opublikował tzw. „Czarne Pamiętniki” Casementa. Swoją drogą, to cecha charakterystyczna ludzi opętanych pragnieniem sławy i wielkości – prowadzenie szczegółowych pamiętników, w których zapisują każdy swój krok. W tych 536-stronicowych "Czarnych Pamiętnikach", Casement wraz ze swym separatystycznym filozofowaniem na rzecz Irlandii, zapisał także wszystkie swoje homoseksualne przygody, często z kilkoma mężczyznami jednego wieczoru, skrupulatnie rejestrując długość, grubość i siłę ich penisów. Wtedy światowe bractwo degeneratów, które głosowało na swojego brata, natychmiast podkuliło ogon pod nogi, „opinia publiczna” natychmiast zmieniła zdanie, i Casementa spokojnie powieszono.

Należy zwrócić uwagę na podwójne standardy, które są powszechne w przypadku takich zagranicznych graczy. Po uzyskaniu przez Irlandię niepodległości w 1925 r., z homoseksualnego Casementa zrobiono patriotę, męczennika i świętego. A gdyby nie powieszono go, byłby członkiem rządu niepodległej Irlandii. Podobnie jest z oskarżonymi na procesach moskiewskich: dla normalnych ludzi są to wrodzeni anarchiści i nihiliści, permanentni rewolucjoniści Trockiego, recydywiści – polityczni przestępcy. Ale dla ogólnoświatowego bractwa legionistów są oni świętymi i męczennikami Legionu, którzy dołożyli swoją cegiełkę na rzecz wolności. Zawsze są tu dwie prawdy. W zależności od tego, kto na to patrzy. Podobnie jak dla Sartre’a, recydywista i pederasta Genet, skazany na dożywocie, jest «świętym»”.

Po przeanalizowaniu prostytucji, stręczycielstwa i ich klienteli, osobisty lekarz nowej sowieckiej inkwizycji, podsumował:

„Zatem jedną z głównych przyczyn nie jest tu wcale potrzeba materialna, ale odpowiadająca jej predyspozycja psychiczna, często podświadoma i zwykle kojarzona z perwersjami seksualnymi, gdzie korzeniem tego wszystkiego jest homoseksualizm – otwarty, utajony lub tłumiony.

Bliski typowi wrodzonej prostytutki jest typ lubieżnej żony, która sama nie rozumie, dlaczego ciągle zdradza męża. A potem obraża się, że mąż nazywa ją dziwką. Swoją drogą, czy wiecie, jaka jest różnica między żoną a prostytutką?”

„Wiemy” – odpowiedziała publiczność – „Prostytutka sprzedaje się detalicznie, a żona sprzedaje się hurtowo”.

„Tak, nie zawsze, ale często. Pamiętajcie, że 47% doktora Wittelsa to zamężne kobiety, które w jakiś sposób są zaznajomione z homoseksualizmem. Typ lubieżnej żony odpowiada typowi psotnego męża, mającego obsesję na punkcie kompleksu Don Juana. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że ci ludzie są nadmiernie kochliwi. A w rzeczywistości nie są zdolni do prawdziwej miłości. Powód jest ten sam – homoseksualizm. Przypomnijmy naszego Starszego Syjonu, profesora Swiadoszcza i amerykańskie statystyki, według których 54% mężczyzn i 52% kobiet uprawia „seks oralny”. A potem 50% amerykańskich małżeństw kończy się rozwodem. Dlatego diabeł zwyrodnienia nazywany jest korzeniem wad!

Teraz kilka praktycznych wniosków z powyższego. Wśród praw Solona, które w starożytnej Grecji uważano za klasyczne, znajdowało się prawo, zgodnie z którym burdele były dozwolone jako zło konieczne, ale obywatelowi odwiedzającemu prostytutki nie wolno było być kapłanem, sędzią, ambasadorem ani urzędnikiem państwowym. Zakazano mu wygłaszania publicznych przemówień i występowania w sądzie. Starożytni Grecy wiedzieli, że za prostytucją często kryją się te sztuczki, które widzieliśmy w sztuce Geneta „Balkon”, że stałymi klientami prostytutek są osoby problematyczne i byłoby lepiej, gdyby nie decydowały o losie innych ludzi.

