...Wrogu wiary, wrogu rodzaju ludzkiego, przyjacielu śmierci, złodzieju życia, burzycielu sprawiedliwości, źródło zła, korzeniu wad, uwodzicielu ludzi, zdrajco narodów, źródło zazdrości, przyczyno chciwości, zaczątku konfliktów, sprawco smutków – słuchaj, szatanie, i bądź posłuszny!
Liturgia “Rituale Romanum”
W Azji i Afryce wybuchały powstania, rewolucje, ruchy narodowowyzwoleńcze i wszelkiego rodzaju zamachy stanu – wszystko to w języku historii nazywa się postępem. Ktoś został zabity, zgwałcony, okradziony. Wszystko to oczywiście w imię wolności, równości i braterstwa.
A w Moskwie, w Instytucie Czarnych Profesorów, przywódcom państwa radzieckiego, posługując się marksistowską metodą materializmu dialektycznego, wyjaśniano istotę Boga i diabła, wymyślano nowego sowieckiego Boga i nowe radzieckie Prawo Boże. Ponieważ jednak Bóg mieszka w niebie, a diabeł na ziemi, profesorowie sowieckiej inkwizycji interesowali się przede wszystkim diabłem, który stoi na czele postępu i pilnuje, aby wolność, równość i braterstwo nie pozostały bezczynne.
Następnym razem skromny arcybiskup, generał Pitirim, zwierzchnik zakonu jezuitów radzieckich, pojawił się na katedrze nie w sutannie księdza, ale w mundurze generała bezpieczeństwa państwa i spod dobrodusznej, gęstej brody wyjrzał cały ikonostas najwyższych odznaczeń sowieckich. I od razu generał-profesor wziął diabła za rogi:
„Towarzysze, prawie wszyscy wielcy przywódcy ludzkości, począwszy od Aleksandra Wielkiego czy Cezara, a skończywszy na Leninie, Stalinie czy Hitlerze, z medycznego punktu widzenia byli ludźmi nienormalnymi psychicznie, opętanymi przez kompleks władzy, czyli przez diabła. Psychodynamika jest taka sama jak u czarnych czarowników czy syberyjskich szamanów. Dlatego Biblia mówi, że diabeł jest księciem tego świata.
Ale cały problem diabła, podobnie jak obszar chorób psychicznych, gdzie umysł często miesza się z szaleństwem, jest ciągłym labiryntem ślepych zaułków, sprzeczności i paradoksów. Na przykład, mówiąc o Cezarze czy Napoleonie, Leninie czy Stalinie, adwokaci diabła będą argumentować, że ci ludzie byli nie tylko niszczycielami starego społeczeństwa, ale także swego rodzaju masonami – budowniczymi nowego społeczeństwa. Dobrze, z historycznego punktu widzenia, powiedzmy tak. Ale kiedy macie do czynienia z żyjącym Stalinem lub Hitlerem, to... sami wiecie, o co chodzi.
Ogólnie rzecz biorąc, na tym etapie historycznym nie potrzebujemy tych budowniczych – niszczycieli. A dla takich murarzy jest miejsce w koncłagrze, gdzie dajemy im możliwość bardziej konstruktywnej pracy. A tak przy okazji, powiedzcie mi, jak myślicie, kto wymyślił teorię obozów koncentracyjnych?”
„No cóż, może GPU lub NKWD” – padło z widowni. – „Albo później Gestapo”.
„Nie, towarzysze, teorii obozów koncentracyjnych nie stworzył Dzierżyński ani Jagoda, ani Hitler, ani Himmler. Filozoficzne podłoże obozów koncentracyjnych zasugerował nikt inny, jak wielki humanista ziemi rosyjskiej, Lew Nikołajewicz Tołstoj. Jeśli przeczytacie jego filozofowanie, znajdziecie tam także kazanie o „uzdrawianiu przez pracę”. Na tej podstawie hrabia Tołstoj założył chłopskie buty łykowe i poszedł za pługiem, albo sam robił buty. Nie wymyślił niczego nowego i oryginalnego. Od dawna stosowane jest to w klasztorach: ciężka praca i surowe życie, które zabija ciało, ale ocala duszę. A hrabia Tołstoj naprawdę musiał ocalić swoją duszę: na starość jego umysł wykroczył poza rozum {у него зашел ум за разум } i stał się trochę szalony.
Kiedy setki rewolucjonistów zabijało carskich namiestników, hrabiów i książąt, wówczas hrabia Tołstoj milczał jak ryba. Ale kiedy rząd carski powiesił kilku z tych rewolucyjnych morderców, wtedy wielki humanista Tołstoj nagle wybuchnął na cały świat z histerycznym artykułem „Nie mogę milczeć”. Dlaczego? Gdzie jest logika? Tak, ponieważ hrabia Tołstoj doskonale wiedział, że ci rewolucjoniści byli takimi samymi chorymi psychicznie degeneratami jak on, jego braćmi. Przy okazji, powiedzcie mi, gdzie był pierwszy radziecki koncłagier?”
„Na Sołowkach” – powiedział ktoś.
„Tak, na bazie słynnego monastyru Sołowieckiego. Oto bezpośrednie połączenie monastyrów z koncłagrami. Lew Tołstoj otrzymał pochwałę od samego towarzysza Lenina w artykule „Tołstoj jako zwierciadło rewolucji rosyjskiej”. Już sama nazwa mówi, jaką rolę odegrał hrabia Tołstoj w przygotowaniu tej rewolucji, która zniszczyła klasztory, ale stworzyła koncłagry. Gdyby Tołstoj nie umarł, zgodnie z prawem jedności i walki przeciwieństw siedziałby w jednym z tych łagrów. I ciągnęli by go tam za brodę: „No i jak się masz, hrabio? O co walczyliście – na to i wpadliście?”
Nie żongluję marksistowską sofistyką, ale odsłaniam wam prawdziwą istotę materializmu dialektycznego. Marksistowscy apostołowie doskonale wiedzieli, o czym piszą, ale podobnie jak apostołowie biblijni nie stawiali kropki nad „i”. Podaję wam te punkty na konkretnych przykładach.
W zasadzie problem diabła rodzi nie tylko grzeszników, ale także świętych ascetów. Ale my, jako tajna policja polityczna, jesteśmy zainteresowani przede wszystkim grzesznikami. W tym labiryncie sprzeczności spotkacie także grzesznych świętych i świętych grzeszników, dobre zło i złe dobro. A czasami trudno powiedzieć, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie”.
Generał – arcybiskup sowieckiej inkwizycji oparł ręce na katedrze:
„To wszystko było przedmową. Przejdźmy teraz do rzeczy. Skoro już mowa o chorobach psychicznych... Problem w tym, że nie można po prostu zajrzeć do ludzkiego mózgu. Zwłaszcza, gdy choroby te mają charakter pośredni i gdy skutki są widoczne dopiero z perspektywy czasu. Dziś na Zachodzie wszędzie piszą, że Stalin i Hitler byli chorzy psychicznie. Ale oni już zrobili swoje. Jak przewidzieć i zapobiec takim podobnym sytuacjom?
