Grigorij Klimow «Protokoły Mędrców Sowieckich»

Protokół 3. Klucze wiedzy

I Jezus powiedział: „Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, aby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się ślepymi”.

Jan. 9:39.

Na następnym wykładzie generał profesor Bykow w dalszym ciągu cytował profesora Lombroso:

„Wielki myśliciel Auguste Comte, twórca filozofii pozytywizmu, głosił, że w przyszłości zapłodnienie kobiet będzie odbywać się bez pomocy mężczyzn a sam przez 10 lat leczył się na zaburzenia psychiczne”.

„Ten hrabia wraz z Saint-Simonem i Fourierem stworzyli utopijny socjalizm: ze wspólnymi żonami, wspólnymi dziećmi i jednym kocem na sto osób. Hrabia Saint-Simon miał oczywistą manię wielkości – kazał swojemu słudze budzić go każdego ranka słowami: „Wstawaj, hrabio, czekają cię wielkie rzeczy!” W pogoni za tą wielkością zgłosił się na ochotnika do armii Waszyngtona podczas rewolucji amerykańskiej. Potem ten sam Saint-Simon siedział w domu wariatów. A zdaniem Engelsa Saint-Simon „był najbardziej wszechstronnym umysłem swoich czasów”. Fourier był paranoikiem, to znaczy niespełna rozumu. Comte w końcu całkowicie oszalał i ogłosił się „Mesjaszem i Najwyższym Kapłanem Ludzkości”. A mimo to Karol Marks nazywa Saint-Simona i Fouriera „patriarchami socjalizmu”. Czy widzicie, z jakich korzeni zrodził się socjalizm i komunizm?

„Genialny matematyk Beaulieu, który poprawił geometrię Euklidesa, wyróżniał się jednocześnie szalonymi poczynaniami. Któregoś razu wyzwał na pojedynek 13 osób (uwaga – 13?!) i rozesłał zaproszenia na swój pogrzeb, wydrukowane białymi literami na czarnym tle. W przerwach między bójkami bawił się grą na skrzypcach, które były całą jego własnością”.

„Kiedy Archimedes krzyknął swoje słynne „Eureka!”, nie tylko wyskoczył z wanny, ale także nago wybiegł na ulicę”.

„Ojciec ironii i humoru, Jonathan Swift, który napisał „Podróże Guliwera", był księdzem i jednocześnie pisał książki antyreligijne, a potem oszalał”.

„Ideolog Rewolucji Francuskiej, Rousseau, przez całe życie był chory psychicznie, a pod koniec życia popadł w całkowite szaleństwo, cierpiąc na manię prześladowczą, spodziectwo i spermatoreę (mimowolne wydzielanie nasienia). Rousseau pisał listy do Boga i zamiast do skrzynki pocztowej, wrzucał je pod ołtarz katedry”. Ponieważ jednak nie otrzymał żadnej odpowiedzi od Pana Boga, Rousseau „logicznie” wyciągnął z tego wniosek, że Boga nie ma. I nasz Sołżenicyn pisze w ten sam sposób swój „List do przywódców Związku Radzieckiego”. Notabene, ten sam Rousseau był apostatą trzy razy: najpierw wyrzekł się katolicyzmu, potem protestantyzmu, a w końcu nawet własnej «religii filozofów»”.

Wielki matematyk i filozof, Pascal, twierdził, że największy geniusz graniczy z całkowitym szaleństwem i udowodnił to na własnym przykładzie. Pascal i Newton w okresach szaleństwa porzucali swoją bezpośrednią specjalizację (fizykę) i zajmowali się teologią”.

Mahomet, Luter i Savonarola również byli szalonymi geniuszami. To samo dotyczy założycieli, jeśli nie wszystkich religii, to przynajmniej wszystkich sekt, które pojawiły się w świecie starożytnym i współczesnym.”

„Całe strony Koranu zostały podyktowane Mahometowi przez „ducha”. Sam Luter przyznał, że często budził się o północy i debatował z szatanem, a niektóre z jego argumentów wykorzystywał później w swoich kazaniach”.

„Niejaki Pikar wyobrażał sobie, że jest synem Bożym, wysłanym na Ziemię, aby uczyć ludzi, żeby nie nosili odzieży i mieli wspólne żony – tak pojawiła się sekta adamitów. Podobnie powstały sekty anabaptystów, kalwinistów i jansenistów, z powodu których przelano tak wiele krwi. O wiedźminach i czarownicach nie ma co mówić – to zjawisko jest zrozumiałe i oczywiste”.

„Szwedzki filozof, teolog i mistyk, Swedenborg, twierdził, że całe dnie, a nawet miesiące spędzał na rozmowach z duchami żyjącymi na różnych planetach. Powiedział, że mieszkańcy Jowisza chodzą częściowo na rękach, a częściowo na nogach, że mieszkańcy Marsa mówią oczami, a mieszkańcy Księżyca brzuchem. Niemniej jednak do dziś Swedenborg ma wielu zwolenników, którzy podzielają jego zdanie”.