We współczesnych państwach zachodnich to prawo Solona nie ma zastosowania. W Paryżu działają specjalne burdele – takie jak ten, który pokazał Genet – które obsługują wysokiej klasy klientelę: członków rządu, zagranicznych dyplomatów, członków wszelkiego rodzaju zgromadzeń międzynarodowych. Dlatego w Paryżu jest przedstawiciel naszej organizacji, który zajmuje się tymi gorącymi punktami. Swoją drogą, jest to osoba bardzo wykształcona, znawca kultury romańskiej. I muszę powiedzieć, że ten specjalista przekazuje rządowi radzieckiemu cenniejsze informacje niż ambasador radziecki w Paryżu”.

Siedzący przy biurku Minister Spraw Zagranicznych ZSRR z lekką zazdrością patrzył na ordery na piersi generała profesora i mruknął:

„Tak, stąd się biorą te ordery”.

„Amerykańska agencja wywiadowcza CIA działa na tych samych zasadach” – zauważył profesor. – „Pamiętacie sprawę Arkadija Szewczenki z 1978 roku? Główny radziecki dyplomata przy ONZ, zastępca Sekretarza Generalnego ds. Politycznych i Rady Bezpieczeństwa – najwyższe stanowisko po Sekretarzu Generalnym ONZ Kurcie Waldheimie. Specjalista ds. rozbrojenia.

I zwabili go za pomocą bardzo zwyczajnej prostytutki. Technika tutaj jest zazwyczaj następująca: fotografują ukrytą kamerą, gdy prostytutka robi miłość według numeru 61 lub 69, a potem zaczynają szantażować: pokażemy, komu trzeba! 69 sposobów na bycie nieszczęśliwym. A gazety krzyczą: „Wybrał wolność!”

Tak, żeby przynajmniej prostytutka była dobra. A to jakaś sfatygowana portorykanka Jody Chavez. Żona Szewczenki, Leongina (?) popełniła samobójstwo w Moskwie. A Szewczenko prędzej czy później, również źle skończy. Wyssą go w CIA, a potem wrzucą do rowu jak zużytą prezerwatywę. I co wtedy robić? Ej, politika-małytika, gdzie jesteś, moja chora głowo… {Эх, палытика-малытика, где же ты моя балная галава...}”

* * *

Profesorowie czarnej socjologii wiedzieli, że ich wykłady na wielu studentów wywierają raczej przygnębiający wpływ. Aby wzmocnić psychikę uczniów, zmuszano ich do wykonywania porannych ćwiczeń fizycznych. Pomiędzy wykładami odbywały się lekcje wychowania fizycznego. Członkowie KC, ministrowie i marszałkowie, ubrani w szorty grali w siatkówkę ze swoimi profesorami. Potem wszyscy brali zimny prysznic.

„Co my - chłopcy?!” – prychali uczniowie.

„W zdrowym ciele zdrowy duch” – pocieszali ich profesorowie.

Szef wydziału personalnego KC Partii siedział przy biurku i zapisywał w swoich notatkach te biesy, które w pewnych okolicznościach pomagają ludziom robić karierę:

Pedofilia to pociąg seksualny do dzieci tej czy innej płci. Zadanie domowe: „Lolita” Nabokowa. Praktycznym przykładem jest argentyński dyktator Peron. Kiedy został obalony, na procesie okazało się, że miał nie tylko żonę Evitę, ale także 13-letnią Lolitę. Jego druga żona Isabella (różnica wieku – 35 lat?!) zaczynała karierę jako tancerka w nocnym klubie w Panamie, czyli prostytutka, a po powrocie Perona do Argentyny i jego śmierci, została prezydentem Argentyny. Tak, zrobiła karierę! A potem dopuściła się kradzieży i została aresztowana.