Kompasem jest tutaj perwersja seksualna. Ponieważ pewne zwyrodnieniowe choroby psychiczne kojarzą się zwykle z pewnymi dewiacjami lub perwersjami seksualnymi, w tym przypadku zaburzenia seksualne są swego rodzaju zewnętrznym wskaźnikiem, kompasem czy barometrem, za pomocą którego można określić predyspozycje danej jednostki do określonych zaburzeń psychicznych. Dlatego będziemy musieli uporać się z perwersjami seksualnymi. Diabeł znalazł odpowiednie miejsce do ukrycia się. Ale tam też będziemy musieli mu przeszkodzić”.
Generał profesor powiesił na tablicy dużą mapę, na której widniał schematyczny obraz czegoś w rodzaju uschniętego, rozgałęzionego drzewa z masą gałązek, sęków i zawijasów:
„To jest drzewo zła. W pewnym sensie jest krewnym biblijnego drzewa poznania dobra i zła. Ten schemat jest dość zagmatwany i niejasny, jak wszystko w tej dziedzinie. Ale to samo zagmatwanie pojawia się w prawdziwym życiu, gdy spotykacie się z tym w praktyce. Jak widać, korzeniami tego drzewa zła jest kazirodztwo, to znaczy stosunek seksualny – lub po prostu pociąg do niego – pomiędzy krewnymi, matką i synem, ojcem i córką, bratem i siostrą i tak dalej.
Niezależnie od tego, czy było to prawdziwe kazirodztwo, czy tylko pociąg do niego, z tego źródła wywodzą się tak bolesne kompleksy psychiczne, jak fiksacja syna na punkcie matki, co nazywa się kompleksem Edypa. Dla uproszczenia, nazywamy to kompleksem przekleństw, ponieważ stąd wywodzi się znane przeklinanie: „p… twoją matkę” {“е... твою мать”} i tak dalej.
U kobiet odpowiada to fiksacji córki na punkcie ojca, co nazywa się kompleksem Elektry. Edyp i Elektra to starożytne greckie postacie pełniące te role. Zewnętrznie kompleksy te objawiają się przesadną, przerostową miłością i uczuciem do tych bliskich, co często ukrywa pożądanie seksualne, świadome lub podświadome. Dlatego filozofowie twierdzą, że diabeł jest skłonny do skrajności i że kryje się za najlepszymi ludzkimi uczuciami, takimi jak na przykład miłość do matki, doprowadzona do skrajności i przechodząca w wulgarny język.
Jeśli przyjrzycie się bliżej, znajdziecie to wszystko wśród swoich znajomych. Maminsynki, które do 40 roku życia nadal nie mogą się ożenić i czepiają się spódnicy mamy. Jego matka jest zwykle chłopem-kobietą. A tata albo uciekł, albo jest mięczakiem. Zgodnie z pierwszym prawem marksizmu o jedności i walce przeciwieństw! Zrobimy z Was takich marksistów, że przejrzycie wszystko na wskroś i jeszcze głębiej. A teraz, towarzysze, podnieście rękę, kto z was ma żonę starszą od męża!”
Na audytorium nie było takich osób.
„Widzicie, u normalnych ludzi mąż jest zazwyczaj starszy od żony. Jeśli jest odwrotnie, jest to zazwycaj oznaką kompleksu seksualnego. Ponieważ zrealizować ten kompleks w praktyce jest dość trudno, czasami stosują substytucję psychologiczną: poślubiają starszą kobietę i wyobrażają sobie, że jest ona namiastką matki. Jedyna kobieta, którą Napoleon kochał, Józefina, była od niego o 6 lat starsza. Pierwsza żona Trockiego, Aleksandra Lwowna Sokołowska, była od niego o 10 lat starsza. Żona Swierdłowa była od niego starsza o 9 lat – Nowogorodcewa Klawdia Timofiejewna. Żona Lenina, Krupska, była od niego o 2 lata starsza. Żona Karola Marksa jest od niego o 4 lata starsza. Widzicie, znowu mamy wzorzec!
W starożytnym Egipcie kazirodcze małżeństwa z udziałem rodzonych sióstr były powszechne wśród rodzin faraonów. Ale dla zwykłych śmiertelników było to zabronione pod karą śmierci. Już wtedy wiedziano, że to niebezpieczna sprawa. Prezydent Franklin Roosevelt i Albert Einstein zawarli podobne małżeństwa faraońskie, ale z kuzynkami. Matka Einsteina i jego drugiej żony Elsy były siostrami, a ich ojcowie byli kuzynami. Z tego małżeństwa nie było dzieci. A syn Einsteina z pierwszego małżeństwa, Eduard, przebywał już w szpitalu psychiatrycznym. I Adolf Hitler również był dzieckiem podobnego faraońskiego małżeństwa: jego ojciec poślubił córkę swojego kuzyna. A jedyną kobietą, którą Hitler wydawał się naprawdę kochać, była jego siostrzenica, Geli Raubal, którą swoją miłością doprowadził do samobójstwa”.
Dowódca połączonych strategicznych grup lotnictwa nuklearnego, Borodin, szepnął do sąsiada:
„I wspaniale, że ta ich nauka sprawdza się w praktyce… A-a?!”
„N-d-a-a… A potem z powodu czegoś takiego…” – przeklął dowódca połączonych grup strategicznych okrętów podwodnych, nośników rakiet nuklearnych, Kałużny, – „zaczną zrzucać bomby atomowe na niewinnych ludzi!”
„Wiedząc to, towarzysze, zrozumiecie, dlaczego Cerkiew Prawosławna zabraniała małżeństw między krewnymi do siódmego stopnia pokrewieństwa. Nawet dzisiaj Cerkiew Prawosławna w Związku Radzieckim dopuszcza małżeństwa między krewnymi szóstego stopnia tylko w wyjątkowych przypadkach, np. gdy spodziewane jest już dziecko, ale małżeństwa między krewnymi piątego stopnia są surowo zabronione. Rodzice Hitlera byli krewnymi trzeciego stopnia – cóż, oto skutki.
W małżeństwach zawartych między krewnymi, ze względu na powtarzające się nakładanie się identycznych cech genetycznych, rodzą się dzieci, które mają nadmiernie rozwinięte niektóre cechy, ale jednocześnie słabo rozwinięte inne. W rezultacie powstają ludzie niezrównoważeni psychicznie, a na końcu tego procesu – geniusze lub idioci. Albo genioci. Albo, co gorsza, genialni szaleńcy, tacy, jak Hitler.
Ale główna sztuczka diabła w tym przypadku jest taka: za każdego wychowanego w ten sposób geniusza, trzeba zapłacić tysiącami, tysiącami ludzi chorych psychicznie, kalek i kretynów. Potem z tego samego środowiska pojawia się człowiek taki, jak Hitler, który, wiedząc o tym wszystkim, zaczyna bezlitośnie niszczyć sobie podobnych. Dlatego szaleniec Hitler polował na genialnego Einsteina i nawet wyznaczył za jego głowę nagrodę w wysokości 20 000 marek. Dlatego chory psychicznie Hitler wprowadził praktykę masowego zabijania osób chorych psychicznie, przymusową sterylizację osób chorych psychicznie i obozy koncentracyjne dla homoseksualistów.