Jednocześnie Swedenborg był największym szwedzkim naukowcem, a nawet członkiem honorowym Akademii Nauk w Petersburgu. Była to postać większa niż nasz dysydencki akademik Sacharow. A w drugiej połowie życia, genialny Swedenborg po prostu oszalał. I coś podobnego z akademikiem Sacharowem. Ale tylko specjaliści rozumieją istotę tej sprawy. Lombroso pisze:

„Prawdziwych szaleńców wyróżnia niekiedy tak wybitny umysł, a często i tak niezwykła energia, że mimowolnie zmusza nas to do utożsamiania ich, przynajmniej tymczasowo, z geniuszami”.

Oto klucz do zagadki niektórych naszych „odszczepieńców”, których wsadzamy do domu wariatów. A zachodnia propaganda podnosi wycie i wrzask, że to nie szaleńcy, ale geniusze walczą o „wolność i prawa człowieka”. Czym innym jest być całkowicie szalonym, że tak powiem, uczciwym szaleńcem, a czym innym być niepoczytalnym, czyli półszalonym, czyli nieuczciwymi szaleńcami.

Profesor Lombroso podkreśla, że prawie wszyscy ci szaleni geniusze mieli zaburzenia seksualne:

„Michał Anioł nieustannie nalegał, aby jego sztuka zastąpiła żonę. Goethe, Heine, Byron, Cellini, Napoleon, Newton, choć tego nie mówili, to swoimi czynami udowodnili coś jeszcze gorszego”.

Potem Lombroso podaje praktyczny przykład:

„Hrabia A., słynny dyplomata, nalewał mocz swojej kochanki do szklanki i pił go podczas uroczystych obiadów. Niektórzy szaleńcy jedzą ekskrementy”.

W medycynie nazywa się to koprofilią i dlatego w języku rosyjskim powstało przekleństwo „g....jady” {"г....еды"}. Dalej od Lombroso:

„Pewna kobieta zwymiotowała na widok męża, którego bardzo kochała”.

„Jedną z głównych cech szalonych geniuszy są naprzemienne stany ekstazy i atonii (apatii), czyli utrata sił, lenistwo, drażliwość”.

Nawiasem mówiąc, zaobserwowano to u towarzysza Lenina: jego biografowie podkreślają sporadyczne leninowskie „wściekłości” i okresy całkowitej apatii.

„Człowiek jest najbardziej próżnym ze zwierząt, a poeci są najbardziej próżnym z ludzi” – napisał poeta Heine, mając na myśli siebie. Przypomnijmy sobie teraz, że nasz sprzeciw wobec literatury rozpoczął się od poety Pasternaka i jego „Doktora Miortwago”.

A oto uwaga Lombroso: „Wśród Żydów jest więcej wykształconych i utalentowanych ludzi, ale wśród Żydów jest też 4–6 razy więcej niepoczytalnych, niż wśród otaczających ich ludzi. W Niemczech było 8 razy więcej szalonych Żydów niż wśród Niemców”.

Dlatego Hitler pojawił się nie byle gdzie, ale w Niemczech. Lombroso pisze następnie, że „w polityce Żydzi stworzyli nihilizm i socjalizm”.

Ponieważ Lombroso sam jest Żydem, dość trudno podejrzewać go o antysemityzm. Ale znając tę formułę Lombroso, zrozumiecie, dlaczego prawie wszyscy nasi tak zwani dysydenci, opozycjoniści i nieprawomyślni są w ten czy inny sposób związani z Żydami: wszyscy oni są albo Żydami, albo osobami pozostającymi w mieszanych małżeństwach z Żydami, albo produktami tych małżeństw, pół-Żydami, których sami Żydzi nazywają memzerami. Wszystko to oparte jest na złotej formule Lombroso.

Cóż, popatrzcie sami. Prekursor wszystkich dysydentów – Pasternak, jest Żydem, Sołżenicyn jest pół-Żydem memzerem: jego ojciec jest przechrztą-Żydem, jego pierwsza żona też jest memzerką, a jego druga żona jest już pełną Żydówką. Akademik-dysydent Sacharow jest, jak mówią, szabesgojem, czyli mężczyzną na posługach Żydów i jest żonaty z Żydówką Bonner. Pensjonariusz domu wariatów, Tarsis, jest Żydem. Amalrik też, jak mówią, jest z domieszką pochodzenia żydowskiego, {с прожидью}. Bracia-dysydenci Żores i Roj Miedwiediew są memzerami, ich mamele jest Żydówką. Chalidze jest także memzerem, jego ojciec jest Gruzinem, a mamele jest polską Żydówką, i sam jest żonaty z Żydówką, siostrą jego kolegi-dysydenta, Litwinowa. A za całym tym zamieszaniem kryje się żydowska formuła żydowskiego profesora Lombroso. Ale porozmawiamy o tym bardziej szczegółowo później, kiedy zapoznacie się z teorią Chrystusa i antychrysta.