Dziadek pisarza W. Nabokowa, Dm. Nik. Nabokow, minister sprawiedliwości Rosji (1878-1885). Ojciec W. Nabokowa – Wł. Dm. Nabokow był znamienitym kadetem, członkiem I Dumy i masonem; w 1904 roku pozbawiono go tytułu kammerjunkera za liberalizm. Sam pisarz W. Nabokow, autor Lolity, był żonaty z Żydówką, Wierą Jewsiejewną Słonim, córką zamożnego przemysłowca z Petersburga. A jego brat, Wiktor, był homoseksualistą i zginął w nazistowskim obozie koncentracyjnym. W powieściach Nabokowa („Blady ogień”) pełno jest homoseksualizmu i tym podobnych… Tak, ryba śmierdzi od głowy!

Ehibicjonizm lub eksponowanie to bolesna potrzeba pokazywania genitaliów w miejscach publicznych, zwykle kobietom lub dzieciom. Zasłynął z tego duchowy ojciec Wielkiej Rewolucji Francuskiej, wielki nauczyciel i humanista, Jean-Jacques Rousseau. On też zrobił karierę!”

„Transwestytyzm to pociąg do noszenia ubrań płci przeciwnej. Biblia mówi na ten temat: „Kobieta nie powinna nosić ubioru męskiego, a mężczyzna nie powinien zakładać ubioru kobiecego; Bo obrzydliwością jest dla Pana, Boga twego, każdy, kto to czyni” (Piąta Księga Mojżeszowa, Powtórzonego Prawa 22:5). Przykład historyczny: po rewolucji lutowej Kiereński utworzył „Batalion Śmierci” do ochrony Pałacu Zimowego, składający się z kobiet ubranych w męskie mundury, pod dowództwem Marii Leontiewny Boczkariewy. Kiedy czerwoni zaczęli strzelać, wszystkie te amazonki uciekły. Albo zadarły w górę nie ręce, a nogi.

Koledzy Kiereńskiego kpiąco nazywali go ministrem kobiet. Kiedy Kiereński uciekał przed Leninem, jako pielęgniarz przebrał się w kobiecy strój. Fakt ten jest dobrze znany. Ale ciekawe jest to, że wcześniej, po powstaniu lipcowym, kiedy Kiereński aresztował Trockiego, a Lenin uciekł do Finlandii, Lenin uciekał przed Kiereńskim, również ubierając się w kobiecy strój. Oczywiście milczą na ten temat. Ale Noel Garde pisze to w swojej encyklopedii homo „Od Jonathana do Gide”, Nowy Jork, 1964, s. 714. Źródło jest wiarygodne. Oto te dwupłciowe suczki!

I tu masz Wielką Rewolucję Październikową: dwóch pół-żydowskich degeneratów podburza ludzi do buntu, a potem uciekają przed sobą przebrani za kobiety. A to oznacza, że Biblia nie jest taką głupią księgą, jeśli już to wtedy zauważyli”.

Tymczasem profesor Bykow chodził ze wskaźnikiem obok swojego diagramu drzewa zła:

„Tutaj, na tej gałęzi, widać wampiryzm. Wszyscy wiecie, że są tacy namiętni mężczyźni i kobiety, którzy w ekstazie miłości uwielbiają całować swojego partnera, tak, że potem pozostają niebieskie plamy. Teraz spójrzcie, co kryje się za tymi sztuczkami…”

Profesor zdjął marynarkę, podwinął rękaw i przycisnął usta do bicepsa. Potem wziął kartkę białego papieru i wypluł ją. Ślina była czerwonawa od krwi.

„Widzicie, jakie to proste. Wyssania te zazwyczaj wykonuje się na szyi, gdyż tam skóra jest cieńsza. Co więcej, partner nawet nie podejrzewa, że jego ukochana powoli wysysa z niego krew. To powoduje jej podniecenie seksualne. W przeciwnym razie będzie się opierać. Jest to jeden z rodzajów niewinnego wampiryzmu. Stąd pochodzą legendy o wampirach wysysających krew z ludzi.

Kiedyś, w młodości, miałem taką Elwirę. Czasem lubiła robić wysysanie. Poza tym miała skłonność do fellatio. Ale jej tym nie rozpieszczałem. Lecz to wszystko zdarza się tylko czasami. W zasadzie była to nie dziewczyna, a maszyna: kiedykolwiek, ile chcesz i w jakikolwiek sposób. Miło wspominać. To prawda, później dowiedziałem się, że używała zarówno z mężczyznami, jak i kobietami. Poza tym miała sparaliżowaną i szaloną matkę. Zawsze jest tu cały bukiet.