Dlatego filozofowie mówią, że diabeł ma skłonność do samozagłady. Ale spróbujcie dotrzeć tutaj do sedna racjonalnego korzenia. Kto jest temu winien? Trudno tu znaleźć winnego. Dlatego też filozofowie mówią, że diabeł jest Nikim i Nicością, lecz ta Nicość - unicestwia. Tylko jedno jest tu jasne: w efekcie końcowym, podobnie jak podczas gry w ruletkę, gracz tutaj zawsze przegrywa.
Mówiąc o kazirodztwie, nie zaszkodzi zwrócić uwagę na następujące kwestie. W świecie zwierząt, na przykład u kotów, często zdarza się, że kotka ma kocięta po swoim synu – i nie obserwuje się z tego powodu żadnej degeneracji. Znane są przypadki wśród osób, gdzie brat i siostra zaginęli w dzieciństwie, a potem przypadkowo spotkali się i nie wiedząc, że są rodzeństwem, pobrali się. Ale w wyniku takiego przypadkowego kazirodztwa - dzieci, co dziwne, były całkowicie normalne. Oznacza to, że o złym wpływie kazirodztwa na potomstwo decyduje nie tylko samo kazirodztwo, ale także fakt, że patologiczna żądza kazirodztwa jest charakterystyczna głównie dla degeneratów, od których trudno oczekiwać zdrowego potomstwa”.
Generał-arcybiskup przesunął wskazówką po drzewie zła:
„Pień tego drzewa, jak widać, rozgałęzia się na trzy główne gałęzie, które przeplatają się ze sobą: perwersje seksualne, choroby psychiczne i pewne zewnętrzne deformacje ciała. Należy jednak pamiętać, że istnieje kilka takich klasyfikacji i nawet sama terminologia jest czasami nieco inna.
Przyjrzyjmy się zatem bliżej pierwszej gałęzi tego drzewa zła – perwersjom seksualnym. Główną rolę odgrywa tu homoseksualizm, czyli miłość do osób tej samej płci, pederastia u mężczyzn i lesbijstwo u kobiet. W zależności od roli, jaką pełni dany partner w parze tej samej płci, roli kobiety lub roli mężczyzny, homoseksualizm dzieli się na dwa zasadnicze typy – aktywny i pasywny. W dawnych dobrych czasach nazywano to aktywnym demonicznym incubusem, co po łacinie oznacza „wkładać, wstawiać” i biernym demonem succubusem, co po łacinie oznacza „poddać się, poddawać się”.
Z tego wynikają cztery charakterystyczne typy psychologiczne ludzi, które są często spotykane w życiu codziennym i które warto poznać, aby nie iść przez życie na ślepo i nie oparzyć się. Mamy do tego specjalną tablicę, autorstwa profesora Rudniewa, podobną do układu okresowego. W chemii używa się tylko układu okresowego, a układu Rudniewa używa się w KGB, szpitalach psychiatrycznych i domach wariatów.
Typ 1: AKTYWNY FAGIST. Duchowo i fizycznie taki działacz sprawia czasami wrażenie superczłowieka. Coś w rodzaju Übermenscha. Nie człowiek, ale chodzące dynamo. Ale źródłem energii są tutaj wszelkiego rodzaju psychozy, nerwice i psychoneurozy.
Typ 2: PASYWNY FAGIST. Fizycznie i psychicznie taki pasywista sprawia wrażenie pół mężczyzny lub, jeśli przyjrzysz się uważnie, pół kobiety. Ani Bogu świeczki, ani diabłu ogarka {Ни Богу свечка, ни черту кочерга}. Coś w rodzaju untermenscha. Mówią o takich: cichy, słabeusz, mięczak. Jeśli rozpoznanie aktywisty jest dość trudne, to pasywisty, wręcz przeciwnie, jest całkiem łatwe. A zło, które z nich pochodzi, jest także bierne, że tak powiem, dobre zło.
Typ 3: AKTYWNA LESBIJKA. W istocie są to mężczyźni w spódnicach. Wygląd jest kobiecy, ale charakter jest męski. Takie aktywistki są nie tylko bardzo energiczne, ale często sadystyczne. Inteligentne i podstępne. To są prawdziwe wiedźmy. Być może najbardziej obrzydliwa kategoria. Łatwiej je rozpoznać po wyglądzie i charakterze niż pasywne, które bardziej przypominają kobiety.
4. typ: PASYWNA LESBIJKA. Ten typ jest dość trudny do odróżnienia zewnętrznie i wewnętrznie od normalnych kobiet. Ale to rodzaj ukrytych węży. Takie pasywistki częściej zawierają małżeństwa niż aktywistki. Ale jeśli mąż jest normalny, zrujnują całe jego życie: nieszczęśliwe małżeństwo, brudny rozwód, wadliwe dzieci, gdzie do końca życia nie zrozumiecie, co to za czortostwo. I niczego nie udowodnicie w żadnym sądzie.
Lecz niewtajemniczeni ludzie z reguły nic z tego nie widzą. Wszyscy ludzie są różni, a wszystko to ginie w różnorodności typów ludzkich. Dlatego Biblia mówi: "Mają oczy, ale nie widzą".
Na następnej gałęzi, jak widać, jest sadyzm, masochizm i sadomasochizm, czyli mieszanina obu. Myślę, że wszyscy mniej więcej wiecie, co to jest. Jednak niewiele osób wie, że sadyzm i masochizm są ściśle powiązane z homoseksualizmem i innymi perwersjami seksualnymi. Sadyzm przeplata się zwykle z homoseksualizmem aktywnym, a masochizm z homoseksualizmem pasywnym. Sadysta czerpie satysfakcję seksualną nie tylko z tego, że torturuje innych ludzi fizycznie, powiedzmy, bijąc ich biczem, ale także z tego, że torturuje tych ludzi psychicznie – obraża, poniża, znęca się i na wszelkie możliwe sposoby daje im odczuć swoją nad nimi władzę. Prawie wszystkie autorytety medyczne zgadzają się, że psychologicznym korzeniem sadyzmu jest wola władzy. Sadyzm jest zatem swego rodzaju kluczem do władzy.
Sadyzm sam w sobie jest zjawiskiem psychologicznym i nie można go poczuć ręką. Ale wiedząc, że sadyzm jest zwykle kojarzony z homoseksualizmem, zrozumiecie, dlaczego większość syberyjskich szamanów i murzyńskich czarowników z reguły charakteryzuje się homoseksualizmem lub innymi perwersjami seksualnymi: za tym zwykle kryje się – w takiej czy innej formie – w takim czy innym stopniu wysublimowany sadyzm, generujący bolesną wolę władzy, często połączoną z pewną dozą megalomanii.
Dlatego wśród wielkich ludzi, którzy osiągnęli wielką władzę, i władców, którzy zasłynęli z nadużywania swojej władzy – Aleksandra Wielkiego, Cezara, Nerona, Kaliguli, Iwana Groźnego, Fryderyka Wielkiego, Piotra Wielkiego, Katarzyny Wielkiej, Napoleona – we wszystkich znajdziecie te same charakterystyczne cechy, jakie posiadają syberyjscy szamani i murzyńscy czarownicy.