Tymczasem wróćmy do Lombroso, który pisze, co następuje: „Szaleńcy w domach wariatów często wymyślają nieistniejący język, alfabet, pismo”. I nazywają siebie modernistami lub futurystami.

Jako wyraźny przykład spójrz na język sprzeciwu Noblisty Sołżenicyna: „żołnierz” {солдяга}; „podrywać młode dziewczyny" {„кобелировать” }; „ponura” {“засмурженная”} bluza mundurowa; „zakłopotany” {“обопнулся”} (zrozum – zapiera się {уперся}); trawy „nasączają się” {“сочают”} po deszczu; „utyć, tłuścieć” {“свинеть” }; „nawiało” {“навенуло” }; „"na otwartej przestrzeni” {“на раскрыве”}; „na paluszkach” {“на цирлах” }; „srożyć” (od słowa „róg”) {“рожеть”}; znaczenie „wybaczyć” {“простичь” } (to znaczy zrozumieć); areszt składa się z drobnych „okoliczności” {арест состоит из мелких “околичностей”} (zgadnij, co to jest?); karaluchy „mienieło”{“менело”} (rozumiesz – zrobiło się mniej); „zdezorientowany” {“сумутится”}; „uciekł” {“ухайдакался” }; „schronienie” {“укрывище”}; „pozbyć się” {“изгаляется”} (zgadnijcie, co to jest?); „był szalony” {“чушкался”}; „orzekali” {“юрили”}; „był wszędzie na czas” {“обоспел”}; „gorjuny” (nieudacznicy (?)) {“горюны” } i tak dalej.

No i jeszcze takie perły tego bohatera naszych czasów: „Pieprz się”, „schrzań się”, „spieprz się”, „spie.dol się”, „pieprz się w usta”, „ch.j w d..ę”. Swoją drogą te perły literackie nawiązują do slangu homoseksualistów, którzy w większości przypadków używają się nie w d..ę, a w usta.

Etapem przejściowym między genialnymi szaleńcami, normalnymi ludźmi i całkowicie obłąkanymi jest to, co Lombroso nazywa matoidalnymi-grafomaniakami. Niektórzy inni naukowcy klasyfikują ich jako psychopatów lub neuropatów. Tę mieszankę geniuszy i idiotów nazywamy po prostu „geniotami”.

Profesor Lombroso stwierdza, że spośród 215 zbadanych przez niego geniotów 44 było „prorokami”. Genioci zwykle mają płaskie uszy i często mają drgawki twarzy lub tiki. Jednocześnie Lombroso zauważa, że wśród jego geniotów było „5 profesorów uniwersyteckich, 3 dyrektorów szpitali, 3 członków parlamentu, 2 senatorów i 5 księży”.

Następnie Lombroso podsumowuje:

„Zwykle takie osoby stają się szefami tajnych stowarzyszeń, które spotykają się w kawiarni lub klubie politycznym, stają się założycielami nowych sekt lub ich apostołami… Politycy powinni pomyśleć o problemie mattoidów, trzeba ich leczyć, bo inaczej mogą powodować wiele problemów dla społeczeństwa”.

Cóż, nasz 13. Wydział KGB robi dokładnie to, co zaleca profesor Lombroso. Dlatego umieszczamy naszych psycholi, geniotów i po prostu idiotów w szpitalach psychiatrycznych lub domach wariatów, durdomach – specjalny projekt „Golem”.

Następnie wyrzucamy część tych pensjonariuszy domów wariatów za granicę, w ramach prewencji sanitarnej i politycznej. Z reguły na izraelskiej wizie – specjalny projekt „Agasfer”. A na Zachodzie ci pensjonariusze domów wariatów są witani jako świeżo upieczeni prorocy. Ale to też nie jest nowość. Lombroso pisze o tym:

„Tłum, dzicy i barbarzyńcy często szanowali niepoczytalnych. W języku biblijnym, a także wśród Fenicjan i Kartagińczyków tymi samymi słowami określano proroka, szaleńca i przestępcę. Szaleni ludzie byli nietykalni, prawdopodobnie ze względu na uprzedzenia przekazane Żydom przez Arabów, którzy proroka i szaleńca nazywali tak samo – „navi”. W Indiach bramini konsultowali się z szaleńcami i patronowali im. Turcy odnosili się do szaleńców z takim szacunkiem, uważając ich za osoby bliskie bóstwu, że nawet w domach duchownych otwierały się przed nimi drzwi. Na Madagaskarze szaleńcy byli obiektami kultu. Wśród Patagończyków epileptycy cieszyli się niezbywalnym prawem do urzędu kapłańskiego. W latach osiemdziesiątych XIX wieku cała Moskwa czciła świętego głupca Iwana Jakowlewicza Koreiszę”.