A mówiąc o uczestnictwie chorej psychiki w procesie społecznym, wśród kobiet pracujących w CzeKa-GPU-NKWD było wiele takich wampirzyc. Po Wielkiej Czystce, kiedy wykonały swoją pracę, wszystkie też zostały rozstrzelane”.

Następnie profesor zaczął wyjaśniać, czym jest podglądactwo, czyli skoptofilia – bolesny pociąg do obserwowania genitaliów lub współżycia seksualnego innych osób.

Jako wyraźny przykład profesor przytoczył sensacyjną sprawę Profumo, kiedy w Anglii wybuchł poważny skandal, który wstrząsnął całym brytyjskim gabinetem. Okazało się, że brytyjski minister wojny Profumo (swoją drogą Żyd) i asystent sowieckiego attache Marynarki Wojennej, Iwanow, przyjaźnie odwiedzili tę samą modelkę, mówiąc po rosyjsku, prostytutkę, Christinę Keeler. Radziecki szpieg i brytyjski minister wojny w jednym łóżku! Czy to nie jest pikantne?

W roli banderszy czy bandery funkcjonował lekarz-osteopata i słynny malarz, Word, mający doskonałą praktykę w wyższych sferach i malujący obrazy nawet w kręgach dworskich. Ale w swoim ekskluzywnym mieszkaniu założył prawdziwy burdel. Nikt nie rozumiał, co skłoniło tego człowieka, który pozornie miał wszystko, do tak dziwnego czynu.

Brytyjski minister wojny, John Profumo, został zmuszony do dymisji w wyniku wielkiego skandalu, jego radziecki partner, Jewgienij Iwanow, spokojnie odjechał do Moskwy, a bandera Word popełnił samobójstwo, otruł się. A może został otruty. Podczas śledztwa i procesu, jego modelki – prostytutki zeznały, że dr Word, korzystając ze złożonego systemu luster, obserwował (i prawdopodobnie fotografował) kochających się swoich klientów. Na tym polegała cała zagadka – biedny Word był podglądaczem.

Stało się to latem 1963 roku. Potem gazety pisały, że ta prostytutka Christina Keeler – nawiasem mówiąc, zezowata i rudowłosa – otrzymała propozycję występu w filmach jako średniowieczna wiedźma. Tak, typowa wiedźma. W sprawę Profumo zaangażowana była także druga prostytutka, Mandi Rice-Davies. Wtedy gazety pisały, że mieszka w Izraelu i wyszła za mąż za jakiegoś obrzezanego męża. Ech, dobra żona! Najwyraźniej ta Mandi była angielską Żydówką. A Profumo jest Żydem. Bez tego narodu Bożego nie da się zrobić żadnej brudnej sprawy. I porównajcie to wszystko z burdelem w sztuce Geneta.

Naczelnik Wydziału Ideologicznego KC partii zasiadł za biurkiem i zapisywał w swoich notatkach klucze do wiedzy o czystym marksizmie:

Piromania to pociąg seksualny do podpalania. Czasami strażacy łapali podpalacza, który patrząc na ogień uprawiał masturbację. W „Biesach” Dostojewskiego też jest podpalenie. Krzyk dekadenckiego poety Błoka: „My z góry wszystkim burżujom – światowy pożar rozdujem. Światowy pożar we krwi – I niech Bóg błogosławi!” Wkrótce Błok zmarł w stanie szaleństwa. Porównajcie z rewolucjonistami, którzy podpalili całą Rosję w 1917 roku. Okazuje się, że Stalin miał rację, rozstrzeliwując ich wszystkich jak wściekłe psy.

Kleptomania to seksualna pasja do kradzieży. Przykładem jest pederasta i patologiczny złodziej-recydywista Genet. Porównaj ze sloganem Lenina: „Rabuj zrabowane!” {“Грабь награбленное!”}. Zresztą, przecież i Stalin w młodości zajmował się zwykłym bandytyzmem. Takimi „eksami” bawił się również socjaldemokrata Piłsudski, który później siedział w szpitalu psychiatrycznym, a ostatecznie został dyktatorem Polski i zapewniał, że tylko symulował swoje szaleństwo. Ale tylko ludzie półszaleni mogą udawać szaleństwo. Dlatego profesor Lombroso uważa wszystkich nihilistów, anarchistów i ogólnie rewolucjonistów, za chorych psychicznie”.