To samo dotyczy wszystkich wielkich rewolucjonistów, jak Lenin, Stalin czy Hitler, którzy po rewolucji zostali dyktatorami, a siłą napędową – zwykle podświadomie – jest to samo maniakalne pragnienie władzy. Nawet tak pozornie umiarkowani rewolucjoniści, jak George Washington i Kemal Ataturk, nie umknęli temu uniwersalnemu prawu natury. I tu właśnie pojawiło się w Biblii takie dziwne, na pierwszy rzut oka, sformułowanie: diabeł jest księciem ciemności, ale jednocześnie księciem tego świata. Zrozumiałe?”
„Tak, jasne jest, że jest to ciemna sprawa” – odezwano się z audytorium.
„Ale diabeł, jak mówią filozofowie, to też straszny krętacz. Na przykład, zwolennicy diabła mogliby argumentować, że Katarzyna Wielka miała po prostu nimfomanię. Lecz to nie wszystko jest takie proste. Z naukowego punktu widzenia, nimfomania jest powracającą reakcją wynikającą z ukrytego lub stłumionego homoseksualizmu. Taka kobieta nie jest w stanie prawdziwie pokochać żadnego mężczyzny i nie czerpie normalnej satysfakcji seksualnej – dlatego zmienia mężczyzn jak rękawiczki. Dlatego istniała legenda o Katarzynie Wielkiej, że zginęła pod ogierem.
Teraz przetestujmy kompleks władzy w praktyce. Ponieważ sama natura stworzyła normalną kobietę, która jest milsza, bardziej miękka i elastyczna niż mężczyzna, to znaczy, ponieważ władza zwykle nie jest charakterystyczna dla kobiecej natury, związek między kompleksem władzy, sadyzmem i homoseksualizmem jest bardziej zauważalny u kobiet. Weźmy jakąkolwiek kobietę, która osiągnęła jakąkolwiek władzę. To niekoniecznie jest Katarzyna Wielka. Niech to będzie kierownczka jakiegoś działu w Waszej instytucji. Pamiętacie z własnego doświadczenia życiowego... No cóż?”
„Tak, mają twardy charakter” – usłyszeli zebrani.
„Ale jednocześnie są zwykle doskonałymi pracownicami. A jeszcze lepiej - potrafią zmusić innych do pracy. Choć często narzekają na nie, że trudno się z nimi współpracuje, że czasami celowo wyśmiewają ludzi. Jest to rodzaj doboru naturalnego. Prawie jak Darwin. Ale jeśli przyjrzycie się bliżej, zauważycie jeden dziwny wzorzec: z jakiegoś powodu prawie wszystkie te przedsiębiorcze i energiczne kobiety mają problemy z mężczyznami. Albo po prostu nie mogą wyjść za mąż, albo mają nieszczęśliwe małżeństwo, albo ich mąż jest niechlujem, albo są rozwiedzione, albo są starymi pannami. A jeśli mają dzieci, to po osiągnięciu dojrzałości płciowej zaczynają się z nimi wszelkiego rodzaju problemy. Jak jakiś fatalny los, karma.
Związek sadyzmu z kompleksem władzy to jedna z największych brudnych sztuczek, jakie diabeł spłatał ludzkości” – generał-arcybiskup wskazał wskaźnikiem pobliską gałąź drzewa zła. – Jak widać, sadyzm często kojarzony jest także z impotencją, której przyczyną jest utajony lub tłumiony homoseksualizm. A tuż obok jest gwałt. To jaki jest związek między impotencją a gwałtem?!
Zwykle ludzie myślą, że taki gwałciciel to strasznie namiętny superman, który nie może się opanować. A w rzeczywistości jest odwrotnie. W normalnych warunkach – noc, księżyc, on i ona – taki gwałciciel okazuje się impotentem. Jeśli kobieta mu się oddaje, to on nie może jej przyjąć. Podniecenie i satysfakcję seksualną odczuwa jedynie widząc strach, rozpacz, upokorzenie swojej ofiary i swoją władzę nad nią.
Podam teraz konkretny przykład kompleksu władzy. I to nie z jakiejś powieści, ale z amerykańskiej kryminologii. Przeczytam Państwu fragmenty artykułu „Wywiady z 213 rabusiami banków” z amerykańskiego magazynu „Nation” (30.12.1961, s. 531), w którym analizowana jest psychodynamika takich przestępców. Oto dosłowne zeznanie bandyty zwanego Ludojadem:
„Dla mnie rewolwer... to narzędzie, które zaspokaja moje nienasycone pragnienie dowodzenia, władzy i siły seksualnej”. (Pięć żon uciekło przed nim, bo zaatakował je w łóżku naładowanym rewolwerem). „Nic nie mogło dać mi niezbędnej ulgi dla duszy i ciała, której szukałem, jak ich absolutne poddanie się mojej potrzebie dominacji, kiedy wiją się przede mną z przerażenia… Bardzo trudno wyjaśnić te dziwne, słodkie doznania, które przenikają całe moje ciało, gdy celuję rewolwerem w moją ofiarę, patrzę, jak drży i poci się... Czuję się jak Bóg... W moich rękach, w rewolwerze, cała prawda i nieprawda... To tak, jakbym nagle zajrzał do studni, gdzie wszystko jest ukryte, tajemnice świata i poznałem prawdę absolutną... Czasem podczas napadu nawet zapominałem o pieniądzach i wychodziłem”.
„Zobaczcie, co za idealista!” – zauważył generał-arcybiskup. – „Ale zwróćcie uwagę na następujące kwestie:
„...Całe moje życie przepełnione było zazdrością i nienawiścią do osiągnięć innych ludzi... Często myślałem, że uda mi się zostać wielkim przywódcą, zdolnym porazić cały świat rewolucjami społecznymi, tak niesamowitymi i fantastycznymi, że tylko wielkim władcom potrafią one przyjść do głowy”.
Znając historię tego Ludojada, łatwiej będzie wam zrozumieć niektóre fakty z biografii Stalina. Przecież on także rozpoczął karierę polityczną od rabowania banków, z których cały dochód oddawał Leninowi. Przypomnijcie sobie dziwną śmierć jego żony, Nadieżdy Allilujewej. Ta sama dusza tyrana pragnącego wstrząsów społecznych, aby dać upust swoim mrocznym instynktom. Przyzwyczajajcie się do myślenia psychoanalitycznego!
Z punktu widzenia socjologii, niezwykle istotny jest proces sublimacji, to jest zastępowania lub podstawiania sadyzmu i masochizmu w określonych sferach życia publicznego. Władze medyczne uważają na przykład, że w przypadku świętych i męczenników, znaczna część ich działalności wynikała z kompleksu wysublimowanego masochizmu. I odwrotnie, sadyści świadomie lub podświadomie często szukają pracy jako strażnik więzienny, kat, rzeźnik, funkcjonariusz agencji terroru politycznego, niech to będzie CzeKa lub Gestapo, gdzie mogą zaspokoić swoje chore instynkty w formie bardziej lub mniej akceptowalnej przez społeczeństwo.