„Listy szalonych pisarzy i proroków („oświecicieli”) podane przez psychiatrów Delpierre’a, Philomnesta i Adelunga wywołują uśmiech współczucia wobec ludzkiej głupoty, biorąc pod uwagę, że większość tych chorych psychicznie ludzi miała wielu zwolenników”.

Czy teraz rozumiecie, dlaczego nasi pacjenci durdomów, genioci i po prostu idioci są witani na Zachodzie jako prorocy? Spójrzcie na naszego drugiego mesjasza, Sołżenicyna, z jego orszakiem pacjentów domów wariatów, zaburzonych tancerzy i dziedziczących zaburzenia { дурнаследов }. Kto zgadnie, czym jest „złe dziedziczenie”? {Кто угадает, что такое “дурнаследы”? } A to bardzo proste: źli spadkobiercy, to ludzie o złej dziedziczności. Naśladuję go, żeby pokazać, że neologizmy potrafią wymyślać nie tylko psychopaci, ale i psychiatrzy”.

* * *

Następny profesor pojawił się na katedrze nie w mundurze KGB, ale w czarnej sutannie kapłańskiej i z dużym złotym krzyżem na piersi. Niektórzy członkowie rządu radzieckiego poruszyli się zaskoczeni przy swoich biurkach.

„Nie martwcie się, towarzysze” – uspokoił ich profesor. – „Przed Bogiem jestem pokornym arcybiskupem Pitirimem. A na świecie jestem generałem bezpieczeństwa państwa, Pitirim Fiodorowicz Dobronrawow”.

Członek Biura Politycznego Safonow szturchnął sąsiada:

„Czy wiesz, kto to jest? To głowa zakonu sowieckich jezuitów i prawa ręka naszego Czerwonego Papy... Jak to powinno być w prawdziwej dobrej Inkwizycji…”.

„Towarzysze” – zaczął Generał-arcybiskup. – „Teraz już mniej więcej wiecie, jak działa prawo biologicznego i historycznego przenośnika taśmowego, które rozdziela dobra doczesne, jeśli nie po równo, to przynajmniej po kolei i co dzieje się na końcu tego przenośnika, gdzie siedzi ta drobnostka zwana diabłem.

O smutnym związku inteligencji z szaleństwem mówi nie tylko Lombroso, ale już na pierwszych stronach Biblia, w Księdze Rodzaju, w opisie Upadku. Drzewo poznania, będące pozornie symbolem ludzkiego intelektu, nie bez powodu nazywane jest drzewem poznania nie tylko dobra, ale i zła. Kiedy Adam i Ewa jedli z tego drzewa poznania dobra i zła, najpierw poznali wstyd, czyli swoją płeć i grzech. W symbolicznej formie widzisz przeklęty trójkąt: umysł – dobro, szaleństwo – zło i seks – grzech, które są ze sobą powiązane w taki sposób, że żaden filozof nie jest w stanie rozwiązać tego problemu. Można to określić jedynie jako nieprzyjemny fakt – grzech pierworodny.

Jednak wiedząc o tym, zrozumiecie niektóre dziwne sekty religijne, jak nasi rosyjscy holicy czy „synowie wolności”, którzy kategorycznie odmawiają posyłania swoich dzieci do szkoły, wierząc, że edukacja jest grzechem. Podobna historia dotyczy amerykańskiej sekty „Amisze” w Pensylwanii, która odrzuca wszelki postęp i nawet nie używa guzików, uważając to za diabła cywilizacji. A nasz Sołżenicyn też zaleca powrót z traktora do koni.

Aby sprawdzić związek między inteligencją a zwyrodnieniem, weźmy najprostszy przykład – porównajmy ludzi i zwierzęta. Na przykład homoseksualizm występuje również wśród małp, ale jest to tak rzadkie zjawisko, o ile inteligencja małp jest niższa od inteligencji ludzi. Podobnie jest z innymi zwierzętami. Wydaje się, że perwersja seksualna jest wprost proporcjonalna do inteligencji.

Niedawno w Anglii odkryto byka hodowlanego, który okazał się pederastą. Oczywiście tego byka należałoby wysłać do freudowskich psychoanalityków, którzy twierdzą, że leczą takie rzeczy. Zamiast tego głupie angielskie Ministerstwo Rolnictwa nakazało wysłanie tego byka do rzeźni.

Dlaczego? To, że wspinał się nie na krowy, ale na inne byki, wcale nie przeszkadza w tej sprawie, ponieważ we współczesnej hodowli, hodowla odbywa się zwykle poprzez sztuczne zapłodnienie. Oznacza to, że hodowcy bydła wiedzieli, że ten byk ma złą dziedziczność, z czym Freudyści oczywiście nigdy się nie zgodzą. Sprawa zakończyła się tym, że w Kanadzie był amator, który kupił tego byka jako unikat.