„Tak, prawie zapomniałem” – powiedział generał profesor Bykow. – „Obejmuje to również pornografię. To mniej więcej to, co robimy teraz. Ale dla nas jest to nudna nauka, a dla niektórych to bolesna psychoza. To wyróżniało założyciela CzeKa, Dzierżyńskiego, nagi miecz rewolucji. Na zewnątrz był typem astenicznego ascety, a na jego biurku było pełno francuskich pocztówek pornograficznych. Nawiasem mówiąc, w młodości planował zostać księdzem. Dzieje się to na linii jedności i walki przeciwieństw. Jak wiadomo, jest to podstawowe prawo dialektyki”.

W ten sposób za pomocą marksistowskiej metody materializmu dialektycznego biblijny diabeł stopniowo przybierał realne formy. Aby jednak studenci nie zapominali, że diabeł jest jedynie antytezą Boga, czasami wsadzano ich do autobusów i zabierano na wycieczkę do cerkwi i monastyrów.

Pociemniałe twarze świętych spoglądały obojętnie ze ścian. Lampy spokojnie migotały. Kiedy grupa marszałków i generałów opuszczała cerkiew, siedzący na schodach święty głupiec z długą brodą i włosami do ramion wyciągnął rękę i zapłakał:

„Wujku, daj mi kopiejeczkę na litość boską. Wiesz, jestem w ciąży…”

„W jaki sposób zaszedłeś w ciążę?” – marszałek Nikitin uśmiechnął się szeroko.

Stojąca w pobliżu stara żebraczka stanęła w obronie świętego głupca:

„Nie obrażajcie go, ubogiego, obywatele generałowie. Ojciec Jewona był kiedyś generałem. Ale Bóg zdecydował, że jego ojciec zniknął podczas jeżowszczyny wraz z matką. A syn stracił rozum z żalu. Być może pamiętacie tego generała Urałowa?”

Marszałek Nikitin wręczył świętemu głupcowi rubel i pospiesznie zszedł po schodach. W czasie wojny domowej, Dowódca Czerwonej Dywizji, Urałow, zasłynął niewiarygodną odwagą i równie niesamowitym okrucieństwem wobec białych, osobiście rąbał więźniów szablą; Ale z jakiegoś powodu ten czerwony generał przyjął na swojego adiutanta byłego carskiego barona, z Niemców bałtyckich – młodego porucznika Wolfa. Nikt nie rozumiał tej dziwnej kombinacji. Kiedy obydwaj zostali aresztowani jako wrogowie ludu, wszyscy myśleli, że stało się tak z powodu ich powiązań z elementem obcym społecznie w osobie barona. Ale związek był zupełnie innego rodzaju…

Siedząc w autobusie marszałek Nikitin mruknął:

„Był potężnym i ambitnym człowiekiem. I już wtedy mówiono, że nie mieszka z żoną, tylko z tym słodkim baronem. Ale kto mógłby w to uwierzyć?! On sam jest prawdziwym supermanem. Żona - piękność! Lecz ten ich syn był już wtedy upośledzony: miał pięć lat, ale prawie nie mówił i pełzał na czworakach. Oto rezultaty”.

Oprócz wykładów odbywały się zajęcia laboratoryjne, podczas których pokazywano na żywo eksponaty z klinik psychiatrycznych i zakładów dla obłąkanych, które przebywający tam dysydenci nazywają psychuszkami i durdomami. Robili to asystenci w białych fartuchach, spod których wystawał mundur 13 Wydziału KGB. I cała sprawa kryła się w nazwiskach i rodowodzie tych eksponatów – były to dzieci lub krewni tych słynnych bohaterów rewolucji, którzy podczas Wielkiej Czystki zakończyli swoje kariery w piwnicach NKWD lub w syberyjskich koncłagrach.