Osoby o niskim poziomie intelektualnym zazwyczaj zaspokajają swoje sadystyczne skłonności w formie przemocy fizycznej. Ludzie o usposobieniu intelektualnym sublimują swoje sadystyczne kompleksy w formie duchowej: głoszą anarchizm, nihilizm i wszelkiego rodzaju rewolucje. Albo piszą powieści kryminalne, w których puszczają wodze swojej chorej wyobraźni. Powiedzcie mi, towarzysze, ilu z was pamięta film «Wesele Niedźwiedzia»?”
„Pamiętam” – student w mundurze marszałka wojsk rakietowych podniósł rękę. – „Szedł pod koniec lat dwudziestych”.
„O co tam chodziło?”
„Tam jakiś bałtycki baron, grany przez Eggerta, w noc poślubną zagryzł na śmierć swoją żonę, graną przez Malinowską. Potem okazało się, że gdy matka barona była w ciąży, wystraszył ją niedźwiedź. Wydaje się zatem, że baron urodził się z niedźwiedzimi instynktami, a potem zabił swoją żonę”.
„Typowy wynalazek freudystów” – uśmiechnął się generał-arcybiskup. „To po prostu sadystyczne morderstwo. Podobne do tego, jak Ludojad-bandyta atakował swoje żony naładowanym pistoletem. A freudyści obwiniają niedźwiedzia. Ale wy, towarzysze, wcale nie wiecie, że autorem scenariusza tego „Wesela Niedźwiedzia” był nie kto inny jak Łunaczarski, który napisał go na podstawie opowiadania „Lokis” („Niedźwiedź” po litewsku) Prospera Merimee. Komisarz Ludowy ds. Edukacji, uważany za jednego z najbardziej humanitarnych ludzi w otoczeniu Lenina. Ale czy nie uważacie, że to trochę dziwny temat dla humanisty i komisarza ludowego oświaty?
W naszej bibliotece znajdziecie dokumenty, w których zaraz po rewolucji same organy Partii Komunistycznej stwierdzają, że waleczna Czeka przyciąga najbrudniejsze elementy społeczeństwa. W ówczesnych biuletynach partyjnych uskarżano się, że „w szeregach Czeka pełno jest sadystów, przestępców i degeneratów”. Sam Lenin przyznaje, że „w szeregach Czeka są dziwne elementy”.
Lecz prawo sublimacji chorej psychiki w bolesnych procesach społecznych, dotyczy nie tylko pracowników Czeka-GPU-NKWD. Przecież najbardziej bolesnym z tych procesów społecznych jest sama rewolucja. Zgodnie z tym mrocznym prawem natury, cała elita rewolucyjna, czyli, używając terminologii Lenina, „zawodowi rewolucjoniści”, została utworzona z ludzi niezrównoważonych psychicznie i chorych psychicznie, których Dostojewski wiedząc to wszystko, nazywa „demonami”.
Dlatego przed rewolucją we wszystkich partiach rewolucyjnych panowały niesamowite kłótnie, rozłamy, frakcyjność i niekończąca się opozycja. A zdrada i prowokacje rozkwitły w pełnym zakresie. Przecież już w 1900 roku Lenin pisał o ojcu rosyjskiego marksizmu i swoim nauczycielu, Plechanowie, że Plechanow „okazuje nienawiść do swoich „sojuszników” graniczącą z nieprzyzwoitością, podejrzewając ich o szpiegostwo, oskarżając ich o bycie oszustami i łajdakami i zapewniając, że nie zawahałby się „rozstrzeliwać” takich „zdrajców”.
Nie bez powodu Lenin nazwał swoich strażników „zawodowymi rewolucjonistami”. I nie bez powodu mottem Trockiego było „Permanentna rewolucja”. Ci ludzie nie byli w stanie robić nic innego. Jeśli przed rewolucją mieli chociaż jakiś wspólny cel – walkę z rządem carskim, to po rewolucji jedynym celem była frakcyjna walka o władzę, która trwała aż do pożarcia się nawzajem.
Dla rewolucjonistów rewolucja jest rodzajem samobójstwa. Dlatego Dostojewski, opisując rewolucjonistów w swoich „Biesach”, przytacza biblijną przypowieść o demonach, które weszły w świnie, a następnie rzuciły się z urwiska do morza i wszystkie zginęły.
Weźmy na przykład przypowieść o polu pszenicy i kąkolu. Uważano wówczas, że kąkol to trująca, zdegenerowana pszenica. Uwaga – zdegenerowana! Oznacza to, że istnieje bezpośrednie wskazanie zwyrodnienia i degeneracji. Kiedy Chrystus opowiedział ludowi tę przypowieść, nawet uczniowie go nie zrozumieli i poprosili o wyjaśnienie. I tak Chrystus powiedział:
„Polem jest świat... a kąkolem są synowie złego. Wrogiem, który ich zasiał, jest diabeł. Żniwo - to koniec wieku...”
Lub, we współczesnym języku, żniwa to koniec pewnego cyklu historycznego, którego granicą jest rewolucja. Następnie Chrystus mówi o rewolucji: „Jak więc zbiera się kąkol i spala w ogniu, tak będzie przy końcu tego wieku... I zostaną wrzuceni do pieca rozpalonego; będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mat. 13:38-42).
W Ewangelii kąkol ten nazywany jest także „synami zatracenia". Potem nazwano ich wrogami rodzaju ludzkiego. Stąd wzięło się określenie „wrogowie ludu” podczas Wielkiej Czystki. Jak widać nie ma nic nowego pod słońcem. To są po prostu degeneraci – ludzie chorzy psychicznie. Genioci. Z jednej strony są genialni, z drugiej na wpół szaleni. W czasie rewolucji są geniuszami, ale po rewolucji są po prostu psychopatami, których należy wyeliminować.
Tutaj odsyłam do zupełnie neutralnego źródła – Encyklopedii Literackiej Beneta, Nowy Jork, 1965. W artykule o słynnym rewolucyjnym anarchiście Bakuninie, czytamy: „Mówi o nim jeden ze świadków jego działań podczas rewolucji paryskiej 1848 r.: „W pierwszym dniu rewolucji jest skarbem, drugiego dnia trzeba go rozstrzelać”. Widzicie?
Dlatego podczas pamiętnych procesów moskiewskich podczas Wielkiej Czystki, prokurator Wyszyński zażądał, aby wszystkich bohaterów Rewolucji Październikowej rozstrzelano „jak wściekłe psy”.
Wydawać by się mogło, że są to sprawy z dawnych czasów. Ale dzisiaj mamy wszelkiego rodzaju dysydentów, opozycjonistów i szaleńców, wśród których jest wielu ludzi takich jak RWN, czyli krewni wrogów ludu, których rodzice zostali rozstrzelani podczas Wielkiej Czystki. Dlatego też tych permanentnych rewolucjonistów likwidowano lub izolowano całymi rodzinami. A teraz w ramach prewencji sanitarnej i politycznej umieszczamy ich w durdomach – projekt specjalny „Golem” lub wyrzucamy za granicę – projekt specjalny „Agasfer”. Czy to jasne?”