A teraz, towarzysze, rozważmy bardziej szczegółowo pierwszy etap degeneracji – perwersje seksualne. Niektórzy mogą pomyśleć: „Dlaczego my, sowieccy przywódcy, mielibyśmy zajmować się tak pikantnym tematem, odpowiednim tylko dla żartów?” Ale niestety, kryje się za tym choroba psychiczna, a co za tym idzie, prawie wszystkie tajemnice ludzkiej psychiki.

Na przykład, kiedy naukowcy po raz pierwszy badali syberyjskich szamanów wśród Jakutów, Buriatów, Czukczów i Lapończyków, odkryli tam dziwne rzeczy. Można o tym przeczytać w naszej bibliotece w książce „Szamanizm” W. M. Michajłowskiego, wydanej w Moskwie w 1892 r. przez Cesarskie Towarzystwo Miłośników Historii Naturalnej, Antropologii i Etnografii. Pisze o tym naukowiec i pisarz N.A. Bogoraz-Tan, były rewolucjonista-narodowiec, który swoje spostrzeżenia poczynił podczas służby na zesłaniu na Syberii w czasach carskich. A teraz jego żydowska krewna, Łarisa Bogoraz-Bruchman wariuje w Moskwie. Permanentni rewolucjoniści.

A dziwactwa tych szamanów są następujące: większość szamanów charakteryzuje się homoseksualizmem lub innymi perwersjami seksualnymi. Im silniejsze są te cechy, tym potężniejszy jest szaman. Ale po tych perwersjach seksualnych następują choroby psychiczne, które powodują szczególne kompleksy psychiczne, które są kluczem do zrozumienia szamanów i szamanizmu. A te kompleksy są tak silne, że jeśli szaman zaprzestał praktykowania szamanizmu, to często chorował, a nawet umierał. I coś podobnego przydarzyło się Napoleonowi, gdy przybył na wyspę św. Heleny – w wieku 52 lat.

Wielu zachodnich naukowców zaangażowało się w podobne badania wśród czarnych czarowników w Afryce i na wyspach Morza Południowego. I ci badacze społeczości zauważyli ten sam dziwny wzorzec. Z jednej strony większość czarnych czarowników była seksualnymi zboczeńcami. Natomiast z klinicznego punktu widzenia byli to ludzie, których nazywamy psychopatami, psychotykami lub neurotykami, czyli chorymi psychicznie.

Zatem większość czarnych czarowników, podobnie jak szamani, była typowymi degeneratami. A jednocześnie w warunkach prymitywnego, czarnego społeczeństwa, że tak powiem, w warunkach pierwotnej demokracji, ci degeneraci z jakichś tajemniczych powodów stali się czarownikami, kapłanami lub przywódcami swojego społeczeństwa. I ta sama historia z szamanami. Zupełnie w różnych częściach świata – i to samo zjawisko. Oznacza to, że psychodynamika jest taka sama. Zatem istnieje pewien wzorzec. Ale jaki?

Tutaj dochodzimy do zagadki „kompleksu władzy”, który tworzy tak zwanego „naturalnego” przywódcę, począwszy od syberyjskich szamanów i murzyńskich czarowników, po Kiereńskiego i Trockiego, Lenina i Stalina, Hitlera, a nawet Roosevelta.

Aby znaleźć klucz do „kompleksu władzy”, musimy zajrzeć w obszar psychopatologii seksualnej. Ten klucz jest ukryty w ciemnym kącie, do którego zagląda niewielu ludzi, w tym brudnym miejscu, zwanym sadyzmem.

Mówiąc o sadyzmie, większość autorytetów naukowych dochodzi do wniosku, że psychologicznym korzeniem sadyzmu jest wola władzy, czyli bolesna, patologiczna potrzeba dominacji, dowodzenia i rządzenia. A kiedy ma się władzę, to przed takim sadystą automatycznie otwierają się szerokie perspektywy na torturowanie innych, nie tylko psychicznie, ale także fizycznie.

Z jednej strony sadyzm rodzi „kompleks władzy”, który często prowadzi do władzy. A z drugiej strony sadyzm jest zwykle kojarzony z homoseksualizmem – pełnym lub częściowym, otwartym lub ukrytym, utajonym lub stłumionym. Jest to rodzaj zapłaty, którą diabeł zwyrodnienia bierze za władzę, za sławę i wielkość.

Oprócz „kompleksu władzy” homoseksualizm – w przyszłości dla ścisłości będę czasami mówił po prostu „homoseks” – rodzi cały szereg wrażliwych kompleksów. Zasadniczo istnieją dwa rodzaje homoseksualizmu – aktywny i pasywny. Jeśli weźmiesz kilku pederastów lub kilka lesbijek, to jedna z nich jest zwykle aktywna, jakby męska, a druga zwykle pasywna, jakby kobieca.