Profesor Bykow wyjaśnił:

„Częste zjawisko. Pamiętajcie, profesor Lombroso mówi, że dzieci genialnych psychopatów nie dziedziczą geniuszu, a jedynie psychopatię. Tak, nawet w ulepszonej formie. Syn Iwana Groźnego, car Fiodor, był słaby na rozumie i zmarł bezdzietnie. Syn Piotra Wielkiego, carewicz Aleksiej, był świętym głupcem, {юродивым}, epileptykiem i alkoholikiem. Syn Napoleona, Orlątko, również był niepełnosprawny i zmarł na zapalenie mózgu. U Karola Marksa i Trockiego chroniczne samobójstwa wśród dzieci. Lenin i Hitler - jałowe drzewa figowe. Tak ma się rzecz z tymi bohaterami rewolucji i ich dziećmi”.

Naczelnik Wydziału Ideologicznego KC Partii nie wytrzymał:

„Ale wśród rewolucjonistów byli też idealiści. Na przykład bohater wojny domowej Szczors”.

„Znałeś go osobiście?”

„Nie, tylko z portretów. Taka uduchowiona twarz. I takie błyszczące oczy. Niezwykłe oczy”.

„Tak, Hitler miał takie same oczy” – profesor zachichotał subtelnie. – „To tak zwane „spojrzenie hipnotyczne” – typowe oczy maniaka. Nawiasem mówiąc, Pablo Picasso i nasz Jewgienij Jewtuszenko mają takie same oczy. A żebyście lepiej zrozumieli Szczorsa, powiem tylko, że jego żoną była Maria (Frunia) Chaikina, Żydówka, a także przewodnicząca trybunału rewolucyjnego Kijowskiej CzeKa. Czy wiesz, co to oznaczało w tamtym czasie?”

„Mogę sobie wyobrazić. W nocy, zamiast spać z mężem, zajmowała się egzekucjami…”

„Tak, i pamiętajcie, że do takiej pracy idą zazwyczaj tylko sadyści. A za sadyzmem z reguły kryje się homoseksualizm. A taka kobieta zwykle nie wychodzi za normalnego mężczyznę. Kruk leci do kruka. Większość towarzyszy broni Szczorsa została później rozstrzelana jako wrogowie ludu, to znaczy, jako psychopatyczni anarchiści, którzy zawsze buntują się przeciwko jakiemukolwiek rządowi. A gdyby Szczors nie zginął podczas wojny domowej, to i sam nie uniknąłby tego losu”.

Wreszcie na ekranie filmu pojawił się eksponat owinięty w kaftan bezpieczeństwa, cierpiący na delirium tremens. Eksponat wyginał się w łuk, przewracał oczami i zgrzytał zębami.

„A oto, co pozostało ze Stalina i stalinizmu” – powiedział profesor Bykow. – „To były generał lotnictwa, Wasilij Iosifowicz Stalin. Ostatecznie zmarł w wyniku zatrucia alkoholem. Rodzaj samobójstwa. Ojciec jest masowym mordercą, a syn samobójcą”.

Eksponat z ekranu kinowego patrzył na audytorium oczami szaleńca. Z kącików ust ściekała mu bulgocząca piana.

„Towarzysze, 19 stycznia 1918 roku, u szczytu rewolucyjnego terroru, pokorny patriarcha Moskwy i całej Rusi Tichon, publicznie rzucił anatemę na bolszewików. A w tekście są takie słowa:

„Opamiętajcie się, szaleńcy, zaprzestańcie swoich krwawych represji. Przecież to, co robicie, jest nie tylko okrutnym czynem: jest to naprawdę czyn szatański, za który podlegacie ogniowi Gehenny w życiu przyszłym – życiu pozagrobowym i straszliwej klątwie potomstwa w życiu obecnym – ziemskim”.

„Jak sami widzicie, ta klątwa się spełniła” – profesor skinął głową w stronę eksponatu. – „Nie myślcie, że to cud. Po prostu skromny patriarcha całej Rusi, Tichon, wiedział, co wam mówimy. I rozumiemy, co miał na myśli patriarcha Tichon. Przecież wszystko to zostało zweryfikowane przez dwa tysiące lat cywilizacji chrześcijańskiej. Niestety, Bóg widzi prawdę, ale nie wypowiada jej szybko”.


Następny rozdział
Powrót do spisu treści