„Rozumiem” – powiedział dowódca połączonych strategicznych grup lotnictwa nuklearnego, Borodin. – „Żyj wiecznie, ucz się wiecznie, a umrzesz głupim…”
* * *
Profesor ciemnych spraw Malinin wygłosił następujący wykład:
„Towarzysze, myślę, że nasz Arcybiskup Pitirim torturował Was swoimi kazaniami o czystym marksizmie. Więc dla relaksu zróbmy coś weselszego. Podążajmy śladami profesora Lombroso i zapoznajmy się z książką psychiatry Wilhelma Lange-Eichbauma „Geniusz, szaleństwo i chwała”, opublikowaną w Monachium w 1928 r. i wydaniem drugim w 1956 r.
Biorę wydanie z 1928 roku. Skąd pochodzi słowo „geniusz”? Okazuje się, że pochodzi od arabskiego słowa „dżin”, czyli złe duchy (s. 31). Czy to nie interesujące, co?
Kiedyś padaczkę nazywano „morbus sacer”, czyli świętą chorobą (s. 24). Sokrates, Aleksander Wielki, Juliusz Cezar, cesarz Kaligula, prorok Mahomet i cesarz Napoleon byli epileptykami. Do tego dodać możemy w pewnym sensie Hitlera, który – jak pokazują naoczni świadkowie – tarzał się z wściekłości po podłodze z pianą na ustach i gryzł dywan.
Charakterystyczne jest, że dr Lange od samego początku narzeka, że nauka o zwyrodnieniach wśród wielkich ludzi jest rodzajem zakazanego owocu, że nie ma ani jednego podręcznika na ten temat, ani specjalnego czasopisma, ani stowarzyszenia naukowego, nic: „Badacz zajmujący się tą dziedziną zbiera niewdzięczność, a nawet nienawiść, a jego prace stają się zabronione... Już samo zebranie tego materiału wiąże się z niekończącymi się trudnościami” (s. 41). Jak więc widzicie, ta alchemia jest zawsze małą tajemnicą.
Dlaczego? Tak, bo gdy siedzisz i piszesz, za twoimi plecami okazuje się, że twoja własna żona też jest... hmm, tym. I ona nagle zaczyna na ciebie syczeć... A potem jej znajomi…
Jednakże na końcu swojej książki dr Lange podaje bardzo dobrą bibliografię, która na 57 stronach zawiera 1652 prace innych naukowców, którzy również badali ten temat tabu. Lange w pewnym sensie systematyzuje to wszystko i podsumowuje. Naukowcy tacy jak Lange spędzają całe życie pracując nad takimi książkami.
Tak więc pracował nad tym przez całe życie profesor Lombroso, o którym dr Lange pisze tak: „Lombroso był... człowiekiem dziwnie religijnym: spirytystą i niemal astrologiem... W swoich ostatnich, najbardziej dojrzałych dziełach, często zamiast o szaleństwie, mówi tylko o zwyrodnieniu”
(s. 47). Oznacza to, że pod koniec życia Lombroso nabrał przekonania, że przyczyną tego wszystkiego jest zwyrodnienie.
„W dziedzinie seksu degeneracja przebiega następująco: albo za mało (asceci), albo za dużo (maniacy seksualni), albo w złym kierunku (homoseksualizm itd.).” Formuła jest bardzo krótka i poprawna.
„Nadmierny wysiłek i tak zwane wyczerpanie nigdy nie powodują psychozy. Wojna światowa udowodniła nam to raz na zawsze. I nigdy wcześniej geniusz nie stał się psychopatą w wyniku „przemęczenia” (s. 240).
„Całkiem zdrowymi geniuszami byli: Tycjan, Rubens, Rafael, Leibniz, Verdi” (s. 249). Niestety lista ta jest dość krótka.
Lista genialnych alkoholików jest już nieco dłuższa: „Aleksander Wielki, Sokrates, Seneka, Juliusz Cezar, Rembrandt, Hoffmann, Edgar Poe, Alfred de Musset, Paul Verlaine, Beethoven”.
Ciekawa obserwacja na temat modernizmu i krytyki: „Słynny niemiecki poeta Hölderlin. W „Pieśniach nocy” schizofrenia była wyraźnie widoczna… braki w kompozycji, porządku i powiązaniu… obrazy niezrozumiałe, niejasne, niewygodne, zagmatwane… wymyślanie nowych słów, zabawa dźwiękami, maniery językowe… Ale wszyscy główni krytycy nazywali to „postępem” (s. 322).
Później, w wieku 32 lat, ten biedny poeta w końcu oszalał. I to samo mamy teraz z naszymi modernistami.
I więcej o modernizmie: „Im silniejsze cechy bionegatywne danej osoby (wraz z talentem), tym szybciej otrzyma on tytuł «geniusza» lub «genialności»”
(s. 336). Przykładem tego są ci „geniusze”, których teraz wyrzucamy za granicę.
Ciekawe pytanie: dlaczego jest tak mało geniuszy? Odpowiedź dr Lange: „Wielu naukowców uważa, że kobiety, które dokonały wielkich rzeczy, są w rzeczywistości półmężczyznami, że są męskie. Może to zależy od hormonów” (s. 343).
Aby kobiety się nie obraziły, czytamy: „Ale kobiety potrafią lepiej niż mężczyźni odkrywać i szanować geniuszy, to one grają pierwsze skrzypce w tworzeniu geniuszy” (s. 343).
Może kobiety naprawdę mają lepszy węch – uśmiechnął się profesor ciemnych spraw. – Wśród psów tropiących, węch samic jest z reguły zawsze lepszy niż samców. A moja żona Wieroczka po prostu mnie obwąchuje i mówi, gdzie byłem.
Smutny fakt: „Wysoko uduchowieni ludzie sami są już bionegatywni w sensie sztuki i reprodukcji. Nigdy nie będą w stanie poświęcić takiej uwagi małżeństwu i wychowywaniu dzieci, jak normalni ludzie. Duchowość wymaga wewnętrznej wolności twórczej, wymaga samotności i koncentracji.”
Dlatego wielu geniuszy pozostawało w celibacie: Heraklit, Pitagoras, Solon, Platon, Herodot, Demostenes, Wergiliusz, Horacy, Kopernik, Botticelli, Raphael, Michelangelo, Leonardo da Vinci, Galileusz, Cervantes, Calderon, Tasso, Kartezjusz, Spinoza, Leibniz, Kant , Beethoven, Schopenhauer, Schubert, Brahms, Chopin, Nietzsche. Można tu także dodać Lermontowa i Gogola.
A oto lista geniuszy, którzy pobrali się, ale te małżeństwa były bardzo nieszczęśliwe: Shakespeare, Milton, Swift, Shelley, Dickens, Berlioz, Haydn, Glinka, Wagner. Można tu także dodać Puszkina i Tołstoja.
Tylko nieliczne małżeństwa geniuszy były szczęśliwe: Schiller, Wagner II, Bach, Gluck, Mozart, Schumann.
Z powodów anormalności seksualnych wiele błyskotliwych małżeństw okazało się bezdzietnych, jak np.: Owidiusz, Dürer, Fryderyk Wielki, Haydn, Cezar. Tutaj możesz także dodać Lenina i Hitlera.
A jeśli były dzieci, to nieudane: Luter, Rembrandt, Goethe. Tutaj możecie dodać także Iwana Groźnego, Piotra Wielkiego, Katarzynę Wielką, Napoleona, Dostojewskiego, Tołstoja, Trockiego i Stalina. Tak, prawie zapomniałem o Karolu Marksie i Einsteinie.