Aktywny homoseksualizm często kojarzy się z sadyzmem, z którego wynika nie tylko „kompleks władzy”, ale także kompleks zniszczenia, którego ostateczną formą jest morderstwo. A pasywny homoseksualizm jest często kojarzony z masochizmem, co rodzi kolejną skrajność – kompleks autodestrukcji, którego ostateczną formą jest samobójstwo.

Te kompleksy zniszczenia i samozagłady są bardzo charakterystyczne dla nihilistów, anarchistów i rewolucjonistów w ogóle, gdzie ostatecznie niszczą się nawzajem. Marksistowska jedność i walka przeciwieństw. Najlepszym tego przykładem jest Wielka Czystka z lat trzydziestych XX wieku. Cykl dialektyczny”.

Generał – arcybiskup rozejrzał się po zgromadzonych:

„Widzę, towarzysze, że niektórzy z Was nudzą się tymi suchymi teoriami i nawet ziewają. Aby was trochę rozweselić, podam zabawny, praktyczny przykład. Dam wam portret rodzinny głównego apostoła rewolucji, Karola Marksa.

Oczywiście wiecie, że Karol Marks głosił: „Robotnicy wszystkich krajów, łączcie się!” Nawiasem mówiąc, w starożytnym Rzymie słowo „proletariusze” oznaczało klasę ludzi, którzy nie mają nic poza środkami do prokreacji. Trochę anegdota, ale to fakt leksykalny. Jak powiedział Koźma Prutkow, spójrz na korzeń”.

Chociaż na papierze Karol Marks głosił braterstwo robotników, w życiu osobistym postępował odwrotnie. Nie ożenił się z proletariuszką, ale z baronową Jenny von Westphalen. Sam Karol Marks był potomkiem wielu pokoleń rabinów i poślubił arystokratkę – i głosi zniszczenie tej właśnie arystokracji. Wszystko jest na odwrót – jak 69!

Z tego małżeństwa było 6 dzieci, z czego troje zmarło w dzieciństwie, co często zdarza się w rodzinach zdegenerowanych. Nawiasem mówiąc, Hitler miał 4 braci i siostry, którzy zmarli w kołysce. Matka Stalina początkowo miała troje niezdolnych do życia dzieci, a Stalin był czwartym i jedynym, który przeżył. Widzisz, znowu jest jakiś wzorzec.

Z trójki ocalałych dzieci Karola Marksa, dwie córki popełniły samobójstwo z powodu nieudanej miłości. Jedna z nich, Laura, popełniła samobójstwo w dublecie – wraz z mężem, zagorzałym marksistą, Paulem Lafargue, który był pra-bratankiem Karola Marksa, co oznacza kazirodztwo i jest również dość powszechne w zdegenerowanych rodzinach. A trójka dzieci Lafargue’ów zmarła w kołysce. Najwyraźniej, kiedy Marks pisał swój "Kapitał", jego własny kapitał genetyczny był bardzo nadgniły.

W życiu osobistym Karol Marks uwielbiał pić, nie lubił pracować, jak normalni ludzie, całkowicie zaniedbywał żonę i dzieci, które często żyły na krawędzi głodu, za to zmajstrował ze służącą bajstruka. Baystruk to żydowskie słowo oznaczające nieślubne dziecko. Swoją drogą, ten bajstruk Marksa został adoptowany przez Engelsa. Karol Marks nie lubił się myć i dlatego zawsze cierpiał na czyraki i wrzody, zwłaszcza na plecach, i z nich wykluł swój „Kapitał”.

Marks przez całe życie utrzymywał się z najróżniejszych dochodów i mógłby żyć jak prawdziwy burżua, gdyby nie spekulował na giełdzie, gdzie wszystko tracił. A potem ten apostoł klasy robotniczej po prostu żył na żołdzie kapitalisty Fryderyka Engelsa. Dziś w Związku Sowieckim Karol Marks natychmiast trafiłby do koncłagru, jako obibok i pasożyt społeczny.

Zanim zostali komunistami, Karol Marks i Fryderyk Engels byli członkami wszelkiego rodzaju niejasnych tajnych stowarzyszeń, takich jak „Liga Sprawiedliwych” czy „Unia Równych”, które nazywają siebie humanistami, a inni nazywają ich satanistami. Ale w każdym podręczniku poświęconym studiom satanistycznym jest napisane, że są to tajne stowarzyszenia takich samych ekscentryków, których zwykło się nazywać wiedźminami i wiedźmami. Główną tajemnicą tych tajnych stowarzyszeń jest to, że gromadzą się na zasadzie perwersji seksualnej, gdzie główną rolę odgrywa homoseksualizm, czyli pederastia”.