Odnosząc się do naukowca Reibmaura, dr Lange mówi: „Genealogicznym warunkiem wielkiego talentu jest kazirodztwo” (s. 343). Ale jednocześnie, jak już wiecie, kazirodztwo jest korzeniem drzewa zła. Zastanówcie się teraz: jaka religia zabrania małżeństw mieszanych i w ten sposób niejako promuje ciągłe kazirodztwo? Nauczcie się myśleć samodzielnie.
Następnie dr Lange pisze, że celowe hodowanie geniuszy jest niemal przestępstwem: „Aby to zrobić, trzeba skrzyżować osoby z utalentowanych rodzin z ludźmi o obcej, a przede wszystkim psychopatologicznej krwi, czyli trzeba świadomie stworzyć bionegatywną osobę…” (s. 347).
„Tutaj czujecie, że doktor Lange wam czegoś nie mówi. Wie, ale woli milczeć. Kim są ci „ludzie obcej i psychopatologicznej krwi” ? Kto to jest?”
Aby nie odbiegać od naszego tematu, na razie powiem tylko, że ten proces, o którym dr Lange woli milczeć, z punktu widzenia naszego arcybiskupa Pitirima, nazywany jest zjednoczeniem szatana i antychrysta. I z tego związku wyszły takie genialne demony, jak Kiereński, Lenin, Stalin i Beria, a także Hitler, Goebbels, szef Gestapo - Himmler, jego asystent- Heydrich, a także mały diabeł, Adolf Eichmann, specjalista od „rozwiązywania kwestii żydowskiej”. Tak, i nawet genialny Einstein nie rozwiąże tego zagmatwanego problemu.
Na końcu swojej książki (s. 350 itd.) dr Lange przechodzi do kwestii osobistych i podaje tak pikantne szczegóły z życia genialnych ludzi:
Aleksander Wielki. Homoseksualista, epileptyk, alkoholik, różnokolorowe oczy, lekko przymrużone jedno oko. Zmarł albo z powodu delirium tremens, albo z powodu gorączki. A jego brat to kompletny idiota. Możemy też dodać, że jego ojciec, król Macedoński Filip II, również był homoseksualistą. Potem ten genialny syn pomógł zabić ojca.
Nawiasem mówiąc, w tym ogólnym przeglądzie posługuję się także danymi z drugiego wydania książki doktora Langego z 1956 r.” – wyjaśnił profesor ciemnych spraw.
Juliusz Cezar. Homoseksualista, a raczej biseksualista. Jak mówiono o nim w Rzymie: „Jest mężem dla każdej kobiety i żoną dla każdego mężczyzny!” Epileptyczny. Obsesyjne sny, że uprawia seks z matką. Urodzony przez cesarskie cięcie. Cóż, i tak dalej, i tak dalej.
Charakterystyczne jest to, że zarówno Aleksander Wielki, jak i Juliusz Cezar mieli urojenia wielkości. Cezar nakazał umieścić swoje posągi pomiędzy posągami bogów i oddawać mu boskie zaszczyty. A Aleksander Wielki po prostu twierdził, że urodził się nie ze swojego ojca-pederasty Filipa, ale z boga Zeusa. A teraz przypomnijcie sobie „kult osobowości Stalina”. I znajdziecie tam wiele podobieństw.
Cesarz Kaligula. Homoseksualista, sadysta, epileptyk, kazirodztwo z siostrami, chory psychicznie. Rozkazał odciąć głowy bogom i przymocować tam własne wizerunki. Przechwalał się, że jego matka urodziła się w wyniku kazirodztwa pomiędzy cesarzem Augustem a jego córką Julią.
Cesarz Neron. Homoseksualista, sadysta, poeta, podpalacz, chory psychicznie. Podwójne kazirodztwo ze strony rodziców. Kazirodztwo z matką, którą później zabił. Oprócz innych żon był żonaty z Żydówką Poppeą, którą także zabił. Tacy byli cesarze rzymscy w czasie upadku Rzymu. Ale w naszych czasach też nie jest lepiej.
Fryderyk Wielki. Od dzieciństwa cierpiał na wrodzoną stulejkę, czyli nezalupę, która uniemożliwia aktywność seksualną. A kiedy został obrzezany, od 22 roku życia rozwinęły się u niego skłonności homoseksualne.
Jeśli przeczytasz biografię Goethego, dostrzeżesz w niej swego rodzaju Don Juana, który do późnej starości wesoło biega za młodymi damami, a nawet odnosi z nimi sukcesy. Podobnie jak w Fauście. Ale u doktora Lange znajdziesz zupełnie inny obraz.
Goethe. Kompletny psychopata schizoidalny i cykloidalny. Siostra szalona. Zakochany, fiksacja na punkcie matki i chorej psychicznie siostry. Wolał „zapracowane”, czyli zamężne kobiety. Zła dziedziczność. 25 grudnia 1789 roku urodził się syn August, który był ciężkim psychopatą i pijakiem, zmarł w wieku 41 lat na zapalenie mózgu. W 1791 r. urodziło się martwe dziecko. W 1793 r. – dziewczynka, która zmarła 10 dni później. W 1795 r. – chłopiec, który zmarł po 14 dniach. W 1802 r. – dziewczynka, która kilka godzin później zmarła. Całkowita degeneracja jego dzieci i wnuków. Dlatego diabeł nazywany jest także aniołem śmierci. I nawet Mefistofeles tu nie pomoże.
Także nasz genialny Dostojewski miał podobną historię. Pierwsza córka Sofia zmarła po 3 miesiącach. Druga córka Ljubow przeżyła. Wkrótce zmarł pierwszy syn Fiodor. Drugi syn Aleksiej zmarł w wieku 3 lat. Tak więc na 4 dzieci 3 zmarło w wyniku zwyrodnienia. Ojciec Dostojewskiego pochodził z duchowieństwa i w dodatku był sadystą, za co został zamordowany przez swoich chłopów, a sąd carski tych chłopów uniewinnił. Sam Dostojewski był sadomasochistą. Fiksacja na punkcie nieletnich dziewcząt, czyli wyparty homoseksualizm, jak w „Lolicie” Nabokowa. Oto wyniki dla Was. Niestety, cała psychopatologia opisana przez Dostojewskiego jest mylona z prawdziwym „narodem rosyjskim”.
Napoleon. Stosunki homoseksualne z bratem Józefem. Uwiódł wszystkie swoje siostry. Epileptyczny. Ciągłe skurcze prawego ramienia i warg (tik), także skurcze nóg, gdy był zły. Od dzieciństwa skłonność do kłamstw. Wyraźny kompleks niszczenia (również w odniesieniu do mebli, dzieci, dzieł sztuki, zwierząt). Z wściekłości tarzał się po ziemi. Skóra bezwłosa, gładka, miękka. Ojciec alkoholik (ojciec Stalina też jest alkoholikiem!). Przewlekłe bóle głowy. Brat Louis może mieć paranoję. Nieślubny syn Napoleona jest poważnym psychopatą. Brat Napoleona, Louis, jest kompletnym psychopatą. Siostra Napoleona, Polina, jest osobą zdegenerowaną maniakalnie. Na podstawie budowy ciała Napoleona można przypuszczać zaburzenia w funkcjonowaniu układu dokrewnego i gruczołów dokrewnych: niski wzrost (151 cm), dysproporcje w budowie ciała, kobiece cechy ciała, skóry i włosów, a także słabo rozwinięte narządy płciowe, jak u dziecka.