Tutaj szef wydziału ideologicznego KC KPZR nie mógł tego znieść i pochylił się w stronę sąsiada: „No i co się porobiło? A więc Karol Marks i Fryderyk Engels?...”

A generał-arcybiskup sowieckich jezuitów mówił dalej:

„To na zlecenie tych tajnych stowarzyszeń i humanistów-satanistów, apostoł komunizmu, Karol Marks, napisał swój słynny „Manifest Komunistyczny”, który przez pierwsze 20 lat publikowano anonimowo i nawet nie wymieniając nazwiska Marksa. Bliskim współpracownikiem i doradcą Marksa przy pisaniu tego manifestu był Jean Lafitte-Loughlin, który był na przemian piratem, producentem prochu i handlarzem niewolników i który utworzył specjalne komuny w Luizjanie w Ameryce, gdzie hodował czarnych na sprzedaż.

W encyklopediach żydowskich, syn rabinów, Karol Marks, jest rejestrowany jako zagorzały antysemita żydożerca. Przede wszystkim obwiniał Żydów za wszystkie grzechy kapitalizmu. Ale Karol Marks nazwał nawet swojego najbliższego współpracownika, a zarazem Żyda, Ferdynanda Lassalle’a, „żydowskim Murzynem” i w liście z 30 lipca 1862 roku napisał, że „jest całkiem oczywiste z kształtu jego głowy i włosów, że pochodzi od Murzynów, którzy dołączyli do Mojżesza w drodze z Egiptu, chyba że jego mamele lub babele - babcia, spały z czarnoskórymi". Karol Marks pisał dokładnie tak, jak hitlerowski specjalista od czystości rasowej.

Nawiasem mówiąc, o Mojżeszu i czarnych. Ojciec psychoanalizy, Żyd Freud, w swoim dziele „Mojżesz i monoteizm” wierzy, że pierwszy żydowski mesjasz, Mojżesz, który wyprowadził Żydów z Egiptu, najprawdopodobniej nie był wcale Żydem, ale Egipcjaninem dysydentem, który właśnie przyłączył się do Żydów. Jak nasz szabesgoj, akademik Sacharow. Ponadto Mojżesz był żonaty z Etiopką, czyli czarną kobietą, patrz Biblia, Liczb 12:1. To tyle, jeśli chodzi o czystą rasę.

Ale Karol Marks był nie tylko żydożercą. I mówił o Rosjanach jak zagorzały hitlerowiec. O Rosji i o Rosjanach pisał z nieukrywaną wrogością, nienawiścią i pogardą – kłębami oszczerstw i złych słów. Tego oczywiście nie znajdziecie w sowieckich wydaniach dzieł Marksa. Ale znajdziecie to w naszej specjalnej bibliotece. I wtedy możemy powiedzieć, że twórcą idei o rosyjskim „untermenschu” nie był Hitler, lecz Karol Marks.

Główną siłą napędową Marksa była patologiczna nienawiść do wszystkich i wszystkiego, wysublimowany sadyzm, który freudyści nazywają kompleksem destrukcji. Na pogrzebie Marksa było tylko 6 osób, ponieważ ten mizantrop pokłócił się ze wszystkimi swoimi wyznawcami. Co prawda, niektórzy marksiści twierdzą, że na cmentarzu było nie 6 osób, ale aż 8. Tak, jeśli liczyć dwóch grabarzy.

A teraz zróbmy małą psychoanalizę. W czasach studenckich Marks pisał także wiersze, które nie miały wartości artystycznej, ale ich treść była dość charakterystyczna. Podaję fragmenty w wolnym tłumaczeniu:

Chcę zbudować sobie tron
Na ogromnej, zimnej górze,
Otoczony ludzkim strachem,
Gdzie króluje mroczny ból.

Jak wam się to podoba? Dobroduszny człowiek, zbawiciel ludzkości – czy sadysta i satanista? Ponadto w czasach studenckich, kiedy kształtuje się światopogląd człowieka, Karol Marks skomponował dramat „Kavlanem” {Oulanem - przypis tłumacza}, który po hebrajsku jest anagramem, czyli odwrotnym imieniem Chrystusa, {Emmanuel – przypis tłumacza} czyli antychrystem, gdzie głównym bohaterem jest towarzysz szatan i gdzie są takie marksistowskie objawienia:

Widzisz ten miecz –
Książę Ciemności mi go sprzedał…
Ty (Szatan) wpadniesz w otchłań,
a ja ze śmiechem podążę za tobą…

I wkrótce rzucę na ludzkość
Moje tytaniczne klątwy…
Przyjąwszy moje nauki,
Świat głupio zginie...

Przypomnę, że w tym czasie Karol Marks należał już do tajnych stowarzyszeń humanistów-satanistów. Teraz spójrzcie na słynną brodę Karola Marksa i jego włosy sięgające do ramion. Nawiasem mówiąc, przyjaciele Marksa, anarchista Bakunin i anarchista Proudhon, z którymi Marks później się pokłócił, nosili podobne włosy. Ale w tamtych czasach taka osobliwa fryzura nie była wcale modna i nosili ją tylko ludzie tacy jak hipisi, którzy teraz noszą podobne włosy. Spójrzcie na naszych włochatych dysydentów: długowłosego masochistę Andrieja Siniawskiego, czyli Abrama Terts-Phentsa, czy dysydenta alkoholika Piotra Jakira. A nasz słynny Mojżesz nr 2, Sołżenicyn, ma podobną maskaradową brodę, i to rudą. A Piotr Wielki wydał już reskrypt, że osobom zezowatym i rudym nie wolno zeznawać w sądzie, ponieważ Bóg piętnuje niegodziwców.

Filozofowie powiadają, że prawda o diable jest tak brudna, że jedna jej kropla mąci życie, tak jak kropla wody mąci szklankę absyntu. Ale to może odurzyć. A niektórych będzie nawet mdliło.

Na przykład partner Marksa, Fryderyk Engels, który pisał do Marksa wręcz listy miłosne i wydał na Marksa około 6 milionów złotych franków, ostatecznie umierał bardzo długo i w boleściach – na raka jamy ustnej, czyli gnił żywcem. A medyczne autorytety zajmujące się leczeniem nowotworów mówią, że jedną z głównych przyczyn raka jest przewlekłe podrażnienie spowodowane tarciem. I tu pojawia się logiczne pytanie: co więc tak mocno pocierało usta Fryderyka Engelsa? W końcu grzesznicy są karani w taki sposób, jak grzeszą…

Nawiasem mówiąc, dr Freud, wynalazca psychoanalizy i „seksu oralnego”, również umierał bardzo długo i bardzo boleśnie – na takiego samego raka jamy ustnej. To prawda, że Freud palił cygara i upierał się, że cygara są „symbolem fallicznym”.

I jeszcze jeden mały szczegół. Freudyści twierdzą, że dla degeneratów broń jest także symbolem fallicznym. Może dlatego zdegenerowany Adolf Hitler, popełniając samobójstwo, instynktownie, aby sprawić sobie ostatnią przyjemność, włożył sobie pistolet do ust, nie byle gdzie, ale w usta. Ale wcześniej wojna z Hitlerem kosztowała naród rosyjski 20 milionów istnień ludzkich.

W starych dobrych czasach ludzie tacy jak Karol Marks i Hitler po prostu skończyliby na stosie Inkwizycji. A teraz oceńcie sami, czy byłoby to lepsze czy gorsze dla ludzkości?”

Tutaj generał-arcybiskup sowieckich jezuitów walnął potężną pięścią w ambonę:

„Towarzysze, będziemy was uczyć prawdziwego marksizmu, czystego marksizmu. Marksizm potrzebny jest jedynie w chorym, umierającym społeczeństwie, jako narzędzie zniszczenia tego społeczeństwa, o czym doskonale wiedział sam Karol Marks, sądząc po jego wierszach. Przecież on sam był jednym z mikrobów tej choroby. A marksizm i rewolucja kosztowały Rosję ponad 50 milionów istnień ludzkich. Krwawe narodziny nowego społeczeństwa. A teraz my, tajna policja państwowa nowej młodej Rosji, nie pozwolimy na żadnego nowego Karola Marksa. Teraz potrzebujemy marksizmu jedynie jako instrumentu polityki zagranicznej.

Wielki poszukiwacz prawdy, Dostojewski, w swojej legendzie o „Wielkim Inkwizytorze” mówi, że gdyby Jezus Chrystus pojawił się w naszych czasach, zostałby ponownie ukrzyżowany. I powiem wam, że gdyby Karol Marks pojawił się teraz w Związku Radzieckim, natychmiast wsadzilibyśmy go do durdomu i napompowali mu tyłek sulfazyną lub aminazyną, jak naszym dysydentom. A może wyrzucilibyśmy tego nowego Karla-Marla za granicę – na izraelskiej wizie. Każde warzywo ma swój czas.

I trzeba uczciwie przyznać, że w dziedzinie ekonomii marksizm zaprowadził nas w ślepy zaułek. Przecież nasza gospodarka socjalistyczna, szczerze mówiąc, jest bardzo ułomna w porównaniu z gospodarką kapitalistyczną. Genialny Karol Marks wymyślił nowy system gospodarczy, ale na giełdzie zawsze przegrywał, jak ostatni idiota. Oto macie rezultaty. W kapitalistycznej Ameryce nawet chleb trzeba kupować”.

Szef wydziału ideologicznego KC KPZR westchnął ciężko i napisał w swoich notatkach: „Teraz rozumiem, dlaczego filozof Schopenhauer pozostawił swój spadek psom”.


Następny rozdział
Powrót do spisu treści