O ile pamiętam, u nas do armii nie są nawet przyjmowani ludzie o wzroście poniżej 150 centymetrów, uznając ich za nieodpowiednich do służby wojskowej. A wzrost największego dowódcy, Napoleona, wynosi 151 cm?! Średni wzrost mężczyzny wynosi około 178 cm. Czy wiecie, ile wzrostu miał generalissimus Stalin? 155 cm też jest mało. A towarzysz Lenin nie pozostaje daleko w tyle – 166 cm.
Do tego grona można jeszcze dodać generała Franco – 157 cm. A twórca sadyzmu, markiz de Sade, też miał 155 cm wzrostu. Nawiasem mówiąc, w czasie Wielkiej Czystki szefem NKWD był Jeżow – także karzeł . Nasz słynny przywódca anarchistyczny, ojciec Machno, był takim samym karłem. Dla mężczyzny taki wzrost jest jedną z zewnętrznych oznak zwyrodnienia. Ale często rodzi to także kompleks władzy, kompleks Napoleona.
Przytoczę teraz fragmenty oficjalnego raportu sporządzonego przez doktora Henry po sekcji zwłok Napoleona, który zmarł na raka w wieku 52 lat na wyspie Św. Heleny:
„Cała powierzchnia ciała była pokryta grubą warstwą tłuszczu podskórnego... na brzuchu warstwa tłuszczu sięgała nawet pięciu centymetrów. Na ciele prawie nie było włosów, a na głowie były cienkie, delikatne i jedwabiste. Narządy płciowe (bardzo małe) są prawdopodobnie fizyczną przyczyną braku popędu płciowego i wstrzemięźliwości, która cechowała zmarłego (w czasie jego uwięzienia na wyspie Św. Heleny). Skóra była bardzo biała i miękka, zupełnie jak jego dłonie. Ogólnie całe ciało było słabe i kobiece. Włosy wokół penisa są bardzo podobne do kobiecego „kopca Wenus”. Mięśnie piersiowe są małe, ramiona wąskie, a biodra szerokie”.
Oto człowiek, który wywrócił do góry nogami całą Europę i zagroził istnieniu Rosji. Niestety, doktor Lange przedstawia swoich geniuszy w całkowitym chaosie. To tak, jakby trzęsły mu się ręce. Dlatego przytaczam je Wam w takim samym nieporządku.
Budda, założyciel buddyzmu. Zostawił żonę i dziecko, nawet się nie żegnając. Megalomania: władca świata, wszechmocny, istota najwyższa. Halucynacje bogów, aniołów, demonów. Melancholijny, ascetyczny, skromny i delikatny. Wędrował i żył z jałmużny.
Luter, założyciel protestantyzmu. Ten dysydent miał ciągłe urojenia zmysłowe, szczególnie prześladowały go wizje i głosy diabłów. Jako ksiądz w proteście przeciwko ślubowi celibatu, ożenił się z zakonnicą, ale jego dzieci, jak można było się spodziewać, okazały się ułomne. Jak to mówią, czort namieszał.
Rousseau, ideolog rewolucji francuskiej 1789 r. Przed rewolucją, w latach 1760-1789, Rousseau był wielokrotnie uznawany za szaleńca. Zwyrodnienie od kołyski. Ekshibicjonizm (czyli obnażanie się), masochizm, fetyszyzm (fiksacja seksualna na obiektach nieożywionych), kleptomania (mania kradzieży), impotencja i tak dalej. Od 1766 r. mania prześladowcza mieszała się z urojeniami wielkości. Hipochondria. Schizofrenia, która w wieku 40 lat przekształciła się w przewlekłą postać paranoidalną. Homoseksualizm. Fiksacja seksualna na punkcie moczu. Chętnie kradł i kłamał. W wyniku manii prześladowczej uwierzył, że to nie on sam jest chory, ale cały otaczający go świat jest chory i potrzebuje leczenia za pomocą rewolucji.
„Oto duchowy ojciec wielkiej rewolucji francuskiej” – wzruszył ramionami generał-profesor 13 Wydziału KGB.” – Ponadto uważany jest także za wielkiego oświeciciela, filozofa i pedagoga.
Kierkegaard, duński filozof obskurantystyczny, ojciec modernistycznej filozofii egzystencjalizmu. Bez wątpienia homoseksualista.
Można jeszcze dodać, że Kierkegaard był od urodzenia garbusem i nawróconym Żydem, którego przez całe życie kąsał inny Żyd – Georg Brandes-Kogan. Kierkegaard ożenił się, ale żona natychmiast go opuściła. A drugi duński geniusz, kochany gawędziarz Andersen, również nie jest lepszy, także totalny homo. Dla geniuszy jest to jak choroba zawodowa.
Schopenhauer, filozof pesymistyczny. Ukryty homoseksualizm. Dlatego jest takim pesymistą.
Tę listę genialnych szaleńców można ciągnąć w nieskończoność, ale czas już ją zakończyć. Doktor Lange-Eichbaum kończy swoją książkę „Geniusz, szaleństwo i chwała” bardzo interesującym wnioskiem:
„Ludzkość nie ma jeszcze filozofii wartości bionegatywnych. Pokazaliśmy, że pochodzenie patologiczne może reprezentować główne genetyczne wartości kulturowe. Ale czasami może być inaczej: patologiczna zasada, ukryta pod szatą religijną, filozoficzną lub etyczną może znacząco zaszkodzić zdrowemu życiu”.
„Oczywiście może pojawić się filozof wartości, zupełnie zdrowy, zupełnie prosty i powiedzieć nam: „Nie chcemy bionegatywności w żadnej formie. Chcemy tylko zdrowego i dostatniego życia. Prawda, jasność i zdrowie są nierozłączne. Precz z iluzjami, precz z halucynacjami i szaleństwem! Precz ze wszystkimi swoimi zwodniczymi i podstępnymi tajemnicami ze sfery „szaleństwa” i negatywizmu! Precz z całym tym oszustwem i aureolą wokół niejasnych bzdur i czarów! Chcemy być wolnymi, zdrowymi ludźmi w wolnej krainie…”
„I być może zgodzimy się ze słowami tego zdrowego, prostego człowieka. Może. Ale pewnego dnia może wydarzyć się bardzo dziwna rzecz. Stoimy w mniejszości wobec naszego ideału zdrowia. A większość ludzi, wychodząc z mrocznych, głębokich instynktów, ponownie zacznie skłaniać się ku temu, co „irracjonalne”, ku temu, co dzikie, niezmierzone, niezrozumiałe, strasznie nienormalne, ku „szaleństwu” w jakiejkolwiek formie... Człowiek to zwierzę tragiczne!".
Wniosek jest dość pesymistyczny. Dlatego filozofowie mówią, że diabeł zwyrodnienia jest osobą okropnie przebiegłą i powodującą zagmatwanie.
Następny rozdział
Powrót do spisu